Od niepamiętnych czasów ludzie pałają żądzą informacji. Od setek lat afrykańskie Tam-tamy niosą w głąb puszczy informacje: Córka czarownika zdradziła tajemnice duchów! Wódz potępił czerwone kity sterczące zza przepasek biodrowych! To właśnie są pierwsze Wiadomości. Przekazywanie ludziom tego, czego nie dowiedzą się od sąsiadów. Czy jest jednak tylko jedna strona medalu? Czy owczy pęd do pokazania ludziom tego co chcą zobaczyć jest absolutnie słuszne? Dla tego właśnie piszę tę notkę. Po pierwsze dla tego, żeby nauczyć się pisać wypracowania (i tak się nie uda, ale co tam...), po drugie NUDZI MI SIĘ!!! Wracając do tematu: Założeniem dobrze napisanego artykułu, raportu, czy innej zarazy jest bezstronność. Nie mówię już o dziennikarzach, którzy tej zasady nie przestrzegają, ponieważ często nieświadomie przekazują oni odbiorcy materiału sposób, w jaki ma on rzeczony materiał odebrać. Abstrahując od tego... Zakładamy, że informacja jest bezstronna. Czy mimo to warto ja przekazywać za wszelką cenę? Zacznijmy od głośnej ostatnio afery byłego prezydenta, Billa Clintona. Czy naprawdę, jeśli wsadzimy nos do jego sypialni, oświeci to świat? A niech by i uprawiał seks tantryczny z kurą !!! Co nas to obchodzi !?!? Oczywiście! Jeśli przekażemy tę informację światu, podniesiemy poziom adrenaliny połowie społeczeństwa. Będą sprzedawać kubki z podobizną owej sławnej kury-konkubiny i Kaczor Donald wróci do łask. Nasze ciocie będą miały temat do pogaduszek przez następny miesiąc, i właściciel stacji telewizyjnej, która pierwsza wyemituje ten materiał, będzie się puszył jak paw. O to właśnie chodzi. Czytajcie "Życie na gorąco" - Najpopularniejszy brukowiec naszych czasów !!! Hura !!! Niech żyje powszechna informacja !!! Każdy może się wypowiedzieć ! Nawet ja. (co niniejszym robię). Oto dzisiejsze czasy w dziennikarskim skrócie. Teraz pora na pogodę...

Any_Key