sequel musi być !

Sequele, sequele, sequele...
(część II)

Jakiś czas temu, a dokładnie w styczniowym numerze Wrzasku, był mój art o sequelach. Doszedłem tam do wniosku, że są one potrzebne (zarówno twórcom filmów jak i nam) i dobrze że są. Dziś, po ponad pół roku biorę się za pisanie drugiej części (sequela:))) tego tekstu, jednak z nieoczekiwanym zwrotem sytuacji;). Otóż zamierzam raczej mówić o szkodliwym wpływie kolejnych części na dobre imię filmu... No cóż zawsze należy poznać dwie strony medalu.

Poruszmy temat tasiemców - takich aż do przesady...
Halloween, Piątek 13-ego. Znakomite horrory, klasyka gatunku. Potem powstaje druga część - nie mam absolutnie nic przeciwko! Uważam, że to wręcz nieprzyzwoite, gdy film z tego gatunku nie ma kontynuacji. Morderca, albo ktoś mu bliski musi powrócić b się zemścić, ukończyć dzieło, lub po prostu powypruwać trochę flaków dla sportu;)) Po drugiej części przychodzi „trójka"... Nie ma sprawy. Zamyka trylogię - wszystkie zagadki zostają rozwiązane, wątpliwości rozwiane, koniec (choć w przypadku Halloween z trzecią częścią jest inaczej, ale o tym później)! I tak już powinno zostać. W domowej wideotece mamy trzy części znakomitego filmu grozy... Problem się jednak rodzi, gdy twórcom filmu kasa posmakowała jeszcze bardziej i zachciewa im się kręcić czwartą część. Choć pół biedy jeśli robią to twórcy, bo niestety kolejne części realizują często przypadkowi reżyserzy, scenarzyści, itd. W takim sequelu praktycznie nie ma fabuły, tylko kolejne trupy... A jak była „czwórka" to zrobią i część piątą, szóstą, siódmą itd... A to już przesada... Bo tym oto sposobem w listopadzie zawita do naszych kin Jason X, a akcja filmu będzie toczyć się w... Kosmosie :/... Także twórcy Halloween nie próżnują, bo majstrują Halloween 2000!!! Teraz powrócę do trzeciej części Halloween. Otóż nie ma ona związku z całym cyklem... Nie pojawia się tam nawet Michael Myers! Ot, zwyczajny film przybrany tytułem zapewniającym kasę Halloween 3. I po co to komu!?

Podsumowując, horrory powinny mieć maksymalnie dwa sequele... Choć i tak nie zawsze. Najlepiej, gdy od początku, czyli od kręcenia pierwszej części zaplanowana była powiedzmy trylogia - wtedy wszystko jest zaplanowane i logiczne. A jeśli chodzi o wcześniej wspomniane filmy -
Jason X, oraz Halloween 2000, to jak tylko je obejrzę podzielę się wrażeniami... Być może okaże się, że twórcy nas zaskoczą i zrobią naprawdę dobry film...? Osobiście nie sądzę, ale kto wie, zobaczymy...

A tak w ogóle to mogliby się wysilić, napisać ciekawy scenariusz, nowy i w miarę świeży... O nowym mordercy... Marzy mi się horror taki, jakie robili pod koniec lat siedemdziesiątych - np.
Halloween. Nie tylko krew i flaki (choć bez tego ani rusz ;PP), ale także nastrój grozy, stopniowanie napięcia, znakomita muzyka... 

[scream]


DO GÓRY