Pewnego dnia wybrałam się z moją qmpelą Jasną nad nasze "jeziorko" aby świętowac sukcesy w szkole:)) Wziełyśmy ze sobą po dwa browarki i zaszyłyśmy się w miłych zaroślach (dla podkreślenia nastroju:)). Wypiłyśmy piffko i wtedy się zaczeło...
Otrzymałyśmy super tajnego sms-a na jej komórke, że nasza qmpela zwana BoldSheep:) (która wygląda jak krzyżówka lalki barbie i Britnej Spirs:)) została porwana. Postanowiłyśmy więc jak najszybciej się uzbroić i ruszyć jej na ratunek. Ja wypolerowałam i zarzuciłam na plecy mój wiedźmiński miecz, a Jasna wzięłą swoją bazookę (z tłumikiem:)) i ruszyłyśmy w stronę naszego super tajnego helikoptera, który był ukryty po drugiej stronie "jeziorka":)) Pobiegłyśmy na około Tamy (tak sie to jeziorko nazywa:)), bo przebycie jej wpław odpadało - nie umiem pływać:( Gdy dotarłyśmy na drugą stronę okazało się, że przed tajną grotą, w której stał nasz helikopter, stoi pięciu kolesi z gunami - znaczyło to, że wróg odkrył grotę i będą chcieli nas złapać (albo i zabić). Podczołgałyśmy się do pobliskich zarosli, po czym ja zabiłam moim mieczem dwóch stojących najbliżej, a Jasna ze swojej bazooki (z tłumikiem:)) pozostałych. Dostałyśmy się w końcu do helikoptera. Za pomocą laptopa podłączyłam sie do pokładowego komputera i, jak w Matrixie, zaczęłam uczyć się pilotażu. W tym czasie Jasna kopała wilcze doły (do tej pory nie mam pojęcia, po co:)). W końcu wystartowałyśmy.
Gdy leciałyśmy Jasna za pomocą tego samego laptopa połączyła się z naszą prywatną (i tajną:)) siecią satelitarną, aby namierzyć Goździoła (czyli BoldSheep:)) Była uwięziona w jednym z wrocławskich wieżowców. Wylądowałyśmy na dachu i zaczęła się rzeźnia (w końcu każdy wie do czego zdolny jest wiedźmiński miecz:) i bazooka (z tłumikiem:))). Jednak ta jatka była niepotrzebna - w czasie jak my przedzierałyśmy się przez szczytowe piętra tamci zabrali gdzieś Goździoła. Wróciłyśmy więc do helikoptera i już miałyśmy znów łączyć się z systemem satelitarnym gdy Jasna dostała kolejnego sms-a...
Majkel (jej facet) został uprowadzony. Tamci myśleli, że zna on umiejscowienie naszej tajnej bazy i super tajne hasła, jednak on nie iwedział nawet o tym, że my się takim czymś zajmujemy:)) Ale że on nie jest aż taki głupi, uciekł im. Naszym zadaniem było odszukać go zanim Tamci to zrobią. Jasna krzyknęłą "piepszyć Goździoła!" i ruszyłyśmy na poszukiwania przyszłego gracza NBA:))))
Namierzyłyśmy go dość szybko - Majkel ukrył się w chatce w górach. Wystartowałyśmy więc natychmiast. W czasie lotu Jasna podłączyła się do Matrixa aby także nauczyć się pilotowania. Ja w tym czasie próbowałam skontaktować się z Żygiem - specjalistką od łamania szyfrów. Była nam bardzo potrzebna. Gdy zbliżałyśmy się do celu Jasna przejęła stery, a ja poprawiłam sobie miecz na plecach i przygotowałam linę. Miałam się po niej spuścić i na piechotę dojść do chatki, a Jasna miała lecieć po Żyga, z którą właśnie nawiązałyśmy kontakt (do tej pory nie mogę zrozumieć dlaczego to ja miałam się narażać dla tego głąba...).
Doleciałyśmy w końcu na miejsce. Spuściłam się po linie i... skończyła nam się w walkmanie kaseta Limp Bizkit:( a bez odpowiedniej muzy nie można robić akcji:(((( Otworzyłyśmy oczka i okazało się, żę jest już dosyć ciemno, a my siedzimy na plecakach wśród zarośli:)) (mogę się założyć, że jak ktoś był w tym czasie w pobliżu to słyszał nasze wrzaski:)))) Wstałyśmy więc i skierowałyśmy się w stronę sklepu po jeszcze jednego browarka...:)))

FALKA

Łagiewniki, 18.VI.2001