Po szkoleniu ogólnym egzamin. Grupka milicjantów wysłała
najbardziej obrytego. Po chwili wychodzi.
- I co, co?
- Pestka. Jedno pytanie: jaka jest stolica Polski?
- I jaka?
- Warszawa.
Zapisał sobie następny na kartce i wsadził do cholewki.
Wchodzi na egzamin.
- Powiedzcie nam, jak się nazywa stolica Polski?
Ciągnie tę kartkę, ciągnie z cholewki i mówi:
- Chełmek!
- Przepraszam, panie wladzo, czapkę ma pan daszkiem do tyłu.
- Nie szkodzi, zaraz będę wracał.
Stoi na moście milicjant i wrzuca płyty chodnikowe do wody.
Przechodzi dowódca:
- Co tu robicie?
- No widzi pan, panie kapitanie: wrzucam kwadraty, a na wodzie koła....
Po parku przechadzają się dwaj funkcjonariusze policji.
Wkurzeni, bo nikogo jeszcze dziś nie złapali, nie stłukli. Ale
naraz patrzą - facet wcina jabłko. Jeden mówi do drugiego:
- Ty, zobacz, je japko, zara wyrzuci ogryzek, a my go cap!
Wiec gorliwi funkcjonariusze zbliżyli się do gościa, obracającego
w dłoniach ogryzek.
- Co obywatel chciał zrobić z ogryzkiem?
- Jak to co? Chciałem go zjeść.
- ?
- No, tak. Nie wiecie, że kto je ogryzki ten mądrzeje?
- ??
- Niech obywatel udowodni!
- Ja wam mogę ten ogryzek tanio odsprzedać, a sami się
przekonacie! Powiedzmy 2 złote.
- Ale na pewno zmądrzejemy?
- 100%.
- Dobra.
Złozyli się po złotówce i uradowani rzucili się na ogryzek.
Po chwili jeden z wąskobarkowców skrobie się w głowę i mówi:
- Ej, za 2 złote to my mogli mieć ogryzków z kilograma jabłek!
- Ty, to działa!
Dwaj policjanci wybrali się w podróż służbową. W hotelu
jednego zakwaterowano w pokoju numer 23, drugiego - pod numerem
24. Zgodnie z normą po skończonej pracy wybrali się do kościoła.
Kończy się msza, ksiądz mówi:
- Przekażcie sobie znak pokoju.
Obaj mundurowi patrzą na siebie i mówią:
- Dwadzieścia trzy.
- Dwadzieścia cztery.
Policjant pojechał na wczasy do Zakopanego.
- No i jak? Ładnie tam? -- pytają się go koledzy po powrocie.
- Trudno powiedzieć - mówi policjant - góry wszystko zasłaniają.
- Dlaczego nie byliście w pracy?
- Miałem zapalenie ucha środkowego...
- Nie bujajcie, kapralu, przecież ucho jest lewe i prawe.
Policjant do kolegi:
- Nie wiesz przypadkiem co to jest kurtyzana?
- Nie, ale tam stoi facet wyglądający na profesora, spytaj się
go.
Policjant, podchodzi i pyta:
- Przepraszam, czy nie wie pan co to jest kurtyzana?
- To taka rokokowa kokota.
Drugi policjant pyta:
- I co ci powiedział?
- Eee tam, to jakiś jąkała.
- Niektórzy z was używają słów których nie rozumieją i
potem ludzie się z nas śmieją, a o policji wciąż krążą
dowcipy - mówi komisarz na odprawie.
- Czy to alibi do mnie? - pyta jeden z podwładnych.
Policjant w księgarni:
- Proszę o coś głęboko intelektualnego, pobudzającego do myślenia.
- Może Kafkę?
- Dziękuję, już piłem.
Na balu milicjantów:
- Czemu pan tak się szybko kręci? Przecież to wolny taniec!
- Oj nie taki wolny! Na płycie jest wyraźnie napisane "33
obroty na minutę"!
Akcja MO.
- Jak mogliście do tego dopuścić, żeby ten przestępca wam się
wymknął!!! Przecież wyraźnie mówiłem, żebyście obstawili
wszystkie wyjścia!!!
- Ale on widocznie wymknął się wejściem!
Wchodzi policjant do biblioteki, a zdziwiona bibliotekarka
pyta się:
- Co, deszcz pada ?
Dlaczego policjanci noszą szpilkę w klapie?
- Co dwie głowy to nie jedna!
Żona wysyła męża-policjanta do sklepu po zapałki:
- Tylko kup dobre zapałki, żeby się dobrze paliły - dodaje.
Po kwadransie policjant wraca, kładzie pudełko na stole i mówi
zadowolony:
- Bardzo dobre zapałki. Wypróbowałem w sklepie. Wszystkie się
palą.
W czasach, gdy mieliśmy jeszcze milicję, a nie policję,
pewien milicjant przyniósł do domu wykrywacz kłamstw, który
na wypowiedziane kłamstwo reagował dźwiękiem "Piiii!".
W pewnym momencie do domu wbiega synek i mówi:
- Dostałem dzisiaj piątkę z matematyki!
- Piiii! - reaguje wykrywacz.
- No i czego kłamiesz szczeniaku! - krzyczy oburzona matka - Ja
dostawałam w szkole same piątki.
- Piiii!
- No niech będzie - czwórki.
- Piiii!
- No dobra - trójki.
- Piiii!
- No cicho już, przynosiłam same dwóje - odpowiada zrezygnowna
matka.
A na to wyrywa się ojciec:
- A jak ja chodziłem do szkoły....
- Piiii!
Idzie policjant się odlać. Po jakimś czasie wychodzi z
krzaków cały osikany.
- Co się stało? - pyta się kumpel.
- Wyjąłem nie tą pałę.
Dwaj policjanci spotykają leżącego na chodniku pijaka.
Pijak:
- Tu Radio Wolna Europa, tu Radio Wolna Europa ...
Błyskawicznie sprawdzają w instrukcji, co należy zrobić w
takiej sytuacji. Po chwili kładą się obok niego i mówią:
- Bzzzzzzzzzzzz Zagłuszamy.
Idzie sobie policjant i spotyka swojego kolegę, który kopie
dół.
- Co robisz ?
- Kopię dołek, bo potrzebne mi zdjęcie od pasa.
Po pewnym czasie wraca i widzi, że tamten wykopał 5 dołków.
- Po co ci aż pięć dołków?
- Bo potrzebuję 5 zdjęć.
Egzamin w Wyższej szkole policyjnej w Warszawie:
- Jakiego koloru jest biały maluch?
Policjant (kandydat) nie wie.
- No niech pan pomyśli, jakiego koloru jest biały maluch.
Po kilku minutach policjant się uśmiecha i mówi:
- Biały!!!
- Bardzo dobrze, widać że się Pan dużo uczył!, a teraz
drugie pytanie: Ile drzwi ma dwudrzwiowy samochód?
Policjant myśli, myśli, myśli, i wola uradowany:
- Biały!!!
Policjant rozkłada metr krawiecki na jezdni. Kolega pyta się
co robi:
- Niektórzy przyjeżdżają do pracy metrem, ale jak do cholery
to robią?
Policjant zamknął się w komórce i przez kilka dni rozbierał
swój nowo kupiony samochód na części.
Żona się pyta:
- Po co to robisz?
- Poprzedni właściciel powiedział mi, że włożył w niego 5
milionów!!
Policjant składa raport:
- Panie komisarzu, podczas dzisiejszej służby nic się nie
wydarzyło, no.. może ta naga kobieta w parku.
- Zignorowaliście ją?
- Tak, ja raz, a kolega dwa razy!
Dwaj policjanci obserwują helikopter:
- Te Franek, dlaczego ten helikopter od 15 minut wisi nieruchomo
w powietrzu??
- Może skończyło mu się paliwo...
Jak 3 policjantów otwiera konserwę?
Siadają wokół stołu, jeden puka w puszkę i mówi:
- Policja! Otwierać. Jesteście otoczeni!
Dwaj policjanci przed pomnikiem Chopina w Łazienkach.
- Spójrz, Chopin!
- Eee, co ty to przecież Intervizjon.
Idzie policjant z psem, a z naprzeciwka jakiś pijaczek:
- Co to za świnię prowadzisz na smyczy???
- To nie świnia, to pies - poprawia policjant.
- Nnnie do ciebie mówię...
Policjant do policjanta:
- Ty, czy lotnia to ptak drapieżny?
- Nie wiem. A co?
- No bo wczoraj cały magazynek wystrzelałem, zanim puścił człowieka.
W księgarni zomowiec prosi o cos lekkiego do czytania.
- No... (zastanawia się sprzedawca) - Mamy "W pustyni i w
puszczy"...
- Dobra. Wezmę "W puszczy".
W nocy w koszarach zomowców słychać straszne jęki. Po błyskawiczym
śledztwie wykryto w toalecie zomowca, który usiłował sobie
wcisnąć do tyłka bułkę z kiełbasą.
- Człowieku, co ty robisz? - pyta się dowódca.
- A co ja poradzę, że dentysta wyrwał mi ząb i kazał jeść
drugą stroną...
Milicjanci znaleźli w lesie borowika:
- Gadaj gdzie twoi kumple!
Nie chciał powiedzieć to go spałowali. Przynoszą resztki
grzyba na komendę:
- Pocoście go pałowali? - pyta komendant.
- My!?? pałowali?!? On spadł ze schodów!!!
Policjant wybrał się z kolegą do teatru. Kolega, przeglądając
program, zauważa:
- Wiesz, drugi akt tej sztuki rozgrywa się po pięciu latach...
- Ale bilety zachowują ważność?
Jedzie sobie ksiądz (K) samochodem. Zatrzymują go dwaj
policianci (P):
- P: Dokumenty, proszę!
Ksiądz im daje dokumenty.
- P: Proszę otworzyć bagażnik!
Ksiądz otwiera.
- P: Co ksiądz wozi?
- K: Bojler do zakrystii.
- Hmm.. Niech Ksiądz jedzie.
Po chwili, policjant pyta się kolegę:
- Ty! Co to jest bojler do zakrystii?
A drugi:
- Nie wiem, to ty chodziłeś 2 lata na religię
Chłopaki z policji chcieli napić się wódki, ale mieli
tylko pięć tysięcy. Postanowili dodać zero z tyłu. Ale to było
jeszcze mało. Dodali więc jedynkę na początku. W ten sposób
mieli sto pięćdziesiąt tysięcy w jednym banknocie. Ale powstał
problem - mogą nie chcieć przyjąć takiego banknotu.
Postanowili rozmienić. Ale gdzie? Jeden z nich poszedł do
komendanta. Po chwili wraca zadowolony i mówi:
- Komendant rozmienił na połowę!!!
W areszcie śledczym oficer przesłuchuje zatrzymanego:
- Siedzieliście kiedyś w więzieniu?
- Tak, panie oficerze.
- Ile lat?
- Pięć, panie oficerze.
- Za co siedzieliście?
- Za nic.
- Kłamiecie! Za nic siedzi się 10 lat.
Pod koniec lat siedemdziesiątych (historia AUTENTYCZNA) na
Bramie Portowej nowy Fiat 125p kierowany przez kobietę, która
go prowadziła, jakby nie wiedziała, co to jest prawo jazdy nie
mógł ruszyć z czerwonego światła. Akurat milicyjna nyska stała
niedaleko i z głośników zaczął wydobywać się oficjalny i
urzędowy ton: Obywatelko, proszę wcisnąć sprzęgło, czyli
pierwszy pedał nożny z lewej, następnie ciągle trzymając wciśnięte
sprzęgło, czyli pierwszy pedał nożny z lewej chwycić ręką
prawą za gałkę skrzyni biegów, pociągnąć ją do siebie a
następnie popchnąć do przodu, a po wrzuceniu biegu objawiającego
się zaskoczeniem dźwigni we właściwej pozycji nacisnąć pedał
gazu czyli pierwszy pedał nożny z prawej i powoli zwiększać
na niego nacisk równocześnie powoli puszczając sprzęgło,
czyli pierwszy pedał nożny z lewej aż do momentu ruszenia
samochodu. Po kilku nieskutecznych próbach z gasnącym silnikiem
i samochodem podrywanym to w przód, to w tył babinka w końcu
uderzyła w stojące za nią auto. Wówczas z głośników wydobył
się okrzyk:
- Kurw*, mówiłem ci, że ta głupia pi*da przypierdoli w tę
skarpetę co stoi za nią!
- Franek! Sprawdź czy w naszym radiowozie działa lewy
kierunkowskaz - mówi milicjant do kolegi.
- Działa... nie działa... działa... nie działa...
Siedzi dwóch policjantów nad brzegiem rzeki i się opala,
podjeżdża chłop traktorem i pyta:
- Panie władz przejadę tędy?
- A pewnie że pan przejedziesz - odpowiada policjant.
Chłop wjeżdża do rzeki i się topi. Na to jeden policjant mówi
ze zdziwieniem do drugiego:
- Ty patrz on się utopił, a kaczce do brzucha sięgało...
Idzie dwóch policjantów ulicą. Zobaczyli leżącą głowę.
Jeden z nich pochyla się, patrzy i mówi do drugiego:
- Ty zobacz, to Heniek.
Drugi na to:
- Co ty! Heniek był wyższy!
Był wypadek na ulicy, policjanci spisują raport. Jeden z
nich pisze:
- ... głowa leżała na chodni... hodni...
Kopnął głowę i pisze dalej:
- ...na ulicy.
Dziecko idące ulicą zobaczyło leżącą na chodniku obok
stojącego tam policjanta pałkę. Podniosło ją i pyta:
- Przepraszam, czy to Pana pałka?
Policjant odruchowo sięga do paska, gdzie powinna znajdować się
pałka i odpowiada:
- Nie, ja swoją zgubiłem!
Spotkał milicjant znajomego, w trakcie rozmowy tamten mu
opowiedział kawał:
- W którym miesiącu najczęściej rodzą się dzieci?
- ???
- W dziewiątym, che, che, che.
Milicjantowi się spodobało, idzie na komendę i opowiada:
- Wiecie w którym miesiącu najczęściej rodzą się dzieci?
- ????
- We wrześniu.
Przychodzi facet do sklepu i pyta:
- Ile kosztuje ten akordeon?
- Jak dla pana, panie władzo, to pół darmo.
- Skąd pan wie, że jestem policjantem, choć jestem ubrany po
cywilnemu?
- Bo dzisiaj było już dwóch mundurowych i też chcieli kupić
ten kaloryfer.
Policjant zatrzymał do kontroli kierowcę. Trzymając w ręce
prawo jazdy stwierdził:
- Tu jest napisane, że pan musi prowadzić w okularach!
- Tak panie sierżancie, ale ja mam kontakty!
- Mnie tam, proszę pana, nie interesuje kogo pan zna, skoro łamie
pan prawo.....
Policjant zapisał się do biblioteki i na początek wypożyczył
książkę telefoniczną. Przy zwrocie bibliotekarka pyta:
- A ciekawa chociaż była?
- Akcja nie specjalnie, ale ilu bohaterów!
Policjant zatrzymuje pijanego kierowcę:
- Dmuchnij pan!!!
- A gdzie boli???
Zezowaty policjant zatrzymuje trzech pijanych mężczyzn.
- Nazwisko! - zwraca się do pierwszego, patrząc na drugiego.
- Jan Kowalski - odpowiada drugi.
- Was nie pytałem - mówi policjant do drugiego, patrząc na
trzeciego.
- Ja nic nie mówiłem - odpowiada trzeci.
Pijak przechodząc nocą przez cmentarz wpadł do świeżo
wykopanego grobu. Ponieważ nie mógł się wydostać ułożył
się wygodnie i usnął. Rano przybył na miejsce policjant. Stanął
nad grobem i zaczął przyglądać się śpiącemu, który zmarzł
i usiłował się okryć marynarką. W końcu pyta:
- Zimno? To po coś się rozkopywał?
Policjant zatrzymuje samochód.
- Proszę pana, przejechał pan skrzyżowanie na czerwonym świetle.
Będzie mandacik.
- Panie władzo, ja bardzo przepraszam, naprawdę nie zauważyłem.
A tak szczerze mówiąc, to jestem daltonistą.
Skonfundowany policjant daruje mu mandat. Wieczorem, gdy zdaje służbę
koledze, mówi:
- Spotkałem dzisiaj na mieście daltonistę. Świetnie mówił
po polsku.
Wpada policjant do cukierni i mówi:
- Poprosze tort!
- Pokroić na sześć kawałków, czy na dwanaście?
- Na sześć, bo dwunastu nie zjemy...
W kosmos wysłano małpę i policjanta. Pierwsza kopertę z
zadaniami otworzyła małpa: "Nacisnąć przycisk, włączyć
akumulatory, przeprowadzić badania".
Po chwili kopertę przeznaczoną dla siebie otworzył policjant:
"Nakarmić małpę, położyć się spać".
Na dworcu PKP policjant podchodzi do kasy i prosi o bilet do
Koluszek:
- Normalny? - pyta kasjerka.
- A co, wyglądam na idiotę?
Do sklepu z artykułami gospodarstwa domowego wchodzi
policjant.
- Chciałbym tamten niebieski odkurzacz.
- Dobry wybór! Żonie na pewno się spodoba.
- Tak pani myśli? To proszę jeszcze trzy.
Do studenta siedzącego w parku na ławce podchodzi policjant.
- Co pan robi na tej ławce?
- Kontempluję.
- Jak ci przyłożę w mordę, to zaraz będziesz prosto pluł!
Policjant chwali się narzeczonej:
- A poza tym czytam bardzo dużo książek.
- Naprawdę? Czytałeś Norwida?
- Nie. A kto to napisał?
Stojącego na przystanku autobusowym Murzyna otacza grupka
wyrostków, skandujących:
- Małpa, małpa, małpa!
Po chwili zjawia się policjant. Murzyn pyta go:
- Nie zareaguje pan?
Policjant zaskoczony:
- O! W dodatku mówi!
Dwóch policjantów idzie z aresztowanymi do lekarza. Lekarz
pyta pierwszego aresztowanego:
- Jak się pan nazywa?
- Wieslaw Maj.
- A pan? - zwraca się drugiego.
- Zygmunt Maj.
- A wy co? - lekarz pyta policjantów.
- Policjanci z Majami.
Żona do policjanta:
- Czemu chodzisz nagi po pokoju?
- Przecież i tak nikt dziś do nas nie przyjdzie.
- Więc dlaczego masz na głowie czapkę policyjną?
- Bo a nuż ktoś do nas wpadnie...
Komendant policji zwołał zebranie swoich podwładnych i
oznajmia:
- Krąży o nas wiele dowcipów, ale nie przejmujcie się tym. I
tak 99 procent tych dowcipów jest niezrozumiałych.
Policjant wchodzi do sklepu i prosi o dwa sznurowadła.
- Jakie?
- Jedno lewe, drugie prawe!
Wieczorem żona pyta policjanta:
- Wziąłeś prysznic?
- No tak! Ile razy coś zginie, zawsze jest na mnie!
Policjanci zastanawiają się co kupić swojemu szefowi na
jego urodziny.
- Może książkę?
- Eeee. Książkę to on już ma.
Do zataczającego się jegomościa podchodzą dwaj policjanci.
- Dokumenty proszę - mówi pierwszy.
- Nie mam.
- No to idziemy - mówi drugi.
- No to idzcie.
Policjant zatrzymuje przechodnia.
- Proszę się wylegimi... wylemigi... wyligi... A zresztą,
niech pan idzie do domu, mam dziś dobry humor!
Sierżant pokazuje przyszłym policjantom pistolet maszynowy.
- To jest automat.
- Automat? - dziwi się jeden z aspirantów - A gdzie jest otwór
na monetę?
Dlaczego policjanci noszą pałki długie i krótkie ?
- Jeśli idzie dziesięciu policjantów i jeden NASZ to oni wyciągają
te krótkie i GO biją. Jeśli natomiast idzie dziesięciu
NASZYCH i jeden policjant to on wyciąga tą długa pałkę i ŚLEPEGO
UDAJE.
Dwóch ZOMO'wców leje w lesie, nagle jeden mówi:
- Ej stary, co Ty tak bezszelestnie lejesz?
- Bo leję po spodniach.
- A nie szkoda Ci spodni?
- Nie, bo leję po Twoich.
Przychodzi policjant do domu, żona otwiera mu drzwi a on od
razu ŁUP jej prawego sierpowego na twarz, potem poprawił lewym
prostym, żona pobita pyta:
- Co wyście tam dzisiaj robili?
- Uczyliśmy się boksu.
Na drugi dzień policjant wraca do domu, żona mu otwiera, a on
znowu od razu kopie ją yoko w twarz potem seria ciosów prostych
w przeponę, żona zmaltretowana pyta:
- Stary a coście dzisiaj robili?
- Uczyliśmy się KARATE.
Trzeciego dnia policjant wraca do domu, żona ostrożnie otwiera
mu drzwi, patrzy ... a policjant ma rękę na temblaku, twarz
pokieraszowaną, nogą powłóczy, żona przerażona pyta:
- O boże ... a coście dzisiaj robili?
- Uczyliśmy się jeść nożem i widelcem - odpowiada policjant.
- Z czego żyjecie? - pyta policjant jakiegoś podejrzanego
typka.
- Z zakładów!
- Co to znaczy "z zakładów"?
- Normalnie. Zakładam się z kimś i wygrywam.
- Zawsze?
- Zawsze!
- No to załóżmy się. Chciałbym się przekonać, czy mówicie
prawdę.
- Mogę się założyć, że mam na dupie swastykę.
- Nie wierze - stwierdza policjant.
- Załóżmy się o dychę!
- W porządku.
Poszli do jakiegoś kąta. Mężczyzna ściągnął spodnie, wypiął
tyłek, a policjant nachylił się nad nim i uważnie go ogląda.
Wreszcie z triumfem woła.
- Wygrałem! Nie masz żadnej swastyki! Należy mi się dycha!
Mężczyzna płaci, a policjant zadowolony zauważa:
- No i co się tak chwaliliście, że wygrywacie każdy zakład?
- Bo wygrałem!
- Jak to?
- Widzi pan władza tych pięciu kolesiów po drugiej stronie
ulicy?
- Widzę!
- Właśnie się z nimi założyłem o trzysta tysięcy, że mi
pan władza do dupy zajrzy...
Idzie dwóch policjantów. Nagle jeden znalazł lusterko,
patrzy i mówi:
- O! moje zdjęcie!
Drugi bierze i mówi:
- No coś ty, to moje zdjęcie!
Pokłócili się i poszli na komendę. Tam trafili na komendanta,
który postanowił autorytatywnie rozstrzygnąć spór. Spogląda
i mówi:
- No co wy, chłopcy, swego komendanta nie poznajecie?
*teraz rozszerzenie*
- A w ogóle, to po cholerę wam moje zdjęcie, co?
I zabrał lusterko do kieszeni. Po powrocie do domu przebrał
spodnie.
Później córka go pyta:
- Tato, możesz mi dać trochę pieniedzy?
Komendant:
- A weź sobie ode mnie z kieszeni.
Córka poszła, i znalazła w kieszeni lusterko, i woła do matki:
- Mamoooo! widziałaś, tato nosi w kieszeni zdjęcie jakiejś
laski!
Matka przybiegła, patrzy i mówi do córki:
- Coś ty, to jakaś stara rura!
Idzie dwóch milicjantów. Wyciągają kanapki, jeden w tym
momencie przeszedł na druga stronę jezdni. Drugi idzie za nim i
go pyta:
- Dlaczego przeszedłeś ? - Na to tamten :
- Bo dentysta kazał mi jeść drugą stroną.
Zatrzymuje milicjant studenta, legitymuje go, otwiera dowód i
czyta:
- Widzę że nie pracujemy - mówi milicjant
- Niieee pracujemy - potwierdza student
- Opierdalamy się .. - mówi milicjant
- Opierdalamy się - potwierdza student
- O!? Studiujemy - rzecze policjant
- Nieeee, tylko ja studiuję .. -odpowiada student
- Płaci pani mandat - mówi dwóch policjantów, zatrzymując
samochód, jadący z nadmierna prędkością.
- A czy nie mogłabym zapłacić w naturze?
- Co to znaczy " w naturze"?
- No, wiecie, musiałabym zdjąć majtki i wam dać...
Policjant odwraca się do kolegi i pyta:
- Potrzebne ci są majtki?
- Nie!
- Mnie też nie...
- Panie komendancie - zwracają się posterunkowi - nie ma
pracy, możemy pograć w brydża?
- Jak boisko jest wolne...
Stoi dwóch stójkowych na skrzyżowaniu. W pewnym momencie
podjeżdża jakiś zagraniczny turysta i mówi coś do nich po
niemiecku. Oni nic. Turysta uśmiechnął się i próbuje po
angielsku. Policjanci nic. Turysta ponawia próbę, tym razem próbuje
po francusku, później po hiszpańsku, nawet po rosyjsku - bez
rezultatu. Dał więc za wygraną i odjechał.
Policjanci:
- Ty, Heniek, może zaczniemy się uczyć języków obcych???
- Po co?? Zobacz ile ten ich umiał i na co to mu się przydało?
Na środku parkowej alejki stoi młody policjant i płacze.
Przechodzień pyta go, czy może pomóc.
- Ach, proszę pana, zgubił się mój pies patrolowy.
- Nie ma się pan czym przejmować. Z pewnością znajdzie sobie
drogę na posterunek.
- Tak. On na pewno, ale ja?
- Dlaczego w Wiśle utopiło się dwóch milicjantów?
- Bo zapalali motorówkę "na pych".
- Co robi milicjant gdy dostanie narty wodne?
- Szuka pochyłego jeziora.
- Dlaczego milicjanci mają guziki na rękawach?
- Żeby nie wycierali w nie nosów.
- A dlaczego te guziki się tak błyszczą?
- Bo wycierają.
- Dlaczego milicjanci nie jedzą ogórków konserwowych?
- Bo im się głowy w słoikach nie mieszczą!
Ponoć autentyczne: w pociągu ludzie opowiadają sobie
dowcipy o milicjantach, w tym powyższy... Jakieś dziecko ze
zdziwieniem woła do jadącego z nim rodzica: Tatusiu, ale ty jadłeś
wczoraj ogórki... Ogólna konsternacja, w ciszy słychać głos
ojca: Tak, synku, ale ja jadłem z beczki...
Przychodzi milicjant do księgarni i pyta:
- Czy ma pani coś Hemingwaya?
- Mam - odpowiada sprzedawczyni - "Stary człowiek i morze".
- To ja poproszę "Morze".
Przychodzi milicjant do księgarni i pyta:
- Czy jest Pan Tadeusz?
Sprzedawczyni woła na zaplecze:
- Panie Tadziu, przyszli po pana!...
Milicjant do bibliotekarki:
No niech mi pani da parę książek. Szef mi każe poczytać.
Bibliotekarka: no to panu znajdę coś lżejszego...
Milicjant: eee, niekoniecznie, wozem jestem.
Dlaczego patrole milicyjne składają się z milicjanta i psa?
Co dwie głowy to nie jedna.
Dlaczego milicjanci chodzą trójkami?
Jeden umie czytać, drugi pisać, a trzeci pilnuje naukowców.
Milicjant leży z uchem przy chodniku. Przechodzień pyta:
- Co panu jest, panie władzo?
Milicjant:
- Płyt słucham.
Wieczorem pod latarnią stoi pijany gość i krzyczy:
- Otwieraj!
Podchodzi do niego milicjant i pyta o co chodzi. Na to gość:
- Żona mnie do domu nie chce wpuścić!! - i dalej się
awanturuje.
Milicjant:
- Niech pan poczeka, ja to załatwię.
- Halo! Milicja! Proszę otworzyć!
cisza...
- Halo! Milicja! Otwierać!
cisza...
- Niech pani nie udaje! Przecież widzę, że się świeci!
Pijaczek szuka czegoś w nocy pod latarnią. Podchodzi
milicjant i pyta się go, co robi.
- Szukam kluczy, które zgubiłem. - odpowiada pijak.
Szukają więc razem i nic. Pod dłuższej chwili milicjant pyta
się:
- Czy jest pan pewien, że tutaj je pan zgubił?
- Nie, ale tu jest najjaśniej!
Zomowiec nad rzeką pałuje z zapałem żabę. Podchodzi do
niego jakiś starszy facet i pyta:
- Co pan pałuje tą biedną żabę? Nic panu nie zrobiła!
A zomowiec na to:
- Nie dość że w moro, to jeszcze podskakuje! (i jebs żabę).
Idzie milicjant i mówi: "Myślę więc jestem"
I znikł...
W nagrodę za dzielną służbę pewien milicjant dostał
puchar. Podczas drogi do domu nie zauważył jednak, że puchar
przekręcił mu się dnem do góry. Postawił go na półce, ale
kiedy podziwiał go wraz z żoną, zauważyli że w pucharze nie
ma otworu. Za parę dni, podczas odwiedzin kolegi, innego
milicjanta, poskarżył mu się że puchar jest wybrakowany
ponieważ nie może włożyć do niego kwiatów. Milicjant długo
oglądał puchar potwierdził obawy, a w końcu zajrzał od spodu
i na to:
- Oho, faktycznie wybrakowany! Patrz i denka brakuje!
Za dziesięć minut dziesiąta, prawie godzina policyjna.
Dwóch zomowców idzie ulicą. Spotykają przechodnia. Jeden z
nich zaczyna go bić pałą i kopać.
Drugi pyta:
- Za co ty go własciwie bijesz?
- Ja go dobrze znam! On daleko mieszka. I tak nie zdąży!
Pyta milicjant milicjanta:
- Ej, gdzie tu jest druga strona ulicy?
- No, tam..
- Kur* ! Jak byłem tam to mi powiedzieli, że tu.
Przychodzi milicjant do sklepu i pyta:
- Czy są karty do gry?
- Sa.
- To poproszę ósemkę.
Milicjant zatrzymuje kobietę jadącą zbyt szybko samochodem.
- Nie widziała pani znaku ograniczenia prędkości ?!
Kobieta nachyla się, zagląda pod siedzenie, wyciąga białą
laskę i mówi:
- Ja jestem niewidoma...
Milicjant:
- A to przepraszam bardzo..
Chodzi zomowiec dookoła latarni i raz po raz wali w nią pałą.
Podchodzi do niego drugi i pyta:
- Dlaczego tak walisz w tą latarnię?
- No bo jeszcze jakieś 20 latarni i będę w domu.
Wpada zomowiec do domu, zagląda do lodówki i pałuje żonę.
Żona przerażona następnego dnia wymyła lodówkę. Zomowiec
wpada, zagląda do środka i znów pałuje żonę. Przez parę
dni biedna żona próbowała wszystkich środków, żeby nie
denerwować męża. Wypakowała lodówkę jedzeniem, ale nic nie
pomagało. Któregoś dnia kiedy mąż ją pałą okładał, zapłakana
pyta o co mu w końcu chodzi?
A zomowiec na to: "Ja cię nauczę gasić światło w lodówce!"
Idzie milicjant w cywilu i widzi faceta jak coś kręci w
garze;
- co robisz ? pyta faceta
- mieszam gówno z gliną.
- a po co ?
- bo robię milicjanta.
milicjant już chciał go aresztować ale że nie był w mundurze
skoczył po kumpli, którzy mieli służbę.
podjeżdżają radiowozem i ten w cywilu mówi:
- powiedz co robisz ?
- zomowca.
- jak zomowca, powiedziałeś że robisz milicjanta?
- no tak, ale dodałem więcej gówna.
Milicjant (tak, milicjant nie policjant chociaż nie wiem czy
teraz jest między nimi jakakolwiek różnica), patrolując ulice,
spotyka swojego kolegę, który idzie trzymając za skrzydło
pingwina.
- Skąd ty wytrząsnąłeś tego ptaka?
- A przyplątał się i nie wiem, co z nim zrobić.
- Jak to co? Zaprowadź go do ZOO.
Po kilku godzinach milicjant znowu widzi swego kolegę spacerującego
z pingwinem.
- I co, nie byłeś z nim w ZOO?
- Byłem, teraz idziemy do kina.
Z czego składa się pies milicyjny?
- z milicjanta, smyczy i psa właściwego
Pewnego razu, jeden facet opowiedział drugiemu taki śmieszny
dowcip, że on pękł ze śmiechu. No i toczy się rozprawa o
nieumyślne morderstwo: Sędzia prosi oskarżonego, aby
opowiedział ten dowcip. Facet się wzbrania, mówi, że nie chce
dalszych nieszczęść. Na to sędzia wyznaczył delegację:
adwokat, prokurator i milicjant. Zamknęli ich w dźwiękoszczelnej
sali i facet opowiedział. Adwokat i prokurator pękli, a
milicjant wyszedł i powiedział, że w tym kawale nic śmiesznego
nie było. Faceta uniewinnili....
Po roku w prasie ukazała się notatka:
"Na rogu Alei Jerozolimskich i Marchlewskiego z niewiadomych
przyczyn pękł milicjant..."
Ksiądz jedzie do chorego. Zatrzymuje go milicjant:
- bez świateł ? Mandat 50 złotych !
- Synu, jadę do chorego z Panem Bogiem...
- CO ?! we dwóch na rowerze ?! 100 złotych !
Ksiądz płaci, odjeżdża i myśli: "Jakie to szczęście,
że nie wiedział, że Bóg jest w trzech osobach"
Rozmawiają żony milicjantów.
- Wiesz, ludzie opowiadają kawały o głupocie milicjantów. Ja
czasem myślę, że jest w tym odrobina prawdy. Żeby pomóc
mojemu staremu, kupiłam leksykon ...
- Ja też bym kupiła, ale nie wiem czy on to będzie jadł.
- Policjant w nagrodę otrzymał wazon na kwiaty. Przynosi go
do domu i stawia na stole do góry nogami i mówi do żony:
- Patrz, jaki bubel mi dali.
- Masz rację, oddaj im - mówi żona.
Następnego dnia policjant idzie do komendanta, stawia wazon
otworem do blatu i mówi:
- Co to za nagroda? To bubel!
Komendant wziął wazon do ręki, obejrzał i mówi:
- Macie rację! Nie dość, że nie zrobili otworu do włożenia
kwiatów, to jeszcze dno wycięli...
W przedziale kolejowym jedzie trzech facetów i policjant.
Ponieważ tematy do rozmowy szybko się wyczerpały wszyscy po
pewnym czasie zaczęli się nudzić. Jeden z pasażerów, chcąc
przerwać niemrawy nastrój zadaje swoim towarzyszom podróży
zagadkę:
- Co to jest? Zaczyna się na J i każdy z nas je posiada?
Wszyscy daremnie suszą sobie głowy.
- Jedna para butów! - Ogólny śmiech.
- A teraz uważajcie. Zaczyna sie na D i nie każdy z nas je
posiada? - Znowu cisza.
- Dwie pary butów! - Znowu wszyscy leją i proszą o dalsze
zagadki.
- Co to jest? Jest czerwonego koloru w żółte pasy, wisi nad
drzewami i...
- Cha, cha, cha - przerywa mu policjant - To są trzy pary butów!
Dwóch policjantów wybrało się na polowanie. Wracają wcześnie
bo nic nie upolowali. Jeden z nich mówi:
- Wiesz, albo te kaczki za wysoko latają, albo my za nisko psa
podrzucamy.
- Dlaczego policjant kazał sobie postawić piec na samym środku
pokoju?
- Żeby mieć centralne ogrzewanie.
- Dlaczego policjanci mają opaski na czapkach?
- Wskaźnik poziomu oleju...
Policjant zatrzymuje samochód. Kierowca odkręca szybę i mówi:
- Co jest, chyba nie jechałem za szybko?
- Proszę dmuchać! - powiada policjant podsuwając kierowcy pod
nos torbę.
- Dlaczego mam dmuchać?!
- Bo moje frytki w torbie są za gorące.
Pijak leje na środku ulicy. Podjeżdża policja:
- Nie znalazł pan pisuaru? - pyta policjant.
- A co, zgubił go pan?
- Co obecnie mówi policjant, kiedy łapie złodzieja na gorącym
uczynku?
- Jesteś aresztowany, paragraf dziesiąty, przykazanie siódme!
Egzamin na policjantów. Wchodzi pierwszy. Pada pytanie:
"Co to jest: ma zelówki, sznurowadła i zaczyna się na B?"
Policjant wytęża umysł i po chwili pada odpowiedź:
"Buty!"
"Świetnie, znakomicie, zdał pan!"
Policjant wychodzi dumny, a koledzy nerwowo pytają:
"Zdałeś?"
"Zdałem!"
"A o co pytali?"
"O buty!"
Wchodzi następny i pada pytanie:
"Co to jest: ma wahadło, wskazówki i zaczyna się na Z?"
Policjant myśli, myśli, aż wreszcie uradowany woła:
"Wiem! ZANDAŁY!"
Oczywiście wszyscy wiedzą, dlaczego policjanci chodzą dwójkami.
Dla tych, którzy jednak nie wiedzą przypominam, że jeden umie
czytać, a drugi pisać. A teraz do ad remu :-)
Zachorował ten co umiał czytać i jego partner wyszedł sam na
obchód. Patrzy idzie dwóch podejrzanych osobników. Zatrzymuje
i mówi:
- Dokumenty proszę.
Bierze dowody i literuje:
- DOWÓD OSOBISTY.
Bierze drugi i czyta:
- DOWÓD OSOBISTY
- Aaaa, to Panowie BRACIA ?
Pijany facet załatwia się na moście. Podchodzi do niego
policjant i zwraca mu uwagę.
- Panie, a tutaj można tak lać?
- A lej pan!
Policjant na posterunku pracowicie okłada pałką kasetę
magnetofonową.
- Co robisz? - zainteresował się kolega.
- Komendant kazał mi ją przesłuchać...
Do śpiącego na parkowej ławce podchodzi policjant i potrząsa
go za ramię:
- Panie, co to jest? Hotel?
- A co ja jestem informacja turystyczna?
Do sklepu wchodzi policjant i mówi:
- Poproszę episkopat.
- Chyba epidiaskop?
- Proszę pani, to ja podejmuję diecezję!
- Chyba decyzję?
- No tak... Wie pani, nigdy nie byłem prymasem...
Policjant zatrzymuje kierowcę jadącego pod prąd na
jednokierunkowej drodze.
- Tą ulicą można jeździć tylko w jednym kierunku!
- A czy ja jeżdżę w dwóch?
Stoi policjant przy automacie z woda sodowa, wrzuca monetę,
wypija szklankę wody, po czym znów wrzuca monetę i tak przez dłuższy
czas. Za nim stoi zniecierpliwiony tłum.
- Panie, pospiesz się pan!
- Po co, przecież na razie cały czas wygrywam!
Podchodzi pijak do policjanta i pyta:
- przzzzepraszzzam pana... , czy... to miejs...ce... obok... pana
jest wolne ?
- Tak.
- A mógłbym tu chwilecz...kę postać?
- Nie będzie stał palant obok sokoła!
- No to ja... od...latuję.
Zomowcy pojechali na biwak i spotkali tam drużynę harcerzy.
Założyli się z nimi kto sprowadzi z lasu większe zwierzę.
Harcerze na drugi dzień przyprowadzili na łańcuchu niedźwiedzia.
A zomowcy - zajączka. Harcerze w śmiech. Zomowcy bez słowa
chwycili pałki i dawaj lać zajączka po grzbiecie. Po 5
minutach zajączek wrzasnął:
- Dobra! Przyznaję się! Jestem żubrem!
Przychodzi ZOMOwiec do domu, wyciąga pałę i leje żonę. Ta
w krzyk:
- Józek, nie przynoś mi nigdy roboty do domu!
Na przesłuchaniu policyjnym:
- Kto ci uciął język? Gadaj!!!
Dwóch gliniarzy ogląda mecz piłki nożnej. Jeden wychodzi
do drugiego pokoju i słyszy krzyk kolegi "GOOOL!!", a
po chwili "DRUGI GOOOL!". Wraca więc do pokoju i pyta:
- Kto strzelił?
- Pierwszego van Basten a drugiego Replay.
Idzie dwóch policjantów, patrzą, a tu flegma leży na
chodniku. Jeden podchodzi i mówi do drugiego:
- Ty, patrz broszka!
Drugi bierze flegmę do ręki i pokazuje tamtemu:
- Zdawało ci się. To jest wisiorek!