|
|
|
|
|
|
|
Sceptic Pathetic Being
Były problemy z wydaniem drugiej płyty Sceptic. Nikt jakoś specjalnie nie palił się by podpisać papiery umożliwiające wydanie tego albumu. I teraz ci co tak bardzo się wahali tną się brzytwami po dupach w dzikiej rozpaczy że jak to mogli wypuścić taki diamencik. Nie ma co się czarować „Pathetić Being" jest kawałem bardzo dobrego death metalu jakiego nie powstydzili by się chyba najwięksi tego świata. Znacie zasadę „trzeciej" płyty? Niewtajemniczonym objaśniam iż przyjęło się że wydana przez zespół trzecia płyta jest miernikiem jego umiejętności i klasy. Sprawdziło się to przy takich zespołach jak Slayer ( Raining Blood), Vader ( Black to the Bling) czy Satyricon ( Nemesis Divina). I jeżeli to ma być prawda to już teraz obawiam się tego co zaserwuje nam Sceptic na „trójce". Bo po tak świetnym albumie musza iść za ciosem. Ale czym ja się tak podniecam? Słuchaliście Death - Symbolic? Komu się podobał? Komu nie? Nie widzę przeciwników to łatwiej będzie mi to wytłumaczyć. Otóż „Pathetic Being" to właśnie płyta którą można nazwać polskim „Symbolic". Utwory są może wolniejsze niż te z debiutanckiego „Blind Existence" lecz nie oznacza to że są gorsze. Wręcz przeciwnie większa dawka melodii dodaje jeszcze większego kopa i tak mocnej muzyce. Nie czuje się monotonności i zmęczenia podczas słuchania, co chwile gitarzyści czy też perkusista zaskakują słuchacza czymś nowym, jakimś niekonwencjonalnym riffem. Bardzo podoba mi się brzmienie płyty. Tak drapieżnych gitar już dawno nie słyszałem, brzmią jak górnicze świdry próbujące wwiercić się w ścianę węgla (nasze głowy?). Kolejnym plusem brzmienia jest dobrze słyszalny bas co nie zdarza się często w produkcjach death metalowych. Jednak nie wszystko jest takie piękne jakby się mogło wydawać. Ktoś zjebał brzmienie perkusji a dokładniej werbla. Po dłuższym słuchaniu można się przyzwyczaić, ale na początku strasznie to drażni. Nie wiem czy to zamierzone działanie ale mnie się to nie podoba. Tradycją powoli staje się że Sceptic na każdej płycie nagrywa cover zespołu który w jakiś tam sposób jest inspiracją dla chłopaków. Na „Blind Existence" usłyszeliśmy świetnie wykonany kawałek „Lack of Comprehension" DEATH, a tym razem możemy podziwiać „Arctic Crypt" legendarnego NOCTURNUS. Ale czy rzeczywiście podziwiać? Wiele osób rozpływa się nad jego wykonaniem chwaląc że prawie dorównuje on pierwowzorowi, ja niestety nie mogę się z tym zgodzić. Oczywiście utwór jest bardzo dobrze zagrany ale na tym koniec. Brakuje mi klimatu jaki NOCTURNUS przemycał na swoich płytach i jeszcze tego czegoś czego jednak nie potrafię opisać. Może siły... naprawdę nie wiem. Ale jeżeli na „trójce" znów będzie cover to czy mogę sobie zażyczyć coś z ATHEIST , PESTILENCE czy też CYNIC (choć tu mogą być problemy)? Na zakończenie przypomnę że słuchając „Pathetic.." nie„spotkamy" się już z Marcinem Urbasiem który opuścił zespól jakiś czas po wydaniu debiutu. Michał Senajko który produkuję się na „dwójce" też już nie jest członkiem zespołu. Ale może to i dobrze bo jego wokal tak do końca mnie nie przekonał. Teraz role „krzykacza" wziął na siebie Michał Skotniczy (Waran) z krakowskiego zespołu CRIONICS i o to właśnie chodziło:-). Płyta jest niesamowita i aż strach się bać co wykombinują na następnym albumie bo jeżeli nagrają jeszcze lepsza muzę (czy to jest możliwe?) to szybciutko wyfruną nam z kraju i będą dzielić i rządzić na świecie podobnie jak robi to teraz Vader. Zauważyliście ze tak często odwołuję się to nieistniejącej jeszcze trzeciej płyty Sceptic? Robię to dlatego bo już teraz nie mogę się doczekać jaka ona będzie. A na dzień dzisiejszy to „Pathetic..." jest najlepsza płyta tego roku jeżeli chodzi o zespoły z naszego podwórka. Zagrozić będzie mogła chyba nowa produkcja Lux Occulta na którą czekam z utęsknieniem.
[Mystic]
DO GÓRY
|
|
|
|
|
|