W ripoście na pewien teskt o piractwie Smuggler napisał:
(...) Ale OK, niech Linux wygra. Ciekawe kiedy Linus dojdzie wówczas do wniosku, że wniosku, że może jednak warto zarobić parę mld $ :). Że zacytuję "Naiwnością jest przecież wiara w to, że ludzie będą uczciwi, bo tak trzeba".
Mnie się to naprawdę nie podoba. Dlaczego? Bo każdy wie, że Linux nie jest własnością Linusa ani kogokolwiek innego. Jest własnością LUDU. Tak, tych dziesiątek tysięcy ludzi z całego świata, którzy zawodowo i hobbistycznie rozwijają jądro systemu i aplikacje. Licencja GNU gwarantuje, że Linux i wolne aplikacje będą zawsze wolne. Praw tych chroni Free Software Foundation. Nawet, jeśli zmiana licencjonowania byłaby możliwa - to poprzednie wersje NADAL BYŁYBY WOLNE i nadal byłyby rozwijane. Dzięki temu taki "skomercjalizowany Linux" zostałby w tyle za jego wolnym odpowiednikiem i odpadłby z gry. Po prostu - jeśli w ogóle można zarobić na Linuxie, to na sprzedaży dystrybucji (spójrz na Red Hata, jak prężnie się rozwija!), dodatkowych płytek z aplikacjami i na tworzeniu komercyjnego oprogramowania dla Linuxa. Całkowita komercjalizacja tego systemu jest niemożliwa.
Ale z drugiej strony: cieszy mnie walka Smugglera z piratami. Uważam, że piractwo (w szczególności GIER) jest złe. Chociaż Smuggy trochę przesadza z tym "antypiraceniem" w AR. Jest tego po prostu za dużo, a przecież AR powinien służyć głównie do rozrywki (jak sam napisałem: "głupie teksty, głupie odpowiedzi, mądre teksty, głupie odpowiedzi" :)))
Na koniec: proszę o zapoznanie się z realiami świata Linuxa, jego licencji i ideologii, zanim coś napiszecie o nim. Ja wszystko wychwycę :)
Tilk