M E S S I A H
Messiah ma już chyba z rok, ale na łamach AM jeszcze o nim nie było
, więc wypadałoby coś o nim skrobnąć. Nie jest to jakiś sobie shooter w TPP. Jest to jedna z bardziej rewolucyjnych (nie mylić z rewelacyjnymi) gier. Dowodem tego jest firma odpowiedzialna za to – SHINY. Można ją nazwać jedną z bardziej oryginalnych wytwórni. Popatrzcie na ich dzieła, co jedno to bardziej wymyślne (MDK i ich ostatnie SACRIFICE). Można więc było się spodziewać, że i tym razem (w 2000 r.) staną na wysokości zadania. Już z zapowiedzi można było wywnioskować, że Mesjasz to gra szczególna. Nie było chyba gry, w której kierowałoby się małym cherubinem w skorumpowanym świecie bliskiej przyszłości. Może już nie będę trzymał w niepewności i streszczę fabułę.A więc tak; nasz mały przyjaciel, cherubin ma na imię Bob. Sam Bóg zlecił mu zadanie. Musi ocalić ludzi przed nimi samymi. Jest to niebanalne zadanie. Bob nawet nie zdążył się spakować, a już trafił na Ziemię
. Po kilku chwilach zamroczenia okazuje się, że ... jest w ciele gliniarza! A to, co dalej uczyni zależy od ciebie, drogi graczu.I tak oto dowiadujemy się, że mały cherubinek może wchodzić w inne ciała. Przez to może być nie zauważony przez nikogo. Oczywiście każdemu się wydaje, że taki koleś mógłby iść do telewizji i ogłosić całemu światu, że jest mesjaszem. Tak by mógł zrobić w naszych czasach. W czasach, w których ma miejsce akcja gry jest inaczej. Praktycznie zwykli ludzie tacy jak: mechanicy, robotnicy, lekarze, laboranci itp. boją się dziwnego gościa. Tudzież próbują go jakoś odgonić od siebie. I gdyby cały świat taki był jak nasz, to mały bohater bezproblemowo ogłosiłby pokój. Jest jednak pewien problem. Wymienieni przed chwilą “robole” nie spełniający większej funkcji ( oprócz laborantów, bo oni są dość ważni) to dopiero połowa mieszkańców. Druga połowa już nie jest tak uprzejma. Zwykli policjanci ( nie tacy jednak zwykli, bo z laserowym celnikami, pancerzami i innymi duperelami, które dzisiaj widujemy na cholernie ważnych akcjach) łażący i patrolujący ulice, świetnie wyszkoleni, w obliczu jakiegokolwiek zagrożenia (tzn. czegoś co albo jest groźnym mętem, ale o tym później ,albo czymś co nie jest zapewne człowiekiem) wyciąga od razu broń i bez wahania strzela. Dzieje się tak oczywiście na widok naszego małego przyjaciela. Nie wiem jak wy, ale ja na pewno nie strzelałbym do małego ludzika wyglądającego jak aniołek. Nie wiem też czy po zabiciu go mógłbym spokojnie wrócić do domu i zacząć oglądać telewizję. Ale cóż zrobić w końcu to przyszłość. Jednak nawet na gliniarzy jest sposób. Zauważcie, że przy każdym opuszczeniu ciała, dany jegomość jest przez pewien czas w lekkim stanie zamroczenia. Wystarczy w tym czasie wskoczyć w inną osobę, a gliniarz nawet nie zorientuje się co się stało. Nasz cherubinek jest też bardzo sprytny. Gdy ma mało siły życiowej po wejściu w inną postać wysysa jej siłę do momentu , aż się sam całkowicie uzdrowi. Są pewne klasy postaci, których opętanie jest bardzo niebezpieczne. Są to: męty i behemoty. Ci pierwsi to wyrzutki społeczeństwa, odpady tego świata, kanibale, ludzie obeznani w walce. Ich ciągła walka z policją będzie tematem pierwszych etapów w Messiah. O ile ci pierwsi są łatwi do pokonania i opętania to ci drudzy to prawdziwe maszyny do zabijania. Żeby jednak opowiedzieć o ich budowie i zabijaniu trzeba dowiedzieć się skąd u licha takie 3-metrowe potwory pojawiły się wśród ludzi. Całym tym parszywym światem rządzą ojcowie. Jednym z bardziej znanych jest Ojciec Prime. Sponsorował on wszystkie badania genetyczne, był dziwakiem i fanatykiem różnego rodzaju eksperymentów. Pewnego dnia jednak chyba jeszcze bardziej mu odbiło i nakazał zbudowanie coś w rodzaju teleportera. Po uruchomieniu wydarzyła się rzecz niesamowita. Otóż z zupełnie innego wymiaru na Ziemię przybył dziwny stwór. Był on ogromny i potwornie silny (mowa tu oczywiście o behemocie). Zabił wszystkich ludzi w laboratorium. Ojciec Prime jednak nie zniechęcił się. W tym potworze widział niezły interes. Mianowicie uwięził behemota i kazał go sklonować (tudzież sprowadzić jego qmpli). Behemoty stały się prawdziwą bronią destrukcji. Niektóre zostały ciężko uzbrojone i osadzone w miejscach, podobnych do cel. W momencie zagrożenia behemoty te zostają wypuszczone. Jest jednak druga strona medalu. Behemoty są bezwzględne i zabijają każdego kogo zobaczą. Behemota powtórnie nie można już złapać. Trzeba go zabić przy pomocy masera – broni nie przydatnej w walce z żywym przeciwnikiem, ale znakomitej w walce z robotami. Te uzbrojone behemoty są w połowie robotami. Nie raz przyjdzie wam poruszać się tym potworem, nie raz uratuje wam życie i nie raz doprowadzi do klęski.
Ciągła zmiana postaci
jest niezbędna w przechodzeniu etapów. Każda postać jest to inna klasa. Te klasy są ofcoz najważniejsze. Nie można np. wejść takim zwykłym robolem do pokoju, w którym przeprowadzane są badania nad bronią biologiczną. Wejście takim mętem pomiędzy uzbrojonych gliniarzy zgoła przekreśla sprawę. Bo można co prawda poradzić sobie z jedną “pałą” (czekając aż zabije naszego męta, a później wejść w jego ciało) ale np. z pięcioma z pośród nas i jeszcze towarzystwem rozstawionym gdzieś w innych (bliskich) pomieszczeniach graniczy z cudem. Są oczywiście pewne sposoby, ale trzeba być naprawdę sprytnym jajogłowym żeby się to udało (tak, tak, moi drodzy, spryt na przedzie, paluszki raczej w tyle). A więc czy w tym post nuklearnym świecie jest ktoś, kto byłby idealnym kandydatem na marionetkę gry? Są według mnie dwie takie osoby . First to behemot, second to komandor. Dlaczego behemot? Przecież wspominałem już, że jest to najgroźniejszy, przeciwnik, najgorzej nastawiony w stosunku do innych “kandydatów” i piekielnie trudny do opętania w momencie kiedy zobaczy inną postać. Ale to jednak najsilniejsza postać w grze. Nikt nie może zniszczyć behemota, jest on praktycznie nie do pokonania (można go zniszczyć jedynie maserem). Jest tylko jeden mały minus. Nasz duży kolega. To jest wytłumaczenie? A no tak, jeszcze raz przypatrzcie się temu zdaniu. Zauważyliście coś specjalnego. Nie, nie chodziło mi tutaj o kogoś innego. Zajarzyliście nareszcie? Niektórzy z pewnością. Otóż nasz kolega jest (podpowiadam ;P) DUŻY. A właściwie bardzo duży. Jak są jakieś małe drzwi to za cholerę się w nich nie zmieści. A dlaczego komandor? W końcu to on ma praktycznie wszędzie dostęp, jest jedną z najbardziej szanowanych postaci w grze. Wiele etapów jest niemożliwych do ukończenia bez opętania tej postaci i otworzenia jakiegoś przejścia.Zakończymy debatę o postaciach. Zajmiemy się omó
wieniem broni. Jest ich w miarę sporo. Są jednak dosyć potężne. Nie spotkamy zwykłych pistolecików, o nie, to w końcu jest przyszłość. A właściwie to nie będę się o samych broniach rozpisywał, w końcu macie instrukcję (no nie przesadzajcie, tą grę kupiłem za 29 zeta o-r-y-g-i-n-a-l-n-ą, z instrukcją, z płytką muzyczną i z ładnym pudełkiem, chyba że wolicie kupić sobie batonika kupując pirata i oszczędzić na tych wszystkich co prawda skromnych ale nawet fajnych bajerkach). Powiem, że broń w łapie można mieć, uwaga, tylko jedną! Co nie podoba się? Wyobraźcie sobie takiego faceta od góry do dołu napakowanego minigunami, shotgunami, bazookami itp. To jest impossible. A właściwie nie musicie sobie wyobrażać, zagrajcie w grę o nazwie RUNE. Jestem (w tej grze) w momencie w którym mój arsenał przedstawia się następująco: 3 miecze (w tym jeden tak duży, że trzeba go trzymać obiema rękami), 1 młot (ogromny, również dwoma łapami trzeba trzymać), 3 mniejsze przedmioty działające jak młotki i 4 topory (poczynając od małego, służącego do rzucania, poprzez dwusieczny, tak duży, że trzeba go trzymać obiema rękami). Więc jak widzicie ta jedna broń w łapie powinna wam wystarczyć. Bo trzeba powiedzieć, że Messiah to nie jakiś sobie shooter w TPP, ale action/adventure.Z broni jestem już rozgrzeszony, a więc można zabrać się za grafikę. Postacie są dobrze wykonane, został tutaj użyty system RT-DAT. Są one dobrze wykonane, ale nie bardzo dobrze. Z tego względu, że włączcie sobie widok FPP, a zobaczycie, że postać widziana z bliska już nie jest tak bardzo ładna. Może to jest czepianie się, ale uważam, że te
n system jest lekko niedopracowany. Poruszają się dosyć płynnie i z gracją. A nasz aniołek wygląda dosyć sympatycznie. Jego wiotkie skrzydełka, wyglądające z daleka na mizerne, okazują się dość dobre w lataniu i choć długo na nich nie pociągniesz to często będzie trzeba je wykorzystywać przelatując pomiędzy różnymi platformami i kondygnacjami. Nasz mały przyjaciel w momencie zderzenia się ze ścianą, przykleja się do niej wydając mimowolny jęk, by następnie odlepić się od niej i zacząć szamotaninę z grawitacją, która będzie często naszą udręką. Jest to za sprawą lokacji, które właśnie teraz mam zamiar opisać. W sumie to nie wiem ile jest plansz, ale jak na razie bawię się dobrze, a więc o to chodzi. Terenami naszych działań będą laboratoria, centra wojskowe, kryjówki mętów, kanały ściekowe (tak, tak, łażenie szczurem to naprawdę brudna robota) i oczywiście ulice miast, nie takie jak dziś -tłoczne, ale i piękne zarazem. To piękno kryje się w naszym społeczeństwie, reklamach umieszczonych wszędzie, gdzie popadnie, robionych z pasją, by przykuć uwagę przechodnia, polepszyć mu humor, rozpogodzić, supermarketach, gdzie zakupy robi się z przyjemnością, patrząc na wybór produktów, już nie sprzedawanych na kartki, tańszych i w większych ilościach. Piękno to również jest w McDonaldach, i pizzeriach. Zapytacie pewnie jakie piękno tkwi w czymś takim. Po prostu jesteśmy do tego przyzwyczajeni, wiemy gdzie dobrze zjeść, nie musimy się o nic martwić wychodząc na ulicę. Napady, rabunki, kradzieże zdarzają się, ale widać nie aż tak bardzo zauważalne, skoro policja jeszcze nie patroluje ulic tuzinami i nie wyznacza godziny policyjnej. Każdy przechodzień to inny człowiek, inna osobowość. Nigdy nie wiadomo czy ten ktoś, kto przed chwilą zapytał cię o godzinę nie będzie partnerem/ partnerką następnych lat twojego niezbadanego życia, które zaskakuje cię z każdą minutą. To wszystko nagle ginie, wymiera, traci sens. Ty również tracisz jakąkolwiek nadzieję, wiesz, że nie ma już tego świata, słyszysz jedynie o przeszłości, bardziej zacofanej technicznie, lecz na swój sposób doskonałej. Kiedy policja może cię aresztować za samo wyjście z domu, nie wiesz do kogo zadzwonić, nie czujesz się bezpiecznie. Kiedy po wyjściu na ulicę orientujesz się, że przykładem mężczyzny jest uliczny menel, a kobiety prostytutka, nie umiesz już tego wszystkiego zrozumieć. Żyjąc takim światem inaczej postrzegasz ludzi, jednak ty sam jesteś tak postrzegany. Będąc wśród nich stajesz się spluwaczką tego świata. Nie masz się o co modlić do Boga, w którego już nie wierzysz , bo to wy wszyscy stworzyliście sobie taki świat. Nie mów “ci inni” – ty jesteś tym innym. Niczym się nie różnisz. Ale wcale ci się nie dziwię. Kiedy cherubin, boski wysłannik zostaje zabity przez policję, która powinna udzielać pomocy, co ty biedny zatraceńcu poczyniłbyś jako lekarz systemu społeczeństwa. Nic, zostałbyś pokonany przez demokratyczną społeczność i tak rządzoną przez ojców. Jeżeli będziesz celem, już się nie uratujesz. W momencie opętania przez mesjasza, nawet twoi przyjaciele zabiją cię, by wydobyć z ciebie “zło”. Odeszliśmy na chwilę gdzie indziej, ale trzeba było, abyście mogli poczuć to samo, co może czuć wybawiciel poruszając się po ulicach miast. Ciemne i brudne miejsca przyjdzie wam przemierzać. Tak optymistycznie prezentuje się futurystyczny świat . Grę będzie uprzyjemniała muzyka stworzona przez Fear Factory. To jest coś w rodzaju metalu. Jak dla mnie, fana hardrocku, coś takiego brzmi bardzo efektownie podczas walki.Na koniec opowiem o kontakcie Messiaha z Polską. Wiadomo, Polska to dosyć religijny kraj. Nie chcę obrażać tutaj wszystkich wierzących, tych którzy modlą się rano i wieczorem, chodzi mi tutaj o tych co jak widzą lizak z papieżem to bojkotują i rzucają krzesełkami, a innych mniej wierzących znieważają. Jednak jak dotąd słyszałem, że w Polsce Messiah został dość dobrze przyjęty. Gorzej jednak było z reklamą. Jednak ta reklama jest wręcz paskudna. Kiedyś widziałem w jednej gazecie reklamę Messiaha, na której był pokazany papież – Jan Paweł II. Pozdrawiał ręką tłum, uśmiechając się do nich pogodną twarzą. Uważałem tą reklamę za coś lekko dziwnego, ale co zrobić. Okazało się jednak, że to była ocenzurowana wersja (znaczy się inna). Widziałem w internecie ( w polskiej gazecie tego nie znajdziesz, bo każdy bał się coś takiego opublikować) reklamę gry, gdzie jest również pokazany ten sam papież ale... z papierosem w ustach!!! To już jest skandal! Przecież to obraża wszystkich wierzących. Ciekawe, czy autor owej reklamy musiał zapłacić jakieś odszkodowanie. Jeżeli ktoś jest zbulwersowany, to trudno, ale ja już muszę kończyć, bye all.
Zbenek
zbenek_@poczta.onet.pl