*** Mike Oldfield ***
Trochę zbyt metalowo się w tym kąciku zrobiło. Trzeba trochę zróżnicować repertuar, chociaż do samego metalu nic nie mam, wręcz przeciwnie. Gusta muzyczne mam zróżnicowane(Bardzo...), a to, czego słucham zależy głównie od nastroju.
Jednak tematem tego arta będzie twórczość mojego, nie będę ukrywał ulubionego kompozytora, którym jest Mike Oldfield. Pamiętam, że kaset z jego utworami słuchałem zanim jeszcze wiedziałem jak się nazywa. Wręcz wychowałem się na jego muzyce, a każdy jego nowy album (którego jeszcze nie posiadam) kupuję w ciemno. Jeszcze nigdy się nie zawiodłem.
Pierwszym poznanym przeze mnie albumem Oldfielda był Tubular Bells II, czyli słynne na całym świecie dzwony rurowe. W moim rankingu jest to numero uno ze słyszanych przeze mnie albumów. Dużo później dostałem w swe ręce Tubular Bells I, i gdy je porównałem, to doszedłem do wniosku, że dwójka jest swego rodzaju upgradem do pierwszej części. Utwory są te praktycznie te same, tyle, że bardzo podobne, jednak dwójki słucha się jednak przyjemniej. Trzeciej części jeszcze nie słyszałem, ale gdy tylko nadarzy się okazja, na pewno się w nią zaopatrzę.
Bardzo podobny stylem do Dzwonów Rurowych jest album Platinuum, I tak samo, jak wyżej wymienione nadaje się na fajny podkład muzyczny np. do pisania artów dla AM:).
Nieco inne klimaty mamy w Five Miles Out oraz Earth Moving. Mamy tu jakby połączenie stylu Oldfielda z rockiem. W końcu Mike jest znany z wszelkiego rodzaju eksperymentów muzycznych, do tego niezwykle udanych. W tych albumach pojawia się masa wokalu reprezentowanego przez różnych wykonawców.
Ostatnio udało mi się natrafić na album Crises (i oczywiście go kupić). Składa się on z dwóch części Pierwsza zawiera jeden ponad dwudziestominutowy utwór (właśnie Crises) i jest głównie instrumentalny. Druga część odwrotnie. Jest tam kilka utworów w klimatach FMO i EM oraz jeden instrumentalny (zero wokalu). Pozycja jak najbardziej godna uwagi.
The Songs Of Distant Earth to album, którego utwory (zarówno brzmienie, jak i tytuły) przywodzą na myśl kosmos i obce cywilizacje. Powstał pod inspiracją książki Arthura C. Clarke'a pod tym samym tytułem (Jeszcze jej nie czytałem, ale po samym autorze widać, że muszę się za to wziąć). Chyba najbardziej nastrojowy album Oldfielda, jaki słyszałem.
Niestety, nie miałem styczności z pozostałymi albumami, których nie wymieniłem. Wiem jednak, że kupując w ciemno, nie zawiodę się.
Kompozycje Mike'a Oldfielda mają w sobie to coś. Nie potrafię tego określić, nie potrafię nawet określić rodzaju muzyki, jaki on gra! Ale czy to takie ważne? Ważne jest dla mnie to, że to mi się podoba. Zachęcam każdego, kto jeszcze tego nie zrobił, żeby samemu poznać świat twórczości Mike'a Oldfielda.