|
|
 |
|
|
|
|
|
Koszmar z Elm Street 5 dziecko snów
Już sobie wyobrażam... Te zdziwione miny przed monitorami:) „Co on zwariował!?". Nie, na szczęście chyba jeszcze nie zwariowałem;) Akurat ta a nie inna książka wpadła mi ostatnio w ręce...;) A tak naprawdę jest to świetne nawiązanie do mojego ostatniego tekstu Film vs książka. Stwierdziłem wtedy, że pisanie książki na podstawie filmu jest kiepskim pomysłem... I nie mówię, że odbiegam od tej opinii, jednak chcę byście poznali moje zdanie na temat przeniesionego na papier przez Joseph'a Locke Freddy'ego...
Jest to piąta część cyklu, jednak naprawdę w niczym to nie przeszkadza, ponieważ jak wiadomo z filmu praktycznie każdy odcinek ma swoją całość, a powiązany jest z poprzednią częścią jest tym, że Freddy z reguły prześladuje osobę, która go pokonała w części poprzedniej...
Tak jest i tym razem. Alice, która w czwartej części zabiła Krueger'a jego własnym odbiciem w lustrze uwalniając przez to wszystkie dusze, które on posiadł, jest jego głównym celem... Wszystko kończyło się pięknie, wszyscy żyli długo i szczęśliwie. Jednak do czasu... Gdy Alice znów we śnie ukazał się Freddy. I tu mamy schemat jak właściwie we wszystkich częściach tego horroru - dziewczyna ma koszmarne sny, nikt nie chce jej w to uwierzyć, giną kolejne bliskie jej osoby... I zaczynając czytać tę książkę myślałem, że jest to właśnie kolejna, nudna opowiastka o kolesiu w swetrze w paski... (tym bardziej, że oglądałem ostatnio nie pierwszy raz czwartą część filmu i zbytnio nie przypadła mi ona do gustu) Jednak muszę powiedzieć, że się myliłem i to sporo... Książka ma naprawdę ciekawą fabułę, jednak nie będę jej teraz dokładnie streszczał, bo nie oto mi teraz chodzi. Szczególnie zainteresowało mnie zakończenie... Nie jest takie drentwe i standardowe jak w pozostałych częściach. Nawet Nowy Koszmar Wes'a Craven'a, czyli siódma i ostatnia część cyklu, którą uważam za niezłą, miała prymitywniejsze zakończenie. W „piątce" Krueger nie jest drętwo spalony w piecu... Ale nie będę Wam opowiadał - celowo, gdyż chcę abyście sami zapoznali się z książką...
Przyznam się, że piątej części filmu nie widziałem. Jednak chyba czym prędzej to nadrobię, bo jeśli jest równie dobra jak książka to myślę, że warto. Choć całkiem prawdopodobnym jest, że mogę się zawieść, a to z winy reżysera... Lecz mimo wszystko zaraz chyba pobiegnę do wypożyczalni i jeśli tylko będą mieli Dziecko Snów, to za miesiąc macie u mnie recenzję porównawczą filmu i książki...
Na koniec wypada tylko dodać coś do textu Film vs książka, a dokładnie chyba to, że nie ma reguły i jednoznacznej odpowiedzi na zadane tam pytania, jednak przeważnie korzystniej jest najpierw czytać, później oglądać, niż odwrotnie...
[scream]
DO GÓRY
|
|
|
|
|
|