Gdybyś pewnego dnia obudził się i stwierdził, że czas stoi w miejscu,
że wszyscy ludzie niczym słupy soli sterczą na ulicach, chodnikach, balkonach, w wannach, w łóżkach, w samochodach czy samolotach, co byś zrobił ???
Czy byłbyś w stanie ogarnąć to wszystko swoim pojmowaniem ? Czy sprostałbyś sytuacji w jakiej postawił Cię los ?
A cóż w tym trudnego ?!!- niejeden z was by pewnie zakrzyknął. Przecież o takiej chwili marzą wszyscy. Być panem wszystkich i wszystkiego, nie przejmować się niczym, korzystać z wszelakich dóbr jakie człowiek posiadł, a to wszystko za nic, za friko, gratis. Takie rzeczy nie zdarzają się na codzień.
Niejeden z miejsca zerwałby się i popędził co sił w nogach by zbierać rzeczy materialne, by czerpać uciechę z życia, jakże teraz trywialnie prostego. Ktoś zabiłby, bo zawsze był ciekaw tego uczucia, ktoś zgwałciłby, bo nie dane mu było zaznać rozkoszy cielesnej, ktoś cieplutko urządziłby się w monopolowym, by z wielką troską pielęgnować swój kochany nałóg. Ktoś jadłby wszystko czego zawsze chciał spróbować, ktoś położyłby się na trawie i z uwielbieniem wciągał dziwne teraz powietrze, ktoś inny z kolei włączyłby swego PC-ta, zarzucił na tapetę Q3 i... przeraziłby się perspektywą, że nie może zagrać ze znajomymi. Lecz niedługo trwałaby jego konsternacja. W końcu niewiele czasu trzeba, aby przypomnieć sobie o trybie singleplayer, tak więc ze spokojnym sercem oddałby się zabawie w wirtualnym świecie.
Taaaak. Ale czy znalazłby się ktoś, kto zacząłby się zastanawiać nad zaistniałą sytuacją, nad konsekwencjami swych czynów, które mogą mieć wielki wpływ na przyszłość wszystkiego ? Ktoś, kto zapłakałby nad tym, że jest teraz zdany tylko na siebie, że nie ma już uczuć, którymi był obdarzony przez innych, że nie ma już z kim pogadać, pośmiać się ? Czy znalazłaby się osoba, która za wszelką cenę chciałaby zburzyć tą egoistyczną sielankę, podjąć walkę aby wprawić na nowo czas w ruch ??
Może tak. Może nie. Nie wiem. Ja po prostu zrobiłbym sobie kanapkę.