{Uwaga! Tekst drastyczny!!!}
Ufffff...właśnie wróciłam ze skateparq...ale jestem zmęczona...nie
ma to jak pośmigać sobie na desce...Gdyby nie wymyślili takiej
gry jak Tony Hawk`s Pro Skater 2 pewnie siedziałabym te dwie
godzinki i się nudziła. No, ale teraz mi się zebrało na
pisanie, więc zaczynam :)))
Dzisiaj chciałabym się wypowiedzieć na temat odszkodowań dla
ludzi, którzy byli zmuszani do "robót" na rzecz III
Rzeszy w czasie II Wojny Światowej.
Ostatnio dużo wokół tego zagadnienia szumu, bo Niemcy mają
wypłacić tym ludziom jakąś sumę pieniędzy jako zadośćuczynienie
za "błędy" starszego pokolenia. Zapewne większość
z Was słyszała już o tym wielkopomnym wydarzeniu, ale mogę się
założyć, że także większość z Was olała sprawę, bo
sumie jaki macie w tym udział? A ja Wam mówię: takich spraw
nie można olewać!!! Gdyby jeszcze chodziło tylko o kasę...No
nic, spróbuję przybliżyć problem. Jeżeli jest ktoś, kto się
interesuje II Wojną, zapewne wie w czym rzecz...
W czasie II Wojny były budowane przez Niemców tzw. obozy pracy,
do których zsyłani mieli być więźniowie, ludzie z marginesu
społecznego (np. mordercy) i inne osoby tego pokroju. Tam
musieli odpracować swoje winy. To była oficjalna wersja,
podawana przez Niemców. Nieoficjalna prawda różniła się
jednak o wiele bardziej od tej oficjalnej...
Do obozów koncentacyjnych zwożono nie tylko ww. osoby.
Znajdowali się tam również zwykli ludzie: Polacy, Żydzi,
Cyganie, Rosjanie oraz wiele osób o innch narodowościach. Rzecz
można ująć w kilku słowach: obozy były budowane po to, żeby
umieścić i uśmiercić w nich wrogów III Rzeszy.
Sposobów na uśmiercanie było bardzo dużo. Nadludzka praca np.
w kamieniołomach, fabrykach czy zwykłe kopanie rowów odbywały
się w karczemnych warunkach, w ciągłym strachu przed kapo czy
SS-manem, którzy bili i kopali tylko za zaprzestanie na sekundkę
pracy.
Ekspermenty na ludziach. Tu mogłabym pisać bardzo dużo, ale
przedstawię tylko kilka przykładów. Słynny już, oświęcimski
"lekarz", Mengele upodobał sobie doświadczenia na
dzieciach, a w szczególności na bliźniakach. Jednym z takich
doświadczeń było zszycie plecami cygańskich bliźniaczków.
Każde z nich miało garba. Mengele chcąc sprawdzić jak się
zachowa organizm, zszył te dzieci (na żywca!) plecami. Świadkowie
męki dzieci, mówią, że one już nawet nie płakały;
biedactwa jęczały z braku siły! Matka, Cyganka, widząc jak
bardzo cierpią jej dzieci, zabiła je. Kolejnym
"badaniem" Mengele, było przeszczepianie dzieciom skóry
szczura! Wycinał im kawałek skóry, a w to miejsce wszywał skórę
szczura...W jakich warunkach to się odbywało chyba nie muszę
wspominać...
Eksperymentów było jeszcze wiele, także w innych obozach np.
sterylizacja kobiet i dziewczynek (oczywiście innych,
"chorych" narodowości) poprzez naświetlanie
promieniami Rentgena, przeszczepianie w miejsce kości
piszczelowej kawałka drewna czy szkła (wszystko obywało się
bez znieczulenia, zoperowane miejsce nie zostawało odkażone,
czasem nawet nie było zabandażowane), doświadczenia w komorach
próżniowych, obserwacja organizmów znajdujących się w
lodowatej wodzie...Wciąż powtarzano, że doświadczenia te
zmienią świat medycyny, a teraz się zastanówcie: czy którekolwiek
coś zmieniło?
Uśmiercano również przez zagazowanie w komorach gazowych
imitujących łaźnię, komorach gazowych- samochodach,
rozstrzelanie, wstrzykiwanie prosto do serca fenolu lub innych
trucizn np. beznzyny. Ludzie umierali także z powodu tortur,
robactwa, rozprzestrzeniających się chorób zakaźnych czy
wchodzenia z własnej woli na druty obozowe, które były pod prądem
lub zwykłego niedożywiena, bo jak długo można jeść chleb
robiony z trocin?
Można byłoby pisać jeszcze bardzo dużo, tylko po co? W tym
wypadku wyobraźnia człowieka nie może właściwie zadziałać.
Czy ktoś, kto nie był w obozie śmierci może sobie warunki tam
panujące, czy może sobie wyobrazić siebie w takiej sytuacji?
NIE! Nikt kto tego nie przeżył, nigdy nie będzie w stanie
sobie tego odtworzyć. Można tylko słuchać i być przerażonym.
Zresztą, kto chciałby myśleć o takich sprawach? Niestety,
trzeba. Trzeba po to, żeby przyszłe pokolenia wyciągnęły
wnioski, żeby nie popełniły tego straszliwego błędu. Błędu,
który ciąży na nas przez wiele, wiele lat...
Wracając do tematu odszkodowań, uważam, że to kompletne kretyństwo.
Ludzie, którzy przeżyli to piekło na Ziemi chcą zapomnieć
tamte wydarzenia. Teraz znowu wszystko do nich powróci, bo rozpętała
się burza wokół tych cholernych odszkodowań. Po co im te
pieniądze? Im nic nie jest w stanie wynagrodzić tylu straconych
lat, zdrowia czy nawet życia. To wygląda tak jakby im płacono
za przebywanie w obozie, za "pracę" jaką tam
wykonywali, tylko że z opóźnieniem. Moim zdaniem lepiej żeby
nie przypominano im tamtych zdarzeń. Oczywiście w szkołach
powinno się o tym mówić, ale ludziom, którzy przebywali w
obozach, nie powinno się tego przypominać. Czy któreś z Was
chciałby ciągle pamiętać o wydarzeniach, które zaważyły na
Waszym życiu i sprawiają ból? Na pewno nie, nawet gdybyście
mieli dostać kasę.
Ja tu nie mam nic do gadania, bo rząd jak będzie chciał to i
tak wypłaci te pieniądze. Ale, kurde, powinni tam na górze
trochę pomyśleć, zanim coś zrobią. Bo to już jest przegięcie.
Gdyby było więcej ludzi, którzy myślą tak jak ja, może dałoby
się coś zrobić, a tak? Ehhhh, szkoda słów na głupotę niektórych.
Nie wiem jak tak można robić...
Dobra kończę już, bo się przedłużyło, a ja mam nerwy.
Oczywiście czekam na zdania innych w tej sprawie, a może nawet
na polemikę :)))
Piszcie: temperufka@wp.pl lub Jennefeer@wp.pl
(lub actionmag@silvershark.com.pl:)
{Korzystając z zaproszenia do polemiki... :) Bardzo zdziwiła mnie pointa tego tekstu! Nie ukrywam, uważam ją za totalnie mylną - tym ludziom należą się odszkodowania. Oczywiście żadne pieniądze nie wynagrodzą im poniesionych cierpień - ale oni w znacznej większości nie chcą zapomnienia!!! O tym wręcz należy mówić - tak samo jak o wszystkich innych dawnych uciskach! - Qn`ik}