W tym tekście chciałbym przedstawić Wam moje rozważania na temat naszego życia codziennego. Nie mam zamiaru opisywać tu sposobów podrywania dziewczyn, zgapiania na sprawdzianach czy robienia głupich dowcipów nauczycielom. Po prostu chce Wam uświadomić, że w dzisiejszym świecie mamy bardzo mało czasu na zajęcie się sprawami prywatnymi i intymnymi.
Wszystkie nowoczesne rzeczy, które z wyglądu i prostości obsługi mają ułatwić nam życie poprzez skracanie czasu danej czynności to nic innego jak cheat w grze komputerowej, choć nie zawsze się to sprawdza. Weźmy na przykład taki komputer. Powiedzmy, że jestem biznesmenem. Kupuję komputer, Pentium 400, karta grafiki Riva Tnt 2 i tak dalej. Nie wiem, po co, ale kupuję, jak najlepszy sprzęt. Po co? Po pierwsze, żeby zaimponować kolegom, a po drugie, żeby tak szybko nie zmieniać go na lepszy, gdy się taki ukaże. Ale ja jestem człowiekiem biznesu, komputer wykorzystuję tylko do pracy tzn. pisania w Wordzie, liczenia w Exelu, tworzenia prezentacji w Power Pointcie. Więc, po co mi ten sprzęt? Nie mógłbym kupić gorszego, tańszego? Cała wina tkwi w tym, że komputer uzależnia, na pozątku jest to niewinny Saper, potem Qauke 3 Arena. Gralem tylko w biurze, jednak potem, zaczynam grać w domu. Zawalam wszystkie terminy, spotkania i wizyty.Ale nie uzależnienie jest tematem tego tekstu, to był tylko taki mały, drugi wstępik do właściwego tematu.
Szkoła. Termin powszechnie znany. Każdy człowiek musi się kształcić, aby w dorosłym życiu mógł sobie poradzić. Nauka jest niezbędna, jeśli chcemy znaleźć potem dobrze opłacaną pracę. Większość ludzi chodzi do szkoły, uczy się, studiuje i dobrze, tak powinno być. Lecz nie każdy widzi ile czasu zajmuje mu szkoła, a zajmuje naprawdę dużo. Mnie jako ucznia 2 klasy gimnazjum szkoła zajmuje czas od 8.00 rano do minimum 14.20. A to jeszcze nie wszystko, gdyż po lekcjach trzeba wrócić do domu, i siąść do pracy domowej, a później uczyć się na następny dzień na sprawdzian lub egzamin. Kiedyś rozmawiałem sobie ze szkoły na Czacie z Oneta. Spotkałem dziewczynę, 21 lat studiującą. Pozdrowienia Leda. Po krótkiej rozmowie (lekcja się kończyła) dowiedziałem się, że jej szkoła zajmuje więcej czasu niż mnie. Bowiem ona wychodziła studiować rano, a wracała MINIMUM o godzinie 17.00. Koszmar. I to wszystko, tylko dla przyszłego życia, które i tak nam zajmie praca :(.
Szkoła i komputer zajmują nam naprawdę dużo czasu. Większość dnia upływa nam właśnie przez nie. A gdzie w tym wszystkim podziało się nasze życie prywatne? Gdzie podziały się spacery z qmplami & koleżankami? Gdzie podziały się nocne wypady (jeszcze nie miałem takiego :))? O co mi chodzi? O to, że musimy zatrzymać się na chwilę i popatrzyć, w jakim kierunku zmierzamy. Co z tego, że mamy dobrą pracę, świetny komputer, jak nie mamy przyjaciół. A dlaczego ich nie mamy? Bo nie mieliśmy dla nich czasu, opuściliśmy ich, a oni o nas zapomnieli. Teraz całe dnie spędzamy w szkole, popołudnia przed monitorem komputera. Co zrobiliśmy z naszym życiem prywatnym? Zabiliśmy je, zasztyletowaliśmy je w ciemnym zaułku nocą. Gdybyśmy teraz spojrzeli w lustro zobaczylibyśmy nasze odbicie: smętne, zniszczone, wytargane.
Dlatego chcę niektórym z Was przemówić do rozsądku. Nie warto przesiadywać w domu całe dnie. Spoglądasz na okno. Co widzisz? Brzydka pogoda. Myślisz sobie: Nie wyjdę, bo, po co. Ca ja tam będę robił? Z samego takiego założenia jesteś w błędzie. Wyjdź na spacer, nie gnij przed komputerem, który i tak odbiera Ci resztki godności. Przejdź się do parku, idź na miasto, może akurat spotkasz osobę podobną do Ciebie, która także wierzy, że może coś zdziałać. Miejcie nadzieję i wierzcie, że możecie coś zmienić.
Luk86