Zgadnijcie o czym będzie ten tekst. Na chybił
trafił, bez zastanowienia. Pudlo. Na 100%. Otóż, art ten traktuje o, jakby to
powiedzieć, szkodliwości. Czego? Już wyjaśniam. Pewien czas temu zaobserwowałem
zjawisko, a może raczej proces, który wprawdzie zachodzi w przyrodzie od
momentu pojawienia się człowieka na Ziemi, jednak ostatnio stal się jakby
bardziej dla mnie widoczny. Często bywa tak, iż rzeczy nas otaczające zauważamy
dopiero gdy zaczynają one zanikać. Tak jest też, na szczęście, i w tym przypadku.
Paradoksalnie, zanika on na skutek działalności ludzkiej, a jednocześnie ją
kontroluje. Proces ten odpowiedzialny jest za ten tekst, za inne teksty, za
wnerwiającego nas kolegę z ławki, za wszystkie ludzkie kłótnie i wszelkie
bezpodstawne chamstwo na tym świecie. A mowa o myśleniu.
Jak myślicie, ekhm... "jak Wam się wydaje", czy gdyby nasz gatunek był niezdolny do myślenia, czy istniałyby wojny, angażujące i pochłaniające cale narody, czy istnieliby politycy, bron nuklearna, lub jakikolwiek inny wytwór ludzkiego umysłu? Nie, takie ekscesy nie byłyby nam do szczęścia potrzebne, szczyt mażeń stanowiłby co najwyżej banan z drzewa, lub w innej szerokości geograficznej stos korzonków. A teraz? Maszynka do golenia (tak dla panów, jak i dla pan), ułożony w odpowiedniej konfiguracji stos gruzu na betonowych fundamentach (dom), trujący wszystko dookoła automobil na kolkach, łyżworolki, komputer, rower, zaopatrzona we wszelakie jadło spiżarnia i telewizor i... Uważacie ze trudno byłoby się Wam z tym wszystkim rozstać? Ależ skąd, te wszystkie rzeczy po prostu by nie istniały, tak samo jak Wasza samoświadomość. Rozważcie to. Wolni od wszelkiej, bolesnej niekiedy, refleksji, od wszystkich docinków i kpin ze strony innych, nienawiści, zazdrości... Wszak, jeśli na to popatrzeć pod innym katem, okaże się, iż błędnie używamy określenia "bezmyślny". Człowiek "bezmyślny", wedle naszej definicji, to nie liczący się z nikim, denerwujący wszystkich dookoła, wredny głupek i impertynent, po prostu ktoś kto zasłużenie ma masę wrogów. A przecież, w świecie istot naprawdę "bezmyślnych" takie zachowania są nie tyle niespotykane, co niemożliwe. Tam jest miejsce jedynie na postępowanie instynktowne, ułatwiające przeżycie, i o żadnych draństwach "ku przyjemności i własnej rozrywce" nie ma mowy. Zwierzęta, owszem, walczą ze sobą, ale tylko z bezwzględnej konieczności. Ludzie robią to dla przyjemności.
Nie myślcie (EKHM!) jednak, ze nigdy tego błogiego stanu nigdy nie uświadczycie. Zapewne pamiętacie, co napisałem we wstępie: "...zanika on na skutek działalności ludzkiej...". Tak, zgadza się. Statystyczny człowiek coraz rzadziej używa mózgu. Można to uznać za kolejny etap w naszej ewolucji. Wszakże to nic innego niż seria prób i błędów, "eksperymentów" natury. Okazuje się coraz wyraźniej, ze świadomość pośrednio prowadzi do zagłady naszego gatunku. Jedynie ludzkie zdolności adaptacyjne mogą pomoc uniknąć armageddonu. Wiąże się to z pewnym ryzykiem. Atrofia świadomości w pierwszym stadium polega na rozluźnieniu kontroli nad myślami i, co za tym idzie, własnym zachowaniem, co może prowadzić do coraz częstszych, wspomnianych już wcześniej, zachowań, "ku przyjemności i własnej rozrywce", jednak, zapewniam ze to tylko przejściowe niedogodności. Wkrótce, w ciągu kilkunastu następnych lat, wszyscy przestaniemy myśleć w jakikolwiek inny sposób niż instynktowny. Marzenie, do którego od wielu lat podświadomie dążą wszyscy, na razie, świadomi ludzie, w końcu się spełni!
Na koniec tego krótkiego felietonu dam Wam
dobra rade:
LUDZIE, (NIE) MYSLCIE (ANI) TROCHE!!!
Snmre, eee... Fazer (aka Siersciuch)
Tylko i wyłącznie:
Nirvana "Dumb" :)))).