"By rozum był przy młodości..."*
Pomimo że jest tuż po feriach i pewnie mało kto ma ochotę na
czytanie moich wypocin, postanowiłam poruszyć dość istotny
problem, który dotyczy nas wszystkich -dorastanie. Trudny
proces, ciągle się zmieniający, usłany zarówno radością,
fascynacjami, jak i problemami. Przede wszystkim jednak jest to
okres rozwoju fizycznego i duchowego. O przemianach fizycznych w
zasadzie nie ma co wspominać, bo chyba wszyscy mają ten temat
za sobą, dlatego skupię się na zmianach zachodzących w
naszych głowach. Na pewno ogromny wpływ ma na nas środowisko -
to ono na początku jest naszym dyktatorem, który ustala, czy
progresywnym działaniem będzie włożenie butów na koturnie,
czy przeczytanie wierszy Wojaczka. Nie mam zamiaru oceniać, co
lepsze, bo sami wiecie. Jedni chcą szybciej dorosnąć i
zaczynają się tak ubierać, inni buntują się przeciw temu,
starają się być niezależni. Oczywiście trudno nie wspomnieć
o ogromnej roli płuci przeciwnej - czy to nie dla Niego
solarium, makijaż i nowa bluzka, a dla Niej najdroższe perfumy
i żel na włosach? Dlaczego tak jest? Wynika to z braku
afirmacji; przecież lepiej wyglądać jak koleżanki z osiedla,
które mają wielu adoratorów i nie odstawać. A co z
"niezależnymi"? Czyż nie ubierają sie na czarno, by
czemuś się przyporządkować, nie noszą koszulek z wokalistami
ulubionych zespołów, agrafek w uszach, kraciastych koszul? W
ten sposób łatwiej jest być rozpoznawalnym, ale czy jest ktoś
kto naprawdę "idzie pod prąd"? Tak, czy inaczej czemuś
się przyporządkowujemy, przynajmniej jeśli chodzi o
powierzchowność. A co z rozwojem duchowym? Oczywiście mój
podział na "ogół" i "niezależnych" jest
nieprecyzyjny i bardzo uogólniony, ale wobec obecnej rzeczywistości
ciężko mi przyjąć inny. Zazwyczaj "niezależni"
wydają się być bardziej rozwinięci duchowo, trudno się dziwić
mojemu wnioskowi, jeśli idąc na jakiś bardziej ambitny film na
sali widać inteligencję w średnim wieku i paru niezależnych,
którzy postrzegają kino bardziej jako formę sztuki, nie zaś
jak ogół, któremu z powodu braku INTEGRACJI łatwiej iść na
amerykańską komedię.
Kiedy słucham wspomnień moich rodziców robi mi się smutno,
dlatego, że ich dorastanie wydaje mi się bardziej szczęśliwe
niż moje, szczególnie z uwagi na fakt integracji z płucią
przeciwną. Naprawdę trudno dziwić się ogółowi, że chce
dobrze wyglądać, jesli moja autopsja każe mi stwierdzić, że
" na palcach jednej ręki" mogę policzyć znajomych chłopaków
(z poza klasy). Panowie w tym trudnym wieku to, niestety przeważnie
hedoniści, którym zalezy na każdy wie jakich kontakatach z
dziewczynami. Całe szczęście część "niezależnych"
stara się wybić i zamiast obmacywać się na imprezie, woli po
prostu rozmowę na niebanalny temat - im chwała (w przeciwnym
razie moje życie uczuciowe "ległoby w gruzach"). Z
moich doświadczeń (zwłaszcza po wyrecytowaniu "Ody do młodości"
) wynika też, że w naszym młodym społeczeństwie brak jest
prawdziwej indywidualności w kształtowaniu własnej osobowości,
w byciu odważnym, broniącym swoich poglądów, szukaniu na własną
rękę (nie podchwytywaniu wszytskiego do kumpli). Powróćmy
jednak do dorastania, przejdźmy do momentu kończenia szkoły średniej
- co po niej? Praca? Studia? Ci, którym nie chce się dłużej
uczyć zapominają powoli o byciu młodym - chodzeniu na
koncerty, spotykaniu się z przyjaciółmi, kulturalnym życiu.
Dopiero, gdy zmęczeni po pracy zasiądą w fotelu przed
telewizorem i zobaczą młodzieżową manifestację, przypomni im
się jak fajnie było kiedyś nosić glany. Ci, którzy wybiorą
się na studia, przez parę lat udaje się jeszcze trochę
pobuntować, pobawić, poimprezować, ale potem i tak spotyka ich
to samo - koniec młodości i dorastania. Co robić?!
Uważam, że młodość to dar, który niestety mija, dlatego
przede wszystkim kształtujmy naszą osobowość, nie unikajmy
nowych doświadczeń, bądźmy czasem "rozumni szałem"*,
zachowując jednak resztki umiaru, starajmy się jak
najwszechstronniej chłonąć wiedzę, dając jednak upust
intelektualnej rozrywce i kontaktom towarzyskim.
Uch... To tyle - mam nadzieję, że nikt się nie obraził, a
wszyscy przemyśleli - "Razem młodzi przyjaciele"*!
*-myśl autorstwa Homera
* i *- cytaty ze sławetnej "Ody do młodości" Adama
Mickiewicza
Kera