XXX

jestem z upływającej wody 
z liści które drżą
trącane dźwiękiem wiatru
przelatującego pospiesznie

jestem z wieczoru 
który nie chce usnąć
patrzy uparcie
głodnymi oczyma gwiazd

noc - poprzez niebieskie żyły
w każdym włóknie ciała
w końcach palców
pulsuje namiętnym niespełnionym

jestem schrypłym głosem 
milczącym głucho
nade mną dni
o wielkich pustych skrzydłach 
mijają...

                                        Halina Poświatowska


Do S...

Bunt nie przemija, bunt się ustatecznia;
Jest teraz w locie: dojrzałym, dokolnym,
Jakim kołują doświadczone orły.

Bunt się uskrzydla tak - jak udorzecznia.

Bo wpierw to było jakby piaskiem w oczy,
Turniejem chłopców na słonecznej plaży;
A teraz ciężki; teraz więcej waży

Bunt się uskrzydla tak - jak w kamień toczy.

I pomyśl: czułość, ta świetlista kula,
Teraz dopiero w mym pobliżu płonie,
Luzując szczęki, łagodząc me dłonie.

Bunt się uskrzydla tak - jak się uczula.


                                        Stanisław Grochowiak


Autoportret radosny

Nie myślcie, że jestem nieszczęśliwy.
Cieszę się że myślę.
Myślcie, że się cieszę.

Świadomość jest tańcem radości.
Moja świadomość tańczy
    przed lampą deszczu
    przed łupiną ściany
    przed sklepem spożywczym z wiecami kapusty
    przed ustami mówiących przyjaciół
    przed własną ręką nieoczekiwaną
    przed niewydrążoną rzeźbą rzeczywistości -
w przepychu najlepszej zabawy
i najwznioślejszego nabożeństwa
nieoddzielnie
moja świadomość tańczy.

A kiedy porwie się taniec,
zwyczajem każdego kłębka,
pójdę do nieba -
    gdzie się nic nie czuje,
    gdzie od początku byłem zanim byłem,
    gdzie już do końca będę, gdy nie będę,
    tam - radość nie do opisania.


                                            Miron Białoszewski


Z twoimi rękami na szyi 

Zajadam z zachwytem
swoją kromkę szczęścia.
Śpiąc nawet
trzymam ją mocno w ręku.

Moje sny są puszyste
jak słońce,
z którego ubito pianę.

Budzę się 
z twoimi rękami na szyi.




Patrzę przez oczy zalane łzami

Dałam mu cierpienie,
chociaż tak bardzo
chciałam dać szczęście.

A on wziął je delikatnie,
jak się bierze szczęście.
W dzień trzyma je na sercu,
śpi z nim w nocy,
kocha je tak jak mnie.
Ono jest bardziej niż ja 
godne miłości,
bardziej czyste i wierne.

Patrzę, jak je niesie,
plecy zginają się coraz
bardziej pod ciężarem,
patrzę przez oczy zalane łzami.

Jak niesie cierpienie 
które mu dałam,
chociaż tak bardzo
chciałam dać szczęście.


                                        Anna Świrszczyńska