"Tańcząc w Ciemnościach"


Wybrałam się na ten film z mieszanymi uczuciami - z jednej strony był to film Larsa von Triera- jednego z najlepszych europejskich reżyserów, z drugiej jednak film, a właściwie musical zdawał się być bardzo prestiżowym z powodu otrzymanych nagród i sumy pieniędzy jaka została włożona w to przedsięwzięcie, ponadto Trier postanowił odejść w nim od zasad "Dogmy".
Główna bohaterka - Selma, czechosłowacka emigrantka ( akcja filmu to okolice Waszyngtonu w latach 60), wielokrotnie porównywana przez krytyków do Bess ("Przełamując fale"*) oraz do Marie z "Idiotów"*, jest najlepszym przykładem człowieka upośledzonego, który doskonale radzi sobie w życiu. Często ucieka jednak w świat własnej imagiancji, w której rzeczywistość staje się hollywoodzkim musicalem. Selma jest poważnie chora - ślepnie z biegiem dni, mając świadomość, że choroba jest dziedziczna, chwyta się każdej pracy, by zebrać pieniądze potrzebne na operację dla syna. Jej silna osobowość każe posunąć się do ostateczności w celu zapewnienia szczęścia własnemu dziecku. Morduje, w prawdzie za namową mężczyznę , który ukradł jej pieniądze przeznaczone na zabieg syna. Przed aresztowaniem udaje się jej jednak opłacić operację... Co się dzieje dalej zobaczycie sami... Jedno mogę powiedzieć - sceny końcowe wywarły na mnie do prawdy ogromne wrażenie - wierzcie mi - faceci też płakali. Ale jak można się nie wzruszyć wobec bezgranicznej miłości?! Dlatego właśnie porównałabym Selmę raczej do Medei (koejnego filmu von Triera, mało popularnego w Polsce), również nieprzeciętnej kobiety - altruistki. Atmosferę enigmatyczności potęgował dodatkowo pełen czaru śpiew Bjork - odtwórczyni głównej roli, która chyba dosłownie "wczuła się w rolę". Z resztą na kreację Catherine Deneuve też nie można narzekać, choć po takim stażu spodziewałam się czegoś bardziej mistrzowskiego. Zdjęcia były do prawdy genialne - Bjork tańcząca w rzeczce... Cały film z resztą został zrealizowany techniką wideo, co jeszcze bardziej zwiększyło wrażenie głębi i niesamowitości.
Radzę się przejść na "Tańcząc w ciemnościach", choćby po to żeby obejrzeć kolejny film genialnego twórcy kina, czy podziwiać najdroższą duńską produkcję, czy też dowiedzieć się za co ta Złota Palma?

*"Przełamując fale" - film Larsa von Triera, który zdobył Grand Prix na festiwalu w Cann w 1996
*"Idioci"-najlepszy moim zdaniem, zrealizowany według zasad Dogmy film L.T.

Życzę miłego pobytu w kinie -
Kera