Dzień idealny. Budzisz się obok uroczej żonki, która pospiesznie wstaje i robi Ci ... śniadanie :-). Póżniej idziesz do pracy. To znaczy jedziesz luksusowym samochodem za kolosalną sumę. W pracy zostajesz wezwany do szefa. Normalka. Znowu chciał Ci pogratulować i podkreślić Twoje zasługi dla firmy. Nie dostajeż kolejnej podwyszki, bo zarabiałbyś więcej niż on sam. Nie psuje Ci to jednak nastroju bo pieniędzy masz wystarczająco dużo. Po mile spędzonych godzinach wracasz do domu. Żona Cię wita, obiad już gotowy. Małe zawody w golfa z sąsiadem (jak zwykle Ty wygrywasz). Wieczorem dle relaksu obejrzysz film w telewizji. Akórat (znowu) leci Twój ulubiony. Potem jeszcze kolecja i spać.
Piękny dzień, prawda? I tak siedem dni w tygodniu. Trzydzieści w miesiącu. 365 w roku. Do znudzenia. I to dopiero początek. Po znudzeniu przyjdzie coś gorszego. Szaleństwo. Piękny dzień, prawda? Życie poukładane. Zaplanowane pełne 24 godziny. Żadnych niespodziewanych zdarzeń. Wsztstko jak w zegarku. A teraz alternatywna wersja tego samego dnia:
Budzisz się koło średnioładnej żony, której nawet nie przyszło do głowy aby zrobić Ci rano cokolwiek. Ledwie zdążyłeś na autobus bo za długo robiłeś śniadanie. Jest pierwszy dzień miesiąca. Nie kupiłeś jeszcze biletu miesięcznego a tu TRACH!, ... właśnie dzisiaj kanarowi zachciało się przeprowadzić kontrolę. Masz szczęście. Machłeś mu przed nosem biletem z poprzedniego miesiąca. Nie zorientował się. Odnosisz drugi w tym dniu sukces (pierwszym było wstanie z łóżka). Do pracy docierasz z dwudziestominutowym spóźnieniem. Na szczęście koledze udało się podbić też twoją kartę zgodnie z czasem. W biurze nieprzyjemna atmosfera. Z powodu redukcji zatrudnień wywieszą dzisiaj listę osób zwolnionych. Z drżącymi rękoma spoglądasz na tę kartkę papieru z wypisanymi nazwiskami ale ... twojego tam nie ma! Wracasz do swojego malutkiego biura. Sekretarka robi Ci kawy i ... nadrabia zaległości żony :-). Wracasz do domu. Wyciągasz z lodówki zimne piwo i włączasz telewizor. Nic nie leci. Same beznadziejne programy. Odkładasz pilot i dzwonisz do kolegów. Zapraszasz ich na partyjkę pokera. Trochę wygrałeś, trochę przegrałeś, bilans wyszedł na zero. Ale emocje przeżyłeś i popołudnie można zaliczyć do udanych. Zmęczony kładziesz się spać nie mając pojęcia, co przyniesie jutro ...
Lepiej? Tym razem więcej emocji. Więcej, chciało by się rzec, akcji. I każdy dzień jest inny. Wprowadzony zastał współczynnik chaosu. Ludzkość tylko teoretycznie próbuje chaosu unikać. Tak naprawdę nie może bez niego żyć. My jesteśmy od niego UZALEŻNIENI ! Dzień bez chaosu nie ma prawa istnieć. Wszystko nie może być poukładane. Fakt, w drugiej historii było parę nieprzyjemnych momentów, ale były tam też małe radości, które niejednokrotnie ratują nas przed załamaniem nerwowym. Tak więc morał jest jeden: nie staraj się za wszelką cenę zaplanować całego życia. Ty też jestś uzależniony od chaosu!
+ iommi +
tonyiommi@wp.pl