Moje pierwsze kontakty z wspaniałym tworem pod nazwą Championship Manager datują się na jesień 1997 roku, kiedy to nasze ukochane CDA dało na swojej płytce demo CM 2 1997/98 (o ile mnie pamięć nie myli). Zdałem właśnie do I klasy LO, nauki wiele nie było, czymś więc trzeba było się zająć ;-) Zaczęliśmy grać w demo razem z kumplem u niego w domu. Wzięliśmy sobie Inter, kupiliśmy paru piłkarzy i uczyliśmy się, jak wygrywać mecze. Z początku było ciężko; zawsze kłóciliśmy się o to, czy wystawiać Recobę (tak ja chciałem) czy Baggio (tak on chciał). Później, gdy miałem już pełną wersję tej gry, było już łatwiej. Po wybraniu MU i dokonaniu odpowiednich transferów (Ibrahima Bakayoko czy Ariel Ortega - za niebotyczną wówczas sumę 15 milionów USD) zdobyłem mistrzostwo Anglii cztery razy pod rząd i jeszcze jakieś puchary na dokładkę ;-) Potem nastała era CM3. Pamiętam, że pierwszy kontakt był dla nas obydwu szokiem. Co za interfejs! Jakie możliwości taktyczne! Moja pierwsza kariera nie była zbyt udana - wiadomo, Barcelona. Powetowałem to sobie grając Parmą, którą zdobyłem mistrzostwo w trzecim sezonie (czyli 2000/01). Pomogły mi w tym głównie udane zakupy - Daniel Montenegro i Luciano Martin Galletti byli wówczas jednymi z lepszych Argentyńczyków, natomiast Robbie Keane był chyba wtedy w ogóle najlepszym napastnikiem tej gry (a na pewno jednym z najlepszych). Przekonałem się o tym również grając później MU, gdzie Robbie Keane zdobył 56 bramek w 56 meczach pierwszego sezonu! Następny był CM 99/00, w którym najpoważniejszą różnicą było to, że pałeczkę najlepszego młodego napastnika przejął od Keane'a Javier Saviola. W tej wersji najwięcej grałem w ligę włoską, głównie Juventusem i Lazio. Juventusem zdobyłem zaledwie dwa mistrzostwa w ciągu czterech lat, za to indywidualne wyczyny takich moich zawodników jak Jerzy Dudek, Javier Saviola, Alan Smith, David Beckham, Davide Possanzzini czy Joe Cole były zdumiewające. W Lazio zdobyłem w ciągu pięciu lat trzy mistrzostwa i dwa Puchary Mistrzów, o pomniejszych zwycięstwach nie wspominająć (w sumie 9 trofeów i tyleż drugich miejsc). O ile w CM3 stosowałem głównie taktykę 5-3-2, to w CM 99/00 przerzuciłem się na najpowszechniejsze 4-4-2. Z tym, że dopiero od niedawna głębiej zastanawiałem się nad taktyką; wówczas po prostu odpowiednio przemodelowywałem skład przy okazji zarabiając niezłe pieniądze (czyli sprzedawałem drogo i kupowałem tanio bądź za darmo (viva Bosman ruling!)). Najnowsza wersja Championship Managera to 00/01. Pojawiła się w niej (wreszcie) liga polska. Na początku zlekceważyłem ją i zacząłem grać moim ulubionym Milanem, ale dla rekompensaty wziąłem sobie polską reprezentację. Milanem zdobyłem dwa mistrzostwa i jeszcze coś tam (raz LM), natomiast Polską zdobyłem trzecie miejsce na mistrzostwach świata i wygrałem EURO 2004. Wiem, że to nieprawdopodobne, ale trzeba przyznać, że umiejętności kilku polskich piłkarzy są zdecydowanie przesadzone (vide Szymkowiak, Kałużny, Kaczorowski). Miałem też niezwykłe szczęście: na World Cup wygrałem w grupie z Brazylią 4-3 (ich bramkarz dostał czerwoną kartkę po wykorzystaniu limitu zmian), a o trzecie miejsce wygrałem 2-1 z Argentyną (Dudek dokonywał cudów w bramce). Za to mistrzem została... Finlandia. Jak wygrali z Brazylią, to ogarnął mnie taki śmiech, że się nie mogłem pozbierać. Rozumiem, że wygrali z Polską w półfinale, ale z Brazylijczykami... Komedia. Oprócz tego grałem jeszcze Nantes, którym zdobyłem drugie miejsce w pierwszym sezonie, Realem Madryt oraz (jakżeby inaczej) GKS-em Katowice. I właśnie z tym klubem łączą się chyba największe sukcesy. Z klubu walczącego o utrzymanie się w lidze zrobiłem w pierwszym sezonie ligowego średniaka i ukończyłem sezon na ósmym miejscu. Następnie w drugim sezonie dociągnąłem już do trzeciej pozycji, by w trzecim i czwartym sezonie sięgnąć po mistrzostwo, zdobywając w międzyczasie po razie Puchar Polski i Puchar Ligi Polskiej, w czym wybitnie pomogli mi tacy gracze jak Bartosz Ława, Grzegorz Rasiak, Andrzej Szyszko, Adam Ledwoń, Michał Stolarz, Ireneusz Kowalski, Jarosław Piątkowski, Piotr Frankowski czy Bartosz Jurkowski (obrońca, a strzelił 15 goli w trzecim sezonie, przy czym tylko dwa z karnych). Nie mówiąc już o tym, że w październiku 2004 roku miałem na budżet w wysokości 88 milionów złotych, czyli ponad 40 milionów dolarów. A zaczynałem w 2000 od 2 milionów złotych... Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że z niewiadomych powodów Piotrowi Dziewickiemu pojawiła się gaża 1,6 mln złotych na tydzień. Kolejny błąd w CM :-( Od tego momentu przestałem grać w CM i nie wygląda na to, bym zmienił zdanie. Czekam już na CM4 :-)
P.S. Jeśli nie interesują was takie tematy lub nie podoba wam się, że chwalę się swoimi osiągnięciami (w porównaniu z innymi i tak są skromne) - opiniujcie.