Yattering, Luna Ad Noctum, Lithanian, Misteria, Abyss
Wrocław 17.06.2001
Bardzo dziwny to był koncert. Z jednej strony bardzo atrakcyjny zestaw kapel, organizacja bez zarzutu, zaskakująco dobre nagłośnienie, a z drugiej zaś strony pojawiło się wręcz skandalicznie mało ludzi. Powoli staje się to w Polsce regułą dobrych koncertów, co trzeba przyznać smuci. Ale do rzeczy, jako pierwszy na scenie zainstalował się rzeszowski Abyss wspomagany na wokalu przez gościa z Neolithic. Rzeszowianie zaprezentowali niezgorszy, choć nie zapadający w pamięci death metal z klawiszami. Nie powiem jednak, aby grali lekko, łatwo i przyjemnie czego można było się spodziewać po obecności na scenie parapetu. Death w ich wykonaniu jest przepisowo brutalny, czego najlepszym dowodem był cover Morbid Angel.
Zaraz po nich przyszła kolei na niespodziankę w postaci gejów, znaczy się krajanów Abyss - Misterii. Ich występ ucieszył mnie ogromnie jako że w przeciągu ostatnich kilkunastu miesięcy ich debiutancki album "Masquerade Of Shadows" często gościł w moim odtwarzaczu. Geje (zorientowani wiedzą o co chodzi - heheheh!) przez niemal pół godziny zagrali większość kawałków z debiutu oraz cover Kinga Diamonda, a na koniec zaserwowali świetną przeróbkę motywu z filmu "Pulp Fiction" ("Misirlou", który oryginalnie wykonywał Dick Dale & His Del-Tones), czym udowodnili że dla nich najważniejsza jest w graniu muzyki przede wszystkim zabawa. Wypadli według mnie świetnie, agresywniej niż na płycie, gdzie ich muzykę łagodzą pojawiające się w tle klawisze. Viva Los Gejos Mizeria!!!
Kilka minut przerwy i rozpoczyna się set gospodarzy, czyli bliźniaków spod znaku Lithanian. Przez 40 oddanych im do dyspozycji minut zagrali głównie utwory z nowego krążka promocyjnego "For You... I Will Wait". Promo nagrane dość niedawno zbiera pochlebne recenzje wśród tych, którzy słyszeli (prawda Marcinku?) i występ Lithanian był równie dobry. Muszę się jednak przyznać, iż większość ich koncertu poświęciłem na rozmowy towarzyskie. W końcu bliźniaków zobaczę zapewne jeszcze kilka razy w najbliższym czasie.
Warto tylko odnotować kolejny cover odegrany tego wieczoru. Tym razem było to stare dobre Europe. Jako przedostatnia na scenę wkroczyła nadzieja rodzimej sceny blackmetalowej Luna Ad Noctum. Aczkolwiek sformułowanie klawiszowy black metal nie bardzo jest chyba na miejscu. Nie wrzuciłbym wałbrzyszan do jednej szufladki z Thyrane, Catamenia, Mactatus, Alghazanth, starym Thy Serpent, czy znienawidzonym przeze mnie Limbonic (F)Art. To raczej faktycznie Lunar Metal, bo twórczość Luna Ad Noctum podoba mi się, a ja chronicznie nie cierpię klawiszowego blacku. Powracając jednakże do występu wałbrzyszan; wizualnie z pewnością zaprezentowali się najlepiej spośród występujących kapel, lecz zauważcie że byli też jedyną blackową kapelą w tym towarzystwie. Muzycznie natomiast należałoby podzielić występ na dwie części, jako że usłyszeliśmy materiał z pierwszej demówki oraz ze znakomitej, moim skromnym zdaniem, czteroutworowej promówki (o tytuł mnie nie pytajcie, ani też dlaczego nie było recenzji na Masterfulu. Sam sobie zadaję to pytanie, ale ponieważ otrzymałem ten materiał z piątej
ręki, tak więc nie potrafię na nie odpowiedzieć).
Utwory z demówki, które nota bene słyszałem po raz pierwszy nie zachwyciły mnie, natomiast kawałki z promocyjnego krążka w postaci "Mental - Spirit And Flash" czy "Lunarium" jak najbardziej. Strasznie mi się podoba, gdy wałbrzyszanie grają wściekły, szybki black z bardzo dobrą pracą garów i jadowitym wokalem Adriana. Podobne wrażenie umieli na mnie wywrzeć Finowie z Thyrane na "Symphonies Of Infernality" (szkoda, że się tak skurwili na "The Spirit Of Rebbelion"). Męczą mnie z kolei klimatyczne zwolnienia, gdzie dominują klawisze. Za słodko panowie! Wreszcie koło godziny 22 przyszedł czas na gwiazdę wieczoru Yattering. Pozamiatali równo, acz grali w trójkę, bez jednego wioślarza. W dodatku po czterech - pięciu numerach nawaliła również ta jedyna. Po kilku minutach wszystko wróciło do normy i już do końca setu Yattamani dali popis brutalnej jazdy. Śvierszcz z ekipą zagrali głównie materiał z "Murder's Concept", choć nie zabrakło numerów z "Human's Pain" oraz nowego kawałka z trzeciej płyty zatytułowanej zwyczajnie "III". Na rynku ukaże się ona jesienią i powiadam Wam, że będzie to z pewnością rzeźnia najwyższej klasy! Tym utworem całkowicie wgnietli mnie w podłogę. Zaiste aż chciało się zakrzykną hasło Yatteringów "FUCK THE LEADERS"! To co wyprawia Ząbek na garach przechodzi ludzkie pojęcie. Jeśli mi ktoś powie, że nie dorównuje Docentowi, to go pacnę w ten pusty łeb. Zajebiste zakończenie tego jakże udanego pod względem artystycznym koncertu. Odczuwam jedynie żal do fanów, którzy najwyraźniej woleli zostać w domu i obejrzeć finał Big Brothera niż zobaczyć bardzo dobry gig. Śmierć frajerom!