Zanim kupisz deskę...
W tym artykule chciałem udzielić kilka informacji dla początkujących "deskorolkarzy", a mianowicie przedstawię wam sprawę
kupna deski.Dość dobrą (chyba nawet bardzo dobrą) deskorolkę można kupić już za ok. 500 zł. Jednak nie przejmujcie się tą ceną. Ja jak zaczynałem jeździć kupiłem deskę za 59 zł w Realu. Co prawda po miesiącu intensywnej jazdy poszły mi tracki, ale nauczyłem się na niej dobrze jeździć i skakać. Dopiero kiedy już mi to nie wystarczało zacząłem jeździć po krawężnikach i tu był mój błąd, właśnie wtedy pękły mi tracki. Na szczęście nie wydałem na nią majątku, więc nie martwiłem się tak bardzo. Później kupiłe
m deskę za 120 zł w Realu i jeżdżę na niej do tej pory. Widziałem taką samą deskę w firmowym sklepie za 260 zł, bo dokładnie się jej przyglądałem przed kupnem. W tym sklepie najtańszą deskę (taką jaką kupiłem za 59 zł) można było kupić "już za 169 zł." Jeśli kogoś interesuje naprawdę niezła decha to polecam taką za ok. 370 - 600 zł. Jednak wydaje mi się, że zanim nie nauczysz się dobrze jeździć kup tańszą deskorolkę, a w miarę jak nabierzesz wprawy i umiejętności przeznaczysz trochę więcej pieniędzy na deskę. Teraz chciałbym doradzić początkującym na co należy zwracać uwagę przy kupnie deski. Główną rzeczą są tracki (metalowe części na których umocowane są kółka). Jeżeli będą one zbyt cienkie mogą łatwo ulec złamaniu. Nie traktujcie ich tylko i wyłącznie jako rzeczy użytecznych do jazdy po krawężnikach, rurkach itp. Jeden z moich tracków poszedł przez zwyczajny podskok (no może trochę "wyższy" podskok). Kolejną rzeczą na, którą warto poświęcić trochę uwagi są łożyska. Praktycznie lepiej jest się o nie dopytać u sprzedawcy, albowiem w sklepie wszystkie się wydają dobre, a dopiero po kilku przejazdach okazuje się, że są do kitu. Ostatnią sprawą jest sama deska, która zazwyczaj jest z drewna, a dokładniej z cienkich warstw (zazwyczaj jest ich 7, jednak przy mojej desce naliczyłem się ich chyba z 10). Moja pierwsza deska nie była z najmocniejszego drewna, ponieważ po kilku "nagięciach" musiałem ją co tydzień sklejać (chociaż to chyba nic nie dawało). Tak więc myślę, iż przekonałem wielu czytelników do spróbowania tej dyscypliny sportu. Nie przejmujcie się jeżeli na początku coś nie będzie chciało wam wyjść, ja też po 3 dniach nie umiałem skakać.Jeśli masz jakieś pytania czy sugestie pisz do mnie
piotrasek@poczta.fmMarciN