Na początku działalności ~AM pojawiły się, zainicjowane przez Devi, opowieści o nieuczciwych sprzedawcach sprzętu komputerowego. Wydaje się to być zjawisko dość u nas powszechne. Wielu bowiem rodzimych sprzedawców to nie przedsiębiorcy, ale wciąż cwaniaczki z ery kapitalizmu szczękowego.
Nie jesteśmy jednak bezbronni!
Wystarczy nieco wysiłku, aby zadbać o własne interesy. Opiszę tu jak ja przygotowywałem się do zakupu kompa - mnie to pomogło, a dalej: na co zwracać uwagę przy kupnie sprzętu, jakie są uprawnienia kupującego z tytułu rękojmi i gwarancji oraz jak je realizować, wreszcie coś o niedawnym rozszerzeniu praw konsumentów.
Wiem, że skoro to czytacie, kompa zapewne już macie - część pierwsza może was nie interesować. Pamiętajcie jednak, że przecież nieuchronnie, jeszcze małymi, a może już dużymi krokami, zbliża się chwila jego modernizacji, a nawet całkowitej wymiany. Jeśli mimo to mówicie "nie" zapraszam do lektury od punktu 3.

1) PRZYGOTOWANIA DO ZAKUPU
Wciąż jestem poczatkującym, ale gdy w lipcu 2000r. zdecydowałem, że nadszedł czas na kupienie komputera, moja wiedza o przedmiocie mych pragnień była wielkości groszku; jak on byłem zielony. Nie chciałem jednak takim pozostać. Przypadkiem trafiłem na "Komputer świat". To było to. Śmiejecie się? Ja naprawdę nie wiedziałem co to jest AGP, PCI, ATA, i co, tak w ogóle, na komputer się składa.Uzbrojony w zrozumienie podstaw ruszyłem do biblioteki na podbój roczników 2000 "Chipa","Entera", "PC World Komputera". Przedzierałem się przez opisy sprzętu rozmaitego i testy porównawcze. Dzięki temu, pomimo pewnej nieufności wywołanej pogłoskami o testach sponsorowanych, wiedziałem już z grubsza what is what w świecie komputerów i jak temu koniowi zaglądać w zęby.
Napęczniały wiedzą przetoczyłem się przez wrocławskie sklepy komputerowe - oglądałem, pytałem, zbierałem cenniki. Osobisty kontakt z możliwie szerokim kręgiem sprzedawców daje szansę oceny wrażenia, które wywierają, na tle innych, a także konfrontacji wypowiadanych przez nich sądów odnośnie sprzętu. Wstępnie wyłoniłem 6, wydających się być poważnymi, kompetentnymi, posiadającymi pewną tradycję, którzy oferowali złożenie WŁASNEGO (he, he, Optimus) kompa z odpowiednich części (tu ważne m.in. okresy i zakres gwarancji tak na komputer w całości, jak i na poszczególne podzespoły) i w odpowiedniej cenie (he, he, Optimus). Wypytywałem znajomków - to też bogate źródło praktycznych informacji o sprzęcie i ostrzeżeń dotyczących firm sprzedających. Ostatecznie przeważyły referencje prof. Politechniki Wrocławskiej, u którego "moja" firma wygrała przetarg na komputeryzację pracowni. Poza tym jako jedni z dwóch mieli np.99 m-cy gwarancji na RAM, a dzięki wynegocjowanemu rabatowi byli prawie najtansi.
Tyle się o tym rozpisuje, bo kupienie kiepskiego sprzętu w tzw. firmie "krzak", to śliwka w kompot. Nie ma praktycznych szans na skuteczne dochodzenie swych roszczeń, no chyba że przy pomocy "przyjaciół" ze Wschodu (o ile to nie ich właśnie biznes;)). Jednym słowem jesteś zielony - trzymaj się z dala od giełd, okazji, promocji etc.

2) ZAWARCIE UMOWY
Motto: stopień dokładności i upierdliwości przed zakupem, jest odwrotnie proporcjonalny do ilości i skomplikowania kłopotów po zakupie.
Wiem, że to trudne - naglące do pośpiechu pragnienie posiadania wymarzonego kompa "teraz i zaraz" temu nie sprzyja; podobnie obawa (bywa, że pobudzana przez sprzedawcę), aby nie wyjść na głupka, który nie wie rzeczy oczywistych.
Ale macie prawo nie wiedzieć i pytać! Wy trzymacie pieniądze w garści, a sprzedawca musi sobie zasłużyć, aby je dostać. Nie dajcie się zepchnąć do roli petenta! Dążcie do pełnego i satysfakcjonującego was wyjaśnienia wszelkich wątpliwości (choćby pytając kilka razy o to samo).
Być może właśnie zaoszczędziliście setki i tysiace złociszy.
Bardzo dokładnie oglądajcie fakturę VAT (tzn. wasz dowód zakupu). Sprawdźcie czy jest na niej napisane dokładnie (co do litery i cyfry) to, co zamawialiście (np.u mnie pomylono się co do okresów gwarancji); czy są DATY i PODPISY (też czytelne) wszędzie tam, gdzie na dokumencie jest na to wskazane miejsce.
I czytajcie gwarancję! I pytajcie. Żmudne to, ale niezbędne. Inaczej kompa będziecie naprawiać sami.{Dla przykładu Sony pisze na monitorach o 3-letniej gwarancji.Tymczasem przy wielu modelach jest to tak naprawdę 1 rok gwarancji + 2 lata bezpłatnego serwisu (albo 2+1) tzn. nie płacicie za robociznę, ale za części już tak.} Nigdy nie gódźcie się (łatwo mówić, ja się zgodziłem :(, choć na razie na szczęście bez negatywnych konsekwencji :)) na niewypełnianie jakichkolwiek rubryk pod pretekstem, że: "to nie istotne", "nigdy tego nie wypełniamy". To może być haczyk. Jeśli nie chcą czegoś wypełnić, każcie to skreślić, a skreślenie podpisać.
Gwarancja też musi być PODPISANA (pieczątka nie wystarczy)!
Nie zapomnijcie o sterownikach. Nawet do wersji OEM są one co do zasady dołączane. Zaś przy zakupie modemu warto też poprosić o kopię świadectwa homologacji - wytrąci to z ręki TePsy itp. śmiertelny argument przeciwko waszym reklamacjom dotyczącym rachunków etc.
Wreszcie możecie tez kazać zdjąć obudowę i próbować sprawdzać czy w środku jest to, co być tam powinno (sam nie próbowałem, bo wszystko widziałem tylko na zdjęciach w gazetach - nie miałoby to wiec większego sensu).
Aha, jeśli chodzi o zaliczki - jak najmniejsze (zwykle max. do 10%), bo gdy okaże się, że w czasie od wpłaty zaliczki do momentu ostatecznego zakupu los wywróci wam życie do góry nogami i na komputer nie będzie już w nim miejsca, zaliczka najpewniej przepadnie. Natomiast jesli to sprzedawca zawiedzie macie prawo żądać dwukrotności tego, co sami daliście (chyba, że wyłączył on taki skutek przy wpłacie zaliczki).
Wreszcie, kupione.
Zapamiętajcie ten moment. Niektórzy z was po raz ostatni widzą swego sprzedawcę miłego i uśmiechniętego. Gdy zobaczą go następnym razem mogą odnieść niepokojące wrażenie, że jego zęby się wyostrzyły, paznokcie wydłużyły, a brew na stałe zmarszczyła, i ten głos... chropowaty, chłodny, odpychajacy. Bo oto...

3) MAMY PROBLEM
I tu was chyba zaskoczę. Bądźcie dla sprzedawców nieco wyrozumiali. Co dzień niemalże spotykają się z użytkownikami ich komputerów - idiotami, którzy próbują im wmówić, że winą modemu jest to, iż nie mogą wysłać faksu, przykładając kartkę do ekranu monitora.
Bądźcie grzeczni, rzeczowi, stanowczy (brzmi, cholera, jak z poradnika o asertywności). Aha, i jeśli jesteście jeszcze niezupełni dorośli, pomoc rodzica oszczędzić wam może nieco przykrości i czasu ("bo i co nam taki gówniarz zrobi, a może uda się go spławić").
Najpierw jednak poszukajcie błędów u siebie. Dokładnie. Zadzwońcie po radę. Czasem pomaga.
I nauczcie się instalować Windows! Bywa on obwiniany o wszysytko. Ta umiejetność da wam więc możliwość szybkiego, samodzielnego i darmowego zweryfikowania (zazwyczaj) czy wina została słusznie zrzucona na system. Jeśli nie to na arenę wchodzą RĘKOJMIA i GWARANCJA. Tak, tak (eee... lubicie pingwiny?).

3a) NA PIERWSZY OGIEŃ RĘKOJMIA
Moim zdaniem dużo ważniejsza i korzystniejsza dla nas konsumentów od gwarancji. Trwa 1 rok od dnia sprzedaży (a dokładniej od dnia wydania wam sprzętu). W tym czasie musicie zakończyć realizację swoich uprawnień z niej wynikających.
ISTNIEJE ONA ZAWSZE, choćby sprzedawca w umowie ją ograniczył czy nawet wyłączył (chyba, że kupujecie kompa w ramach działalności gosp.). MOŻNA Z NIEJ KORZYSTAĆ ZAWSZE, bez względu na istnienie gwarancji. Wybór należy do was, nie do sprzedawcy. Choćby gwarant działał o drzwi obok, nie może was do niego odesłać wbrew waszej woli.
Jeżeli rzecz ma wady:
- zmniejszające jej wartość lub użyteczność albo
- nie posiada cech, właściwości, o istnieniu których sprzedawca zapewnił kupującego, bądź też
- rzecz została kupującemu wydana w stanie niezupełnym (zaliczyć tu należy także brak instrukcji obsługi w języku polskim, gdy jest potrzebna do prawidłowego używania towaru, choć sprzedawca pewnie umarłby ze śmiechu słysząc takie żądanie. Cóż, taki kraj, w którym "nie tyle prawo, co ludzie są do dupy" (na słów kilka pod tym tytułem zapraszam, jak Bóg i Qn'ik da, za miesiąc)...ale wracając do rzeczy... jeżeli sprzęcior jest wadliwy możecie żądać, i co ważne, to wy wybieracie czego żądacie, a nie sprzedawca,:
- wymiany towaru wadliwego na wolny od wad (fabrycznie nowy!, jeśli i wymieniany kupiliście jako nie używany)
- obniżenia ceny albo
- odstąpić od umowy (tzn. oddajecie komputer i odbieracie zapłaconą kwotę)
W tym drugim przypadku sprzedawca może jednak (więc zapewne z tego skorzysta) niezwłocznie (w praktyce do 14 dni) wymienić rzecz na wolną od wad lub niezwłocznie wady usunąć. Może to uczynić tylko 1 raz, chyba że wady są nieistotne (wot i problem co to znaczy "nieistotne", ale praktyka jest raczej przychylna konsumentom). Oczywiście jeśli chcecie, możecie zgodzić się na dalsze naprawy - tylko po co ? Wiem, czasem dla świętego spokoju. Ale czas biegnie na waszą niekorzyść. Ponadto przy wymianie czy zwrocie towaru za zwrotem ceny, sprzedawca powinien pokryć też wasze koszty (np.: przejazdu, przesyłki, także ubezpieczenia na czas transportu etc.).
Pamiętajcie, że sprzedawca nie jest odpowiedzialny z tytułu rękojmi, gdy kupujący o wadzie wiedział w chwili wydania mu rzeczy. Dlatego oglądajcie sprzęt przy odbiorze, aby przez niedbalstwo nie przeoczyć np. wielkiej rysy na ekranie monitora, bo nikt przecież nie uwierzy, że jej nie widzieliście.
Pamiętajcie też, że macie jeden miesiąc na zawiadomienie sprzedawcy o wadzie od dnia jej wykrycia. Nie wygadajcie się więc, że komp szaleje od 3 m-cy, ale wy, jak dotąd, nie mieliście czasu się z nim pofatygować, bo sprzedawca może odesłać was z kwitkiem, a właściwie to właśnie bez kwitka czyli z niczym.
Nie przejmujcie się również obroną sprzedawcy, że on nie odpowiada za wady powstałe po wydaniu wam sprzętu - sądy bowiem stają raczej na stanowisku, że wada tkwiła już w rzeczy sprzedawanej i to sprzedawca musi dowodzić, że jest odwrotnie.
----> Realizacja uprawnień z rękojmi wygląda następująco:
macie prawo żądać przyjęcia zgłoszenia reklamacyjnego i potwierdzenia tego na piśmie. Sprzedawca ma na jego rozpatrzenie 14 dni od dnia dostarczenia mu przez was towaru (liczyć zaczynamy od dnia następnego). Ale, UWAGA, nie macie obowiązku dostarczania reklamowanego towaru o wadze przekraczającej 10kg. Powinniście jedynie wskazać miejsce, w którym on się znajduje, a osoba przyjmująca reklamację powinna ustalić z wami termin oględzin lub odbioru towaru. W tym wypadku termin załatwienia reklamacji nie może być dłuższy niż 21 dni od dni jej zgłoszenia. Jeśli sprzedawca odrzuca waszą reklamację musi, w tych terminach (chyba, że pisemnie zgodziliście się na ich przedłużenie), zawiadomić was o tym na piśmie z podaniem uzasadnienia i zwrócić towar.
Jeśli nie zmieści się w czasie, oznacza to, że reklamację UZNAŁ.
{aha, termin ulega przedłużeniu do dnia następnego tylko wtedy, gdy kończy się w dzień zaznaczony w kalendarzu na czerwono; sobota więc, choćby i w danej firmie wolna od pracy, takim dniem nie jest}.
BARDZO WAŻNE: musicie ZAKOŃCZYĆ realizację uprawnień z tytułu rękojmi we wspomnianym rocznym terminie tzn. musicie przed upływem owego roku: dostać do ręki nową niewadliwą rzecz (jeśli chcecie żądać wymiany), zwrot części ceny (jeśli chcecie żądać jej obniżenia) albo złożyć oświadczenie, że odstepujecie od umowy (jeśli chcecie zwrócić rzecz i dostać z powrotem zapłaconą cenę). Dlatego jeśli kończy się termin, a sprzedawca kręci i przeciąga, składajcie oświadczenie, że od umowy odstępujecie (jeśli nie chce go przyjąć i potwierdzić, choć przecież jest do tego zobowiązany - ślijcie je za potwierdzeniem odbioru). Tylko ono ma bowiem skutek natychmiastowy i uchroni was przed ujrzeniem wypiętych w waszym kierunku pośladków szprzedawcy. Bez względu na doznania estetyczne, nie jest to chyba warte wstrząsu dla waszej kieszeni. {po upływie owego roku jest on bowiem wolny od obowiązku spełnienia waszych żądań, choćbyście zgłosili je wcześniej, chyba że zrobiliście to w formie powództwa sądowego}.

To wszystko wynika z Kodeksu cywilnego i z odpowiedniego rozporządzenia Rady Ministrów, które powinno (wraz z adresem i telefonem oddziału PIH) wisieć w każdym sklepie. Jeśli go brak możecie wymownie zdziwić się, że widać, iż PIH dotychczas ich nie kontrolowała.

3b) GWARANCJA
Nieco się rozpisałem więc, nie chcąc kompletnie znużyć tych wytrwałych, którzy dotarli aż dotąd, o gwarancji powiem tylko tyle, że jej warunki wynikają z umowy (zwykle tzw. karta gwarancyjna) i mogą być praktycznie dowolnie ukształtowane (np. gwarancja, której Sony udzieliło mi na monitor zastrzega, że sprzęt do naprawy gwarancyjnej powinien być dostarczony w oryginalnym opakowaniu fabrycznym, bo inaczej oni nie odpowiadają uszkodzenia powstałe podczas transportu. Stąd chcąc, nie chcąc potrzymam wielkie pudło i styropiany jeszcze kilkanaście miesięcy.)
Dodam tylko tyle, że jeśli gwarant wymieni wam rzecz wadliwą na wolną od wad lub dokona jej istotnych napraw - termin gwarancji biegnie od nowa. W pozostałych przypadkach termin ten ulega przedłużeniu o czas przez który, na skutek wady, pozbawieni byliście możliwości korzystania z rzeczy.
Ponadto tutaj wystarczy, że możecie dowieść, że wada powstała w okresie gwarancji (zasadniczo poprzez zawiadomienie w odpowiednim czasie sprzedawcy o wykrytej wadzie), a realizować uprawnienia z gwarancji można i po upływie jej terminu końcowego.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że powyższe wskazówki nie są niezawodną receptą na sukces. Ale dbając o zabezpieczenie swoich praw, łatwiej jest później, w razie problemów, wymusić na sprzedawcy ich respektowanie, choćby i grożąc, w ostateczności, sądem (a racja poparta odpowiednimi dokumentami ma sporą szansę na zwycięstwo).
Możecie też szukać pomocy (we Wrocławiu) w Biurze Porad Obywatelskich na ul. Szajnochy, gdzie za darmo udzielą wam porady, (a w całym kraju) u powiatowego/miejskiego rzecznika praw konsumentów.{Nie mam namiarów, ale telefon do PIH tzn. Państwowej Inspekcji Handlowej powinien pomóc w ich ustaleniu}.
I na koniec...

4) ISTOTNA NOWOŚĆ
Nie taka zupełnie nowa, bo funkcjonująca już prawie od roku, ale istotna jak najbardziej.Mianowicie chodzi o:

a) Przypadek zawarcia umowy poza lokalem przedsiębiorstwa (tzn.,upraszczając, nie w sklepie). W naszej sytuacji chodzić będzie głównie o zakupy na giełdzie. Oczywiście tylko wtedy, gdy kupujecie coś "od firmy" - podmiotu prowadzącego działalność gospodarczą.
W takim wypadku macie możliwość od umowy odstąpić (skutek - zwracacie zakupioną rzecz i odbieracie pieniądze) i to BEZ PODANIA PRZYCZYNY, ale koniecznie na piśmie. Sprzedawca nie może żądać żadnego odstępnego, czy dokonywać innych potrąceń (zwłaszcza w związku ze zwykłym zużyciem rzeczy).
Macie na to 10 dni od dnia zawarcia umowy, przy czym sprzedawca zobowiązany jest wręczyć wam pisemne potwierdzenie zawarcia umowy, stwierdzające jej DATĘ, rodzaj, przedmiot i cenę. Powinien także wręczyć wam wzór oświadczenia o odstąpieniu od umowy z podaniem swojego imienia i nazwiska (nazwy) i adresu zamieszkania (siedziby). Jeśli tego nie uczyni na odstąpienie od umowy mieć będziecie, 3 miesiące od wydania wam rzeczy (ewentualnie 10 dni od poinformowania was, gdy uczyni to po wydaniu rzeczy).

b) Przypadek zawarcia umowy na odległość (tzn. np.wysyłkowo)
Tutaj uprawnienia kupującego są bardzo podobne. Tyle tylko, żę termin 10 dni do odstąpienia od umowy liczy się od dnia wydania wam rzeczy. Odsyłajcie ją najlepiej za potwierdzeniem odbioru.
Poza tym przy wydaniu rzeczy powinno zostać wam dostarczone potwierdzenie warunków umowy (data, przedmiot, cena itd. w tym także informacja o miejscu i sposobie składania reklamacji). Jeśli go nie otrzymacie, na odstąpienie od umowy macie 3 miesiące (ewentualnie 10 dni od nadejścia potwierdzenia po wydaniu rzeczy).
Aha, jeśli w zamówieniu nie figurowało nic innego sprzedawca na realizację zamówienia ma 30 dni.
Pamiętajcie też, że nie musicie płacić za przesyłany wam towar przed jego dostarczeniem i umożliwieniem wam jego ZBADANIA (a więc co najmniej obejrzenia). Poza tym w razie powstania uszkodzeń w trakcie transportu, powinniście je zgłosić temu, kto przesyłkę wam dostarczył i żądać potwierdzenia przyjęcia zgłoszenia.

Cóż, pewnie was zmęczyłem. Ale jak przyjdzie co do czego, to może przypomnicie sobie tych kilka informacji i okażą się one pomocne.
Gdyby jednak nadal pożerało was pragnienie wiedzy o ochronie praw konsumenta,
piszcie, a ja spróbuję nakłonić koleżankę, która pisze o tym magisterkę, aby i dla nas skrobnęła kilka słów.

Davero van Rat
mailto : vanrat@wp.pl

I pozdrawiam Ijona Tichy. Bardzo przyjemnie się Ciebie czyta. Forma! I to bez przerostu nad treścią.