film vs książka

Zastanawialiście się może kiedyś nad tym zagadnieniem? Pewnie tak, bo chyba nawet było coś takiego w jakimś dziale w AM. Ale ja  tamtego textu akurat nie czytałem, więc nie sugerując się niczyimi artami podzielę się z Wami moimi przemyśleniami na ten temat.

film na podstawie książki, czy odwrotnie...?

Otóż moim zdaniem to pierwsze. Przynajmniej w większości przypadków. Jeżeli ktoś pisze książkę, ukazuje noś nowego, swojego... A film opiera się i tak zawsze na scenariuszu, który jest wymysłem jakiejś tam osoby, a uściślając scenarzysty, więc dlaczego scenariusz ten nie miałby być oparty na dobrej książce... A jeżeli chodzi o książkę na podstawie filmu, wydaje mi się to gorszym pomysłem. Oczywiście w pewnych przypadkach jest inaczej, jednak generalnie książka powinna wnosić coś nowego, świeżego. Poza tym czytając ją to nasza wyobraźnia przedstawia nam wydarzenia, postaci, itp... I po przeczytaniu jesteśmy ciekawi jak wszystko to przedstawił reżyser. Natomiast czytając książkę po obejrzeniu filmu, chcąc nie chcąc mamy w głowie sceny z ekranu, itd... Dlatego jestem raczej zwolennikiem filmów kręconych na podstawie książki.

Sorry, że trochę zagmatwałem, ale bywa i tak;))))


czerwony, milczący Hannibal

Teraz naprawdę skrótowo o trzech książkach Thomas'a Harris'a, które przeczytać należy...

Czerwony Smok
Opowiada o dziejach młodego Hannibal'a Lecter'a... Jeżeli czytaliście (albo widzieliście Milczenie Owiec) lektura obowiązkowa... A jeśli nie, to tym bardziej.

Milczenie Owiec
Gry psychologiczne Lectera - to tak w skrócie. A szerzej było w czerwcowym Wrzasku w filmie...

Hannibal
Nie wiem, nie czytałem, na razie nie zamierzam, nie chcę zepsuć sobie zabawy w kinie;)))) Ale słyszałem wiele pochlebnych opinii na temat tej pozycji... Ale obiecuję już wkrótce reckę filmu i książki (może porównawczą?)...


[scream]