|
Są takie filmy, po obejrzeniu których czuję pewien niedosyt... Choć nie chciałem użyć tego słowa, bo kojarzy się ono raczej z rozczarowaniem. A u mnie ten 'niedosyt' jest spowodowany raczej tym, że zagłębiam się w jego treść zapominając, że oglądam film. I gdy się skończy mam wrażenie, że trwał zaledwie pięć minut... Jednym z takich filmów jest
Milczenie owiec (The Silence of the Lambs)
Nie opiszę go tak, jak robię to zazwyczaj, tj. przedstawiam krok po kroku przebieg wydarzeń, tylko przedstawię fabułę dosyć ogólnie. A to dlatego, że ten film jest naprawdę wyjątkowy.
Starling - młoda agentka FBI, a właściwie jeszcze studentka, bierze udział w śledztwie, dotyczącym seryjnych morderstw. Gość o pseudonimie Bafflo Bill napada na puszyste kobiety i brutalnie obdziera je ze skóry, uprzednio kilka dni je głodząc. Szyje on sobie bardzo gustowną sukieneczkę z damskiej skóry (elegancik;)). Aha, zapomniałem dodać, że facet (?) jest transwestytą. Wracając do samego śledztwa - Starling udaje się do szpitala psychiatrycznego, by porozmawiać ze znakomitym psychiatrą i zarazem brutalnym mordercą Hannibalem Lecterem. Powiem krótko: jest on kanibalem. Doktor ma pomóc policji w prowadzeniu śledztwa. Oczywiście idą na pewne ugody, itp.
Co się dzieje dalej (dowiecie się po przerwie reklamowej;)) nie napiszę, bo po prostu sami musicie obejrzeć ten film. Albo przeczytać powieść Thomasa Harrisa. A naprawdę warto. Charakteryzacja i gra Anthony'ego Hopkins'a jest genialna. Milczenie owiec trzyma w napięciu właściwie od początku. Dlatego gorąco polecam ten wspaniały... HORROR (jeżeli ktoś się z tym nie zgadza zapraszam do dyskusji: Horror, czy thriller) !!
Nowy Koszmar Wes'a Craven'a (Wes Craven's New Nightmare)
Teraz przejdźmy w nieco inne klimaty. Co do tego filmu nie ma najmniejszych oporów by nazwać go horrorem. Miesiąc temu przedstawiłem Wam krótki opis filmu Craven'a Koszmar z ulicy Wiązów. Dzisiaj opiszę jego siódmą, czyli ostatnią część. Dlaczego taki przeskok? Ano dlatego, że moim zdaniem części pozostałe nie są aż tak istotne. Nie są także wyreżyserowane przez Wes'a Craven'a, a to on stworzył postać Krueger'a.
Nowy Koszmar jest zrealizowany w bardzo ciekawe. Otóż w tym filmie Heather Langincamp gra samą siebie, także Robert Englund i Wes Craven. Ten ostatni wziął się za pisanie scenariusza do kolejnego filmu o Freddy'm. To co mu się przyśni przelewa na papier... Najgorsze jest jednak to, że każda scena, którą on napisze przytrafia się naprawdę...
Film zaczyna się sceną z planu filmowego, która to okazuje się być sennym koszmarem Heather - bohaterki „Koszmaru z ulicy Wiązów". W czasie tego snu jej męża rani rękawica z nożami... I oczywiście w rzeczywistości także był on skaleczony... Heather mówi o wszystkim mężowi, lecz zbytnio się tym nie przejmuje, bo wie że dostaje ona od pewnego czasu telefony od zbzikowanego fana, który podszywa się pod Freddy'ego, więc stąd się biorą jej koszmary. Dziewczyna, a także on sam mają jeszcze parę takich snów, ale najistotniejszym (przynajmniej dla jej męża:) jest ten, w którym mężczyzna w swetrze w pasy atakuje lubego Heather podczas jazdy samochodem. W tym koszmarze on ginie... A w rzeczywistości do ich domu puka policja z przykrą wiadomością... Wiadomo jaką...
Życie Heather zaczyna się walić... Mąż nie żyje, a opieka społeczna próbuje jej odebrać ukochanego syna ze względu na rzekomą chorobę psychiczną... Bidna kobieta się trochę podłamuje, ale happy end musi być, więc oczywiście wkracza do krainy snów i po ciężkiej walce pokonuje Freddy'ego Krueger'a. Film kończy się sceną, w której Heather czyta (małemu na dobranoc:) początek scenariusza Wes'a Craven'a do nowego filmu. Jest tam dokładnie opisana pierwsza scena z horroru. Natomist na końcu jest dopisek od Wes'a: Dzięki Heather, że zagrałaś w moim nowym filmie...
Podsumowując, Nowy Koszmar Wes'a Craven'a jest naprawdę godny uwagi. Szczególnie jeżeli chodzi o pomieszanie filmu z rzeczywistością. Jednak żeby nie było aż tak pięknie mam pewne drobne zastrzeżenia. Otóż wg mnie w siódmej części horroru mogłoby nie być już klasycznego happy end'u. Poza tym jak zwykle właśnie na koniec zauważamy efekty specjalne w stylu przesadnej deformacji Freddy'ego, jego dwumetrowego języka itp.. Tak więc powtarzam, że film jako całość jest godny obejrzenia, jednak końcówka nie różni się wiele od pozostałych sześciu części.
[scream]
do góry
|
|