Tak sobie siedzę, myślę... co ci qrwa ludzie z Ziemią zrobili!?!?!!? To przez nich nie mogę odpoczywać na słońcu w południe, przez nich nie mogę otworzyć wieczorem okna bo czuję swąd palonej (dosłownie) gumy, czy wreszcie ostatnia sprawa - dlaczego nie mogę biegać z wiaderkiem po ulicy (śmingus-dyngus!!!), tylko muszę patrzeć na spadające płatki śniegu...? A zeszłego roku było wprost idealnie - 25oC. w cieniu. Czuję się, jakbym rok temu Wielkanoc spędzał na Lazurowym Wybrzeżu...
A o co mi chodzi? O idiotyzm i głupotę ludzką. Jakiś gościu 2km od mojej chaty pali stare opony, dorzuca 30 kg plastikowych zabawek dzieciaka, który już z nich wyrósł, a wiaterek wszystko niesie nad mój dom i pewnie za 20 lat umre na raka. I ten sam człowiek pieprzy, że wielkie koncerny zagraniczne itp. zanieczyszczają środowisko, mimo iż on nie robi NIC, by sam go nie zatruwać... I niech mi ktoś powie, ze życie w zacisznej miejscowości jest przyjemne? Co z tego, że tu zaciszna miejscowość, każdy ma kilka kwiatkó przed domem i je pielęgnuje, żeby ładnie było, jak niedaleko wiocha jakaś, gdzie wszyscy tylko na innych marudzić potrafią i innych błędy wytykać?
Powie ktoś - a co to da, że kilku ludzi zacznie myśleć jak Ziemianin, będzie pozbawiony zaś zapędów masochistycznych? Czymże bowiem jest zatruwanie środowiska, jeśli nie przygotowywaniem sobie zagłady za kilkaset lat? A może kilkanaście? Za kilkanaście lat mogą stopić się bieguny, a wtedy będzie kara boska za eutanazję i aborcję na Holandie, Kraków zaś stanie się największym portem Polski. Ale czy ktokolwiek dożyje jeszcze tego na Ziemi? Wszystkich wybije promieniowanie Ultrafioletowe, a jeśli nie, to się zaczadzą smrodem z własnych kominów. To ja już wole zagładę atomową... wtedy może jakaś obca rasa, która zbada przyczynę naszej zagłady, powie - "to wina tylko jednego, zwyrodniałego człowieka", a nie "sami na siebie okręcili bicz".
OK. To była wizja wybitnie pesymistyczna. Aktualnie w uprzemysłowionych krajach świata panuje tendencja dbania o środowisko. Efektem tego w niektórych miastach oddycha się już swobodniej niż przed np. 20 laty. Tyle że w naszym kraju ciągle jeszcze tego typu problemy są gdzieś dalej, na drugim planie... Nie można brać przykładu z takiej naprzykład Szwecji? Nie dość, że zajebistą muzę grają (pytajcie Elda :), to jeszcze są jednym z najczystszych krajów świata! Są tak zainteresowani czystością morza Bałtyckiego, że proponują Polsce pomoc w oczyszczaniu rzek (pożyczki, technologie)!
A my co? A my jak zwykle mądrzejsi. Sytuacja przypomina tą w krajach trzeciego świata (może przesadziłem... ostatnio w mojej okolicy nie wybudowano kilku fabryk ze względu na ilość zanieczyszczenień, jakie by produkowały), gdzie wielkie koncerny nie troszczą się o żadną ochronę środowiska, a rządy tych państw nie będą ich do niczego zmuszać, bo przecież fabryki tych koncernów zmniejszają znacznie bezrobocie i przyczyniają się do rozwoju gospodarczego. Dodatkowo u nas jest śmieszniej, bo jacyś debile przykuwają się do drzew, żeby drogi nie można było wybudować. Powinni raczej zająć się prawnym ściganiem ludzi zanieczyszających środowisko. Tylko jak? W Szwecji za palenie czegoś a'la opona płaci się wysoką grzywnę, a w Polsce nie ma chyba żadnych kar za tego typu rzeczy...
Nie będę już imienia własnego kraju oczerniał. Faktem jest jedno - wielu rzeczy już nie idzie odwrócić. Nie zaklei się dziury ozonowej, nie schłodzi biegunów. Nie unieszkodliwi się gazów unoszących się nad naszymi głowami ani nie wyzbiera wszystkich gówien (nie traktować tego dosłownie) pływających w rzekach, chociaż może na to jest jeszcze jakaś rada. Po prostu przesrane - lepiej wynośmy się na Marsa. Przynajmniej nasi potomkowie nie powiedzą, że te szklarnie, w których mieszkają, to wina ich przodków. Bo jeśli tak dalej pójdzie, to cały świat będzie wyglądał jak w pewnej czytance z klas 1-3, nazwy i autora niestety nie pamiętam, za to chodzilo o to, ze dzieci jadły tabletki o smaku kurczaka na obiad (mniejsza z tym), a mamusia z tatą szli w specjalnej rurze do helikoptera (no właśnie...). Może to był Lem? Pasują do niego takie optymistyczne wizje. ;)
A cały ten tekst powstał z tylko jednego, błachego powodu - Na początku kwietnia co naiwniejsi wystawiali przybory przykładnego wczasowicza na podwórka, aby w okresie Wielkanocy w panice chować się przed bomardującym z nieba gradem i śniegiem. Wszystkie wiaderka uszykowane na dyngusa nie zostały nawet odkurzone. Czyżby był to kwietniowy kawał primaaprilisowy spowodowany zaburzeniem praw natury, klimatu i pór roku? Nie lubię takich żartów...
Apokaliptycznie wizje rozpościerał przed wami:
Wooward
wooward@poczta.onet.pl
Ale lepiej ślijcie komentarze itp. na
actionmag@silvershark.com.pl
Prawda, Qn'ik? ;)