Na Józka
Józek ty stary kmiocie
co wiecznie siedzisz w błocie
ciągle masz te wymioty
wziąłbyś się do roboty
Nażarłeś się chińskich zupek
i wyglądasz jak ostatni dupek.
Nigdy się nie myjesz
po co do cholery żyjesz?
Z całym wieśniackim ludem
żłopiesz ciągle te wódę!
Ech! Ty głupi Józku
wywiozą cię kiedyś na wózku.
On piwsko ciągle chleje,
a potem cały czas leje.
zaraz go pewnie przewieje
a on się jeszcze śmieje!
Ech! Ty głupi Józku
wywiozą cię kiedyś na wózku.
BY ARCHWIMILIMILOPOTOPOCZERPACZKIWICZANIN
Ecce vitae
Nadzieje na przyszłość
Zwroty w przeszłość
I nadzieja, i strach
I smutek, i radość
I zniechęcenie, i entuzjazm
I sztuczność,
I spojrzenie w lustro
Codziennie, przez wieczność
Aż do końca, nagłego i wyczekiwanego
Życie, radość, dążenie do niej,
Przez cały czas
Druga osoba, i następna
Bliska, daleka,
Nieosiągalna, narzucająca się
Druga, lub pierwsza
Ja, moje ciało, niedoskonałe
Dusza, umysł, sumienie, wiedza
Czas, nieokreślony, niematerialny
Dom, lub brak
Początek i koniec, pustka
Złudzenie
Jak ogień, jak dym, jak powietrze
Trzeci człowiek, i czwarty, i piąty
Decyzje, coraz więcej
Łzy i śmierć, narodziny
I zapomnienie, i pamięć, wieczna...
Ból, zimno, strach w kącie, pod ścianą
Ciemność i świt
Zmierzch, księżyc
Ludzie, mrówki, masa
Barwy, zapachy, dźwięki, kształty
Nowoczesność, staromodność
Gniew, choroba, nieprzyjaźń i dół w ziemi
Wyścig, liczby, duchy
Wszędzie i nigdzie
Wszechświat i własny pokój
Krew
Śmieci, już za horyzontem
Skrępowanie i nienaturalność
Ekran, litery
Szósty człowiek, i siódmy, i ósmy
Obojętność.
Czytanie, pisanie, sztuka, satysfakcja
Miękkość, gładkość i drzwi.
Co jest za nimi?
Jeszcze nie wiem
Już wkrótce się dowiem............................
KataszA
Z dedykacją dla ludzi kochających myśleć
Prośba
Tyraelu! Czemu mnie opuściłeś?
Czyżby stchórzyłeś?
Może spokoju nie daje ci sumienie,
Że przez twoją nieuwagę po świecie wędruje zniszczenie,
Lecz tym co było przed wiekami nie powinieneś się przejmować,
Konsekwencje tego spróbuję sprostować,
Nie uda mi się to jednak bez twojej pomocy,
Gdyż Baal w ciele Tal Rashy nie stracił nic z swej pierwotnej mocy,
Archaniele! Musisz mnie pobłogosławić swoją świętością,
Bo inaczej Groza, Nienawiść i Zniszczenie w naszym świecie zagoszczą!
Zwycięstwo
Stałem u piekieł bram, w grozy zmierzałem serce,
Prastary miecz dzierżąc w ręce,
Nie obawiałem się niczego,
W swoim życiu widziałem już wiele złego,
Lecz to co tam spotkałem przerosło moje koszmary,
Nikt nie widział takich straszności jak świat stary,
Pan Grozy spoczywał na ognistym tronie,
W z ludzkich kości uplecionej koronie,
Gdy wszystkie zła bestie na mnie się rzuciły,
Myślałem, że światłości moce mnie opuściły,
Z pojedynku tego wyszedłem cało,
Poczułem się silny, było mi mało,
Wszystkie siły zebrałem w ręce,
I mieczem przeszyłem jego serce,
Diablo, Pana Grozy zabiłem,
I z piekielnych czeluści bezpiecznie wróciłem.
Didier
{Dziękuje wszystkim za przysłane wiersze /Jarek}