Naga Sadow - dziesiąty z kolei Mroczny Lord Sith, uczony przez Lorda Simusa. Po śmierci Marki Ragnosa ubiegał się o tytuł Mrocznego Lorda. Jenak nie on jeden. Drugim kandydatem był Ludo Kressh. Sadow podczas pogrzebu Ragnosa postanowił pojedynkować się ze swoim rywalem. Spór został przerwany przez nagłe pojawienie się ducha Marki oraz, nieco poźniej, przybycie na Korriban rodzeństwa Gava i Jori Daragonów. Sadow wykorzystując odpowiednio całą sytuację zdołał przekonać Sithów, że jest najlepszą osobą do objęcia władzy. Jednak Kresshowi się to nie spodobało, i postanowił zaatakować Mrocznego Lorda, ale Sadow był sprytniejszy i to on wyszedł obronną ręką z tego starcia. Ważną rolę w planie podbicia Starej Republiki stanowili Daragonowie. Jori została odesłana do Republiki z ukrytym urządzeniem naprowadzającym a Gav, który okazał się szczególnie wrażliwy na Moc był uczony przez samego Mrocznego Lorda, który w końcu mianował go dowódcą floty Sithów. Jednak z planu Sadowa nic nie wyszło, gdyż Daragon pomógł w ucieczce republikańskim statkom, zdradzając swego mistrza. Dalszą część wojny Sithowie przegrali, a sam Lord musiał się ratować ucieczką do Imperium. Po powrocie dowiedział się, że tytuł Mrocznego Lorda objął Kressh, co znowu zaowocowało walką pomiędzy nimi. Tej konfontacji jednak Ludo już nie przeżył, a zwycięzcą okazał się po raz kolejny Naga. W walkę wmieszały się również siły republiki kierowane przez Jori Daragon. Po zaciętej bitwie Sadow został z jednym okrętem Massasów i postanowił osiedlić się na Yavinie 4. Tam też pozostał do końca swego życia, tworząc ze swoich uczniów nową rasę Massasów.

Naga Sadow z pewnością był genialnym wodzem, tego chyba nikt nie może mu odmówić. Sadow był odpowiednią osobą do przejęcia władzy po śmierci Marki Ragnosa. Gdyby duch poprzedniego Mrocznego Lorda nie przerwał walki pomiędzy Kressh'em i Sadow'em ten drugi pewnie by wygrał i miał mniej problemów w przyszłości (które "zafundował" mu Kressh). Na szczęście Sadow odpowiednio wykorzystał przybycie Daragonów, co potwierdza jego wielki geniusz, w końcu oszukać innych Sithów nie jest prostym zadaniem. Gdyby w tym momencie Kressh zrozumiał, że nie może się równać ze swoim przeciwnikiem i się do niego przyłączył, wtedy historia potoczyłaby się inaczej i kto wie czy Sithowie nie władaliby Galaktyką. Plan podbicia Republiki był bez zarzutów, lecz komuś się jednak nie spodobał. Mowa o Gavie Daragonie no i oczywiście Kressh'u. Pierwszy go zdradził a drugi to wykorzystał aby przejąć władzę. Myślę, że Sadow nie docenił Daragona i niestety "przejechał" się na tym. Może gdyby był bardziej czujny... Mimo przegranej udało mu się powrócić, niestety po raz kolejny Kressh stanął na jego drodze. Nie potrafię tego zrozumieć, że po powrocie Sadow'a Kressh nie podporządkował się mu. Jako sprzymierzeńcy naprawdę mogli zrobić wiele dobrego dla Imperium Sithów, a tak Ludo Kressh zginął (jeszcze raz geniusz Mrocznego Lorda dał o sobie znać) a Naga Sadow musiał ponownie stawić czoła siłom Republiki. Po raz kolejny przyczyniła się do tego osoba, która była coś winna Lordowi, tym razem Jori Daragon. Szybko zapomniała, że zawdzięcza życie Sadow'owi. Z tego starcia ponownie zwycięską ręką wyszedł Sith. Całe jego życie potwierdza geniusz, którym został obdarzony. Niestety nawet najprzebieglejszy wódz by sobie nie poradził, gdy wokół niego wszyscy spiskują i chcą pozbawić go władzy. Myślę jednak, że może Sadow chciał zbyt wiele, może przecenił swoje siły a nie docenił potęgi wrogów. Gdyby nie prowadził tak ofensywnej polityki może odniósłby sukces.Pytanie tylko na jaką skalę? Sadow postanowił nie ograniczać się do władzy nad resztą Sithów, chciał rządzić całą Galaktyką i gdyby nie zdrada Daragona oraz opozycja Kressh'a jego plany miałyby szansę powodzenia, a tak musiał się usunąć na bok i zadowolić eksperymantami na Massasi. Mogło być pięknie...

Viq