W czerwcowym numerze AM przeczytałam "List do Prezydenta
RP" autorstwa Phnoma Penha. Otóż chciałabym do poruszonej
przez niego sprawy dodać swoje trzy grosze.
Wojsko faktycznie nie jest instytucją specjalnie przyjemną.
Szerzy się w nim agresja, brutalność, bezmózgowie. Większość
rekrutów stanowią ci, którzy nie mogą dostać się na studia
(super wysoki poziom umysłowy), lub ci którym się nawet nie
chce próbować (wystarczy im, że 5 lat kiblowali w trzeciej
klasie podstawówki). Praktykowana w tej przemiłej organizacji
tresura (o której pisał również Phnom) prowadzi do wyjałowienia
człowieka i zagłuszenia w nim indywidualności. Potem taki
wyprany z własnych poglądów człowiek wychodzi z jednostki,
nauczony jedynie ślepego posłuszeństwa silniejszemu od siebie,
zaś brutalności wobec słabszych. Czy naszemu społeczeństwu
potrzebne jest jeszcze więcej dresów, wandali, chuliganów,
agresorów?
Nie można zapominać również o uczuciach zaciągniętego do służby
- we mnie aż się gotuje, gdy ktoś na mnie wrzeszczy, zaś
wszelaka agresja budzi moje obrzydzenie, a podejrzewam, że nie
jestem jedyna. Zapewne niejeden porządny młody człowiek,
postawiony w podobnej sytuacji jak Phnom, został pozbawiony
nadziei na przyszłość. Swoje się wycierpiał, nic nie dostał
w zamian. Czy warto marnować ludzi z możliwościami i chęcią
poznania wiedzy na rzecz ich wytresowania?
Właściwie możnaby zaryzykować tezę (że nonsensista jest śmieszniejszym
poetą metafizycznym...nie, ja nie o tym!),że wojsko to taka
forma więzienia dla niewinnych. Facet, po liceum, zdrowy i w
jednym kawałku? No to cap go, zróbmy z niego mięso armatnie!
Polejemy sobie na jego uczucia i poglądy. Będzie wesoło!
W ogóle należałoby się zastanowić, czy służba wojskowa
jest potrzebna. Wojna się raczej nie szykuje, więc
wystarczyliby ochotnicy. A żeby w razie nagłej potrzeby ludność
była przeszkolona, wystarczyłby np. miesiąc. Można tu
argumentować, że różnej maści agresorzy zaciągnięci do
wojska nie mają szans na swoje rozboje. Ale dres przychodzi do
wojska i wychodzi wciąż będąc dresem, tyle, że lepiej
wysportowanym.
W dodatku wojsko już na samym początku popisuje się jawną
niesprawiedliwością. Mamy równouprawnienie, czyż nie? Więc
dlaczego do wojska powoływani są wyłącznie faceci? Nie żebym
rwała się do służby wojskowej (a broń Boże!), ale to jest
(tak,tak!) dyskryminacja mężczyzn. I przyznaję to nawet jako
żeńska szowinistyczna świnia (:-)), gdyż ponad wszystko łaknę
i pragnę sprawiedliwości! Przecież gdyby Phnom był dziewczyną,
nie miałby takich problemów i mógłby spokojnie realizować
swoje plany.
Nie będę się już rozpisywać nad faktem, że wystarczy mieć
farta i dorobić się paru(nastu) dioptrii, aby zakwalifikować
się do kategorii d. Taka wada wzroku specjalnie w życiu nie
przeszkadza, a może okazać się zbawienna.
Swoją drogą, czemu list do prezydenta wylądował w AM, a nie u
adresata? Pomyłka w adresie, żart (no nie, nie wierzę),czy chęć
zamanifestowania swojej sprawy? Jeśli chodzi o to ostatnie, to w
pełni popieram starania Phnoma Penha, choć wątpię, czy z
prezydentem się uda (nie lepiej by było u ministra oświaty?).
No, w każdym razie życzę mu, aby się powiodło!
Icewind
p.s. Ta ksywka nie ma nic wspólnego z gierą popełnioną przez
Black Isle. Po prostu zarówno brzmienie, jak i znaczenie tego słowa
spodobały mi się tak, że nie mogłam się powstrzymać.
p.s.s. Pozdrowienia dla Alka! (ciekawe czy się domyślisz,że o
Ciebie chodzi :-))