Przypomniało mi się właśnie, że kiedyś przeczytałem w
jednym arcie(Niestety, nie pamiętam czyim) propozycję rozpoczęcia
dysputy na temat klonowania. Swój wywód zacznę od stanowczej
kontry: Jestem przeciw. Nie sądzę, żeby był to odpowiedni
kierunek, którym powinna posuwać się nauka. Co komu przyjdzie
z klonowania zwierząt? Nic mi nie przychodzi do głowy. Nie w
tym jednak widzę główny problem. Najbardziej boję się tego,
że jajogłowi na pewno nie poprzestaną na zwykłych zwierzętach,
czy roślinach i wezmą na warsztat człowieka. Wiem, że
eksperymenty na ludziach są zabronione, ale powiedzcie, czy w
historii nauki ktokolwiek przejmował się zakazami? Na pewno od
jakiegoś już czasu działają gdzieś takie strefy 51 genetyki,
w których hulaj dusza i klonuj, co popadnie. Sorry, ale myśląc
o klonowaniu, bez przerwy mam przed oczami jeden z odcinków
Slidersów, który traktował właśnie o tej tematyce. Dla tych,
którzy go nie oglądali, krótki spoiler: Otóż w jednym ze światów
alternatywnych, do którego trafili główni bohaterowie,
genetyka oraz sztuka klonowania były już w mocno zaawansowanym
stadium. Nie zajmowano się tam jednak klonowaniem owieczek,
tylko właśnie ludzi. Było to w pełni legalne i normalnym
przywilejem każdego człowieka(którego było na to stać), było
posiadanie własnego klona. Taki sklonowany człowiek nie posiadał
w świetle konstytucji żadnych praw, żadnych przywilejów, a
jego status społeczny równał się statusowi przeciętnego
telewizora. Klony były po prostu doskonałym warsztatem części
zamiennych, w wypadku, gdyby ludzkiemu odpowiednikowi urwało rękę,
nogę lub inną część ciała czy organ. Nie będę tu
streszczał całego odcinka, nie taki miałem cel. Jest on jednak
odzwierciedleniem moich obaw i wątpliwości. Nie gadajcie tu, że
to, o czym gadam to sajensfikszyn i z punktu widzenia rozsądku
jest nie możliwe. To nieprawda. Po tym, jak udało się
zalegalizować aborcję i eutanazję wszystko jest możliwe.
Mam też pewne obawy, co do możliwości wykorzystania techniki
klonowania do celów militarnych. Gdyby klonowanie ludzi mogło
się odbywać w trybie "hurtowym", natychmiast powstałyby
całe bataliony mięcha armatniego, czy oddziałów kamikaze, których
śmierć nie byłaby żadną stratą, a ewentualne przygotowanie
nowego legionu żołnierzy nie stanowiłoby problemu. Być może
zbytnio ponosi mnie wyobraźnia, lecz domyślam się, że dla
wojsk tych wszystkich supermocarstw, takie myśli bezustannie krążą
po ich ogolonych główkach wypełnionych po brzegi militarnymi
planami. Myślicie, że kiedy technika klonowania zostałaby
totalnie zabroniona, to oni nie kombinowaliby dalej w tych swoich
metalowych bunkrach? Badań nad bronią biologiczną też
zabroniono. Czy ktoś z was wierzy, że jest to respektowane? Nie
wydaje mi się(Kurcza, trochę odbiegłem od tematu... Chyba
wiem, o czym będzie mój następny art).
To na tyle. Zaznaczam jednak, że powyższe wypociny, to zdanie
gościa, który łagodnie mówiąc szpecem od klonacji nie jest i
zdaje sobie sprawę, że może się mylić w pewnych kwestiach.
Jeśli ktoś ma coś do powiedzenia, to zgodnie ze zwyczajem
zapraszam do debaty. Jestem otwarty na wszelkie argumenty, poza
bluzgami. Pamiętajmy, że tu się pisze arty, a w języku
angielskim słowo art oznacza sztukę. I nie jest to tylko pusta
gra słów. Każdy wie, że napisać dobry art, to jednak jest
jakaś sztuka:)
Podpisał się pod tym Szwinda z krainy
szwinda_san@poczta.onet.pl
PS: Tak sobie pomyślałem, jest jedna rzecz, dla której
klonowanie byłoby w porządku. Myślę tu o ginących gatunkach,
których osobniki można by sklonować, chroniąc je w ten sposób
przed wyginięciem. Nie daję jednak na to wielkich szans, gdyż
ta kwestia przerasta chyba możliwości dzisiejszej
genetyki(Musieliby tego klonować strasznie dużo).
PS2: Jeżeli już jesteśmy przy ginących gatunkach i ochronie
środowiska, to wg mnie jedynym skutecznym sposobem na
powstrzymanie powiększającego się regresu jest wybicie co do
nogi wszystkich przedstawicieli gatunku Homo Sapiens...
PS3: Co do samego tytułu tego arta... tak się składa, że moja
matka regularnie ogląda Złotopolskich, a w jednym odcinku tego
polskiego tasiemca usłyszałem, jak ktoś klonowanie nazywał
klonacją... Po prostu spodobało mi się to słowo:)