*** Recenzje a odbiorcy - przemyślenia ***
Rozpierdalają mnie "prawdziwi metale". Poczyta
taki recke jakiejś płyty i już takie same zdanie jak recenzent. I już ma
"wyrobione zdanie" na temat kapeli, czy też płyty. Ale przeczytają inną recenzję
w innej gazecie, czy też na necie, co jest ostatnio modne (IMO bardzo dobrze ;))
i już znowuż mają inne zdanie. Jeśli po przeczytaniu pierwszej i drugiej
(czasami odmiennej) recki zastanowi się, która do NIEGO pasuje to jest OK.
Jeżeli jednak cały czas zmienia zdanie, to IMHO jest nic nie wart. Tak jak ci,
którzy w "erze" czerwonych byli za komuną, a teraz nagle stali się prawicowymi
pionkami (nie przepraszam za porównanie).
Nie zaprzeczam. Czasami (nawet często, co nie
zaprzecza moim wcześniejszym zdaniom) zgadzam się ze stwierdzeniami recenzentów.
Ale nigdy, powtarzam nigdy nie traktuje ich (recenzji) jako cos czego muszę się
trzymać i nie puszczać.
Ludzie! Każdy ma swoje zdanie (nawet odmienne od
mojego ;)) Jeśli podoba Wam się kapela np. Cradle Of Filth, czy Dimmu Borgir nie
wstydzcie się tego. To WAS to rozpierdala i nie patrzcie się na tych, którzy
mówią, że to palanty itd. Specjalnie podałem Kredki i Dimmu, bo na te kapele
najwięcej się narzeka. Dlaczego? Moim, pewnie śmiesznym ;P zdaniem dlatego, że
większość "underground - owców" (od których zresztą można się wiele nauczyc,
jeśli "Waszmości" ;) zechcą z tobą porozmawiać), których znacie mówi tak: "Idą
na komerchę".
Bullshit!!! Jak można mówić o komersze
wsłuchując się w najnowszy album DIMMU BORGIR "Puritanical Euphobic
Misanthropia" Wsłuchując, a nie słuchając raz z przekonaniem, że to komercha i
do dupy wogóle z takim "czymś".
Dobra. Dosyć już się chyba naraziłem TYM metalom
...
Zastrzegam, że nie mam żadnego żalu do
recenzentów, przecież to oni (mam nadzieje) sami przesłuchują i oceniają
płyty.
Jeszcze jedno. To były moje i tylko moje
rozmyślania.
Jeśli dostanę jakieś bluzgi godne odpowiedzi, to
odp. bedzie ;))