Dopisek "Od razu informuje, że pisząc ten art jestem
wkurzona, i to calkiem nieźle. Dlategeo on może być z deka nie
składny, ale poprawiać go nie będe bo wyjdzie jeszcze
gorzej" kto niechce niech nie czyta.... w każdym razie mi
się lepiej zrobi...
Zacznę od tego, że jak każdy artykuł ma jakis swój
wyznaczony cel lub temat, tak ten czegoś takiego nie posiada.
Jestem zła, a w tekście mogę tę złość unicestwić. Jeszcze
niewiem o czym będe pisać ale słówka zaraz same nawiną się
pod moją z lekka podniszczoną klawiaturkę. Jakby ktoś chciał
wiedzieć co lub kto miał czelność zdenerwować taką istotkę
jak ja to proszę czytać dalej (ludzie, co ja robię, użalam się
nad sobą, to chyba ostatnia rzecz jaką bym chciała zrobić). A
było to tak....siała baba mak, niewiedziała.....kurde nie ten
wątek. O czym to ja.....a już wiem. Tak to mniej więcej wyglądało.
Podczas pewnej pięknej soboty (czyli dzisiaj), kiedy padał
cudownie zimny deszcz (lało jak cholera, jeszcze mokra jestem)
szłam sobie ulicą i zobaczyłam ..UFO..., nie, żartuje
:)))....poprostu doszłam do pewnego wniosku, który mnie tak
wpienił. Zazwyczaj mam mnóstwo pomysłów na spędzenie czasu,
ale akurat tak szłam i miałam pustke w głowie. No kurde, to do
mnie nie podobne - sobie myślę. Ale jak tak pomyśleć na chłopski
rozum to miałam rację. Mieszkam w małym mieście (20 tysiaków
tych mrówek). I tak sobie myślę co taka osoba jak ja może w
tym zpchlonym mieście robić. Dyskoteka- odpada, z racji, że
nie jestem typem dziewczyny dyskotekowej, nie lubię techno, a
tam tylko takie grają, pozatym zadymione, śmierdzi piwem i wogóle,
całe miasto się złazi bo to jedyna dyskoteka w mieście. Ja to
wogóle słucham raczej bardziej mrocznej muzyczki i klimat
takowej dyskoteki całkowicie mi nie odpowiada. Next....Kafejki
Internetowe- u nas sa trzy, ale tylko jedna jest zjadliwa. Dwie
pozostałe to tylko kawałek baraku, z poustawianymi paroma
kompami z epoki kamienia łupanego. Z racji, że internet w domu
mi się spieprzył, muszę chodzić do cafe i tracić moje
kieszonkowe. A w domciu to płaci mamusia :)))) Ktoś powie: inet
ci się schrzanił ? to idż do kumpli albo kumpelek, oni napewno
coś poradzą. Niestety w moim przyapdku jest to niemożliwe, a
to dlatego, że nikt z moich znajomych nie ma kompa, a jak juz
ktoś tam ma to jest w tych sprawach zielony. Jest drugie wyjście:
kompa do seriwsu i po sprawie. Wiadomo, taki informatyk kliknie
pare razy coś tam, cos tam podłubie i wyrwie mi moje ostatnie
grosiczki. A teraz wakacje się zbliżają a przecież nie pojadę
gdzieś bez grosza....i to takie błędne koło. I zostaje mi
cafe. Next.....bary, pizzerie, puby - nie mam nic przeciwko, tyle
że to jest tak. (pisze na przykładzie pizzeri bo do barów nie
chodzę). Wchodzi taka banda młokosów (sama młoda jestem, te
16 yearsów juz sie przeżyło), zajmują pół pizzerii, drugie
pół banda rozchachanych panienek, zamawiają dwie cole i pizze
na jakieś dwanaście osób i siedzą przy tym pare godzin.
Trzeba miec wyjątkowe szczęście (albo układy :))) żeby móc
sobie normalnie pójść, zamówić pizze i posiedzieć z kims
troche. Tak więc pizzeria tez odpada. Next...... Kino.....jejku,
można sie zapłakać. Na tydzień jest jeden film powtarzany w
piątek, sobotę i niedzielę. Przeważnie są to hity, tyle że
sprzed paru lat, które już dawno są na kasetach VHS. O samym
wnętrzu kina już nie wspomnę...istna rudera. Next.....zostają
jeszcze parki pełne podejrzanych typków, obdarty stadion, na którym
prawie nic sie nie dzieje, sklepy, w których nic nie ma (dosłownie,
mam tu na mysli większe towary tj. ciuchy, buty, sprzęt RTV,
AGD, meble i wszytstko inne). Niema nawet jakotakiego stoiska
muzycznego ani sklepu komputerowego nad czym ogromnie ubolewam.
Nie ma normalnej zacisznej kawiarenki, żadnego obiektu
sportowego (kręgielnie, boiska wszelakie, trasy rowerowe, o
hydeparku nie wspomne. Wesołe miasteczko przyjeżdza raz na rok
i są dosłownie dwie karuzele. Jedna dla trzyletnich dzieci,
druga dla trochę większych bachorów.....NIC NIEMA......Ale o
dziwo prawie nigdy jeszce nie odczuwałam nudy. Oczywiście to
tylko i wyłącznie moja zasługa (order powinni mi przyznać,
łłłeeeee, ja chce order !!! ). Ma sie trochę szalonych pomysłów
w głowie i fajowskiego psa, który przeważnie jest moim jedynym
towarzyszem szlaonych wypraw. Dlaczego? mam takich fajnych
znajomych.....w szkole są w miarę spoko a po szkole? ich to
nawet ledwo na rower da się wyciągnąć....i tylko biadolą w
szkole że się nudzili w weekend...dla takich to nawet współczucia
szkoda.....wogóle organizacja czasu świadczy też o
inteligencji człowieka......oni chyba o tym nie wiedzą.....a
nawet gdyby wiedzieli to i tak by im to nie pomogło...... ale i
tak jak skończę ten durny średniak to się z tego zapchlonego
miasta wyprowdzę bo mieszkanie tutaj mogę określić w paru
wyrazach: tu się człowiek marnuje!!!! a jeszcze zapomniałąm o
szanownych władzach miasta z wielkimi brzuchami, którzy tylko
potrafią pie......yć o tym jak to sie miasto rozwija. Nawet
przykład przytoczę, jak poszłam do burmistrza z pytaniem czy
można by otworzyć schronisko. Ten dureń (pozdrowienia dla
burmistrza ty stary gadzie, bezmyślna szumowino
<piiiiiiiiiiip> ) normlanie nie zgodził się bo nie ma
kasy po czym wyszedł i wsiadł do swojego nowiutkiego Daewoo
Korando (wiadomo, u nas takie podziurawione drogi że hej, facet
wie co robi).
I już wiem jaki będzie tytuł mojego arta: MOJE MIASTO. I tu właśnie
kończę tego przydługawego artykuła. Wszelakie przemyślenia,
opinie, bluzgi, a najchętniej opisy swoich miast ślijcie na
adres supermag@poczta.fm
Villemo