Avatar
Po przejrzeniu kolejnej porcji materiałów dostarczonych mi przez szefową, wziąłem się za pisanie kolejnego tekstu. Takie właśnie było moje nastawienie do czegoś innego niż moje ulubione lochy i smoki, ale nie należy zachowywać pełnego dystansu, bowiem niektóre systemy potrafią naprawdę zaskoczyć czego doskonałym przykładem jest Avil, i mam nadzieję, że Avatar również.
Z racji, że mamy do czynienia z grą fabularną, wypadałoby zacząć od fabuły. Ta z wierzchu tylko przypomina standardzik, w środku mamy do czynienia z czymś zupełnie innym, i nie mam tu na myśli innowacji w stylu ciekawych nazw miejsc i bohaterów. Chodzi tu, o bycie...awatarem (odkrywcze, czyż nie?), który jednak może......zmieniać ciało! Chociaż od środka będzie taki sam, to powłoka, którą sobie upol...ekhm...opętał będzie już zupełnie czymś innym. Pozatym nie ma raczej większych zmian, był sobie bóg, który stworzył wszechświat, ale oczywiście ktoś musiał mu napsuć krwi, w tym przypadku była to jego córka, ale jak to w amerykańskich filmach bywa, stworzył ostatni zakątek spokoju czyli Ziemię, a z racji, że córusia odkryła nową zabawkę, stworzył Avatarów, którzy mieli jej bronić. Historyjka zalatuje Mistrzem Tolkienem jak cholera, ale nie jest, to nic złego, wręcz przeciwnie.
Hreh, autor, celowo nie chciał wprowadzić klas, żeby nie dało się jego dzieła zaszufladkować, ale stworzył coś co się??typami? zowie. To jednak da się bez problemu porównać, a więc odpowiednio: Mędrzec-Kapłan, Wojownik-Paladyn(demony i potwory panie kolego...), Sędzia-coś między kapłanem a bardem; jak na mój gust trochę mało, ale i tak gram prawie wyłącznie wojem;))))) Każdy oczywiście posiada odpowiednie story. Ciekawe są natomiast ich współczynniki mierzone w procentach i w miarę oryginalnie pomyślane. Na naszego herosa składa się: siła, inteligencja, zręczność, wytrzymałość, charyzma, percepcja, punkty budowy, siła woli i cechy indywidualne(czyli umiejętności - jedyna rzecz, która nie jest cechą skorupy). Co prawda pierwsza część MOCNO zalatuje adeendde, ale potem jest już trochę lepiej. Jedynym zaskoczeniem jest chyba to, że HP(życie) zostało ukryte pod dziwnie brzmiącą nazwą ?Punkty Budowy?(ja tam wolę ogólną AD&Dową wytrzymałość...). Nadal mówimy tu o cechach skorupy, którą dostajemy na dzień dobry, a nie tych tandet, które znajdujemy po drodze;)))). A skoro już jesteśmy przy skorupie to może się ona oprzeć naszej woli, a wtedy klapa. Nic za darmo jak to mówią kapitaliści;) Do opętania potrzebujemy punktów Wiecznego Ognia, za które można też ?kupować? umiejętności, rzucać czary oraz podbijać statystyki, jednym słowem XP(Doświadczenie) z prawie każdego innego systemu.
Bić, zabijać, jeeeee, więcej krwi!!! Może i jestem masochistą, ale dla mnie nie ma erpega bez solidnej dawki walki. Ta odbywa się za pomocą czarów, kończyn nie do końca własnych i.......automatów, granatów i temu podobnych PUKAWEK. Jak dla mnie jest to wielkie rozczarowanie, bo jeśli coś już ma jakiśtam klimat to lepiej go zachować, aczkolwiek do wszystkiego można przywyknąć. Dołująca jest natomiast liczba narzędzi zbrodni. ZA MAŁO KRWI!!!;P
Czas zająć się kolejnym elementem po części należącym do walki, a po części do innych dziedzin, czyli magią. Tej niestety także niedobór, a sprawę pogarsza jeszcze fakt, że zaklęcia zostały prawie żywcem zerżnięte nie tyle z AD&D co z Baldur's Gate.
W samym systemie walki Ameryki się raczej nie odkryje, tutaj też nie ma nic nowego, krótko-test na trafienie wykonywany za pomocą rzutów. A na co się mamy rzucać? Autor początkowo podał ludzi i różne odmiany demonów, jednak wg. mnie jeśli ktoś już tworzy system to powinien wykazać się pewną dozą wyobraźni.
I cóż mam więcej powiedzieć? Tabelek czy detali nie będę tu raczej wstawiał, bo jest to trochę nudne, ale dam dobrą radę - jeśli koniecznie musicie interesować się tym systemem, to lepiej robić to tylko i wyłącznie dla zabicia czasu, ponieważ tak właściwie połowa systemu jest do opracowania dla MG, a jeśli nawet zachce się wam wziąć to do ręki, to nie warto, ponieważ nie ma tu raczej nic nowego czy ciekawego, a historyjkę można z powodzeniem podłożyć tworząc nowy świat do jakiegoś lepszego systemu. A, i jeszcze jedno - nie miałem tu zamiaru objechać autora czy jego tworu, ale oceniłem to co On stworzył. W podręczniku autor sam pisze, że część systemu pozostawia wyobraźni miszcza, gdyby jeszcze tak dał coś oryginalniejszego lub coś więcej...