Witam

Od pewnego czasu obserwuje rozwoj AM i chcialbym sie podzielic jedna uwaga.
Nie podoba mi sie wogole zwyczaj "wcinania sie" w tekst i komentowania go (zdaje sie, ze juz ktos kiedys sie przywalal).

{O wiele więcej ludzi było z tego powodu wręcz zadowolona, więc sam nie wiem...}

Rozumiem, ze trudno jest sie oprzec, ale nie powinno sie tego robic z conajmniej z trzech powodow. Powod pierwszy to prawa autorskie. Rozumiem, ze komentarz oddzielasz kolorem, nawiasem itp., jednak ingerujesz w strukture tresciowa tekstu, co juz jest nie w porzadku. Gdyby np. ktos wyslal art/list do gazety (papierowej), a Ty bys go wydrukowal z komentarzami w nawiasach i jakimis dopiskami (nawet jakbys wyraznie oddzielil, opatrzyl wszystko legenda itp.) i pod tym wszystkim byloby nazwisko autora listu/arta to mialbys sprawe w sadzie!

{Pudło - spójrz na regulamin AM.}

Ta sama zasada odnosi sie do publikacji internetowych (choc sa tu pewne komplikacje, o ktorych nie wspomne - w tym momencie nie sa wazne). Uwagi w stopce "redakcja zastrzega sobie prawo do lamania praw autorskich" (lub rownoznaczne) tez nie musza wiele znaczyc, podobnie jak niewiele znaczy napis "po odejsciu od kasy reklamacji nie uwzgledniamy" - reklamacje zawsze trzeba uwzglednic (pomijam takie kwestie jak jej termin itp.).

{Wybacz, ale taka jest konwencja AM - mamy prawo do dopisywania się do tekstów. Bo jest wiele takich, których normalnie, bez żadnego dopisku, przepuścić nie mogę...}

Oczywiscie poprawianie ortow czy styl czcionki ew. komentarz czysto informacyjny to osobne sprawy, ktorych prawa autorskie nie musza dotyczyc, ale Ty ewidentnie te prawa lamiesz (choc pewnie nieswiadomie), drukujac tekst nie w takiej formie, w jakiej on do Ciebie dotarl (zmieniasz jego merytoryczna zawartosc) i opatrzasz to nazwiskiem/xywa autora, podczas gdy autorami jestescie obydwaj.

{Ja również się podpisuję - właśnie tym kolorem}

O tym kolektywnym autorstwie decyduje tylko jeden z Was i w tym tkwi caly problem. Aha, to ze ktos byl swiadom regulaminu w momencie wysylania arta nie przesadza sprawy. Tak jest juz skonstruowane polskie prawo. Podobnie jest z podpisanymi umowami, ktore sa ewidentnie krzywdzace dla jednej ze stron. Jesli ktos sie podpisuje ksywa to wtedy ciezko jest udowodnic swoja racje, ale jesli pod tekstem widnieje imie i nazwisko to istnieje duza szansa wygrania takiej sprawy w sadzie.

{Nie wiem jak ktoś może nie być świadomy tego, że wysyłą tekst do AM, w którym kiedyś każdy art miał dopiski. Teraz rzeczywiście z tym kończę - ku niezadowoleniu bardzo wielu czytelników!}

Drugim powodem jest fakt, ze taki zabieg (wcinanie sie) jest srodkiem socjotechnicznym. Socjotechnika to ulubiona bron komunistow, a Ty, o ile sie orientuje, nie darzysz ich sympatia i wszystkich lewych sztuczek jakie wymyslili. Pomyslalem sobie, ze nie strzele naukowego wywodu z psychologii spolecznej - sama nuda, ale wtedy na pewno to wykorzystasz i zarzucisz mi slabosc argumentacji lub inne badziewie. No wiec w normalnej sytuacji (tzn. gdy najpierw jest tekst, a pod nim komentarz/polemika) odbior czytelnika ksztaltuje efekt pierszenstwa (pierwszy tekst oddzialywuje silniej, gdyz zostaje zapamietany i uodparnia na argumentacje tekstu kontrujacego) i efekt swiezosci (drugi tekst oddzialywuje silniej, gdyz mowiac najkrocej stanowi "ostatnie slowo" w dyskucji). W tej sytuacji obowiazuje wzgledna rownowaga miedzy tymi efektami (z korzyscia dla efektu swiezosci) i o jakiejs perfidnej socjotechnice nie moze byc mowy. Natomiast w przypadku AM efekt pierszenstwa jest zupelnie zdominowany przez efekt swiezosci, gdyz e. swiezosci nastepuje zaraz po e. pierszenstwa (pierwszy argument nie zostaje zapamietany nalezycie i "nie ma czasu" na wywarcie wrazenia na odbiorcy). Itd. Moglbym jeszcze dlugo tlumaczyc, zaznaczam, ze tego nie wymyslilem, jest to teoria psychologii spolecznej (Aronson bodajze). Na tego typu zabiegi podatni sa wszyscy niezaleznie od IQ (choc wysoki iloraz zwieksza krytycyzm). Swiadome uzywanie socjotechniki jest moim skromnym zdaniem (i nie tylko moim) nieetyczne. Jesli doczytales do tego miejsca to juz jestes swiadom :), wspiera sie nia slaba argumentacje, zeby wplywala na ludzi jak silna. Mysle, ze takich sztuczek nie potrzebujesz.

{Dzięki za wywód, mam jego świadomość - o czym już pisałem kiedyś, poczytaj. Jednakże z całą wymową się zgodzić nie mogę - gdyż ja nie zawsze miałem ostatnie słowo - zawsze czytelnicy mogą napisać polemikę...}

Trzecim powodem jest fakt, ze uwazam tego typu dzialanie za swiadczace o niskiej kulturze retorycznej. Nie bede tego rozwijal, to moja opinia i mozesz sie nie zgodzic. Mnie po prostu uczono, ze jak ktos mowi to mu sie nie przerywa.

{Sprawa jest niezwykle ciekawa, bo ja również w pewnym momencie stwierdziłem, że tego już robić nie będę - świadom wszystkich argumentów powyżej. I wiesz, co się stało? Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu ludzie... Zaczęli pytać, czemu nic nie dopisałem. Uwierz, że ogół był z tych komentarzy zadowolony - może ze względu na świadomość, że ich tekst został przeczytany i nie pozostał bez komentarza?... Ty jesteś lepszy w te klocki, więc sobie sam odpowiedz:)}

Ogolnie AM prezentuje niezly poziom. Smialem sie kilka razy z jakichs glupot (i to nie z dzialu "na luzie"), kolesie zastanawiaja sie nad rzeczami, o ktorych nauka juz dawno zawyrokowala i to bez wysluchania ich opinii :). Raczej sie jednak nie nudzilem. Do problemow typu "aborcja" (nie!!!), "kara smierci" (tez nie!!!) podchodze bez emocji (:)) - dawno juz osiagnalem w dyskucji ze soba impas, wiec nikt nie jest w stanie mnie zaskoczyc :).

{Wielu tak mówiło przed Tobą... :)}

Jesli wyrazisz chec to zarzuce dosc dobrze ugruntowanego arta o karze smierci (z jeszcze nie dokonczonego NN14) do wgladu osobistego lub zamieszczenia. Whatever.

{Mówiąc szczerze, to nie do końca wierzę (nie chce mi się tego rymu zmieniać;), że wytoczysz jakieś nowe i rewolucyjne argumenty... Bo te sprawy nigdy nie będą jednoznaczne - a próba przekonania którejś ze stron może spowodować polemiczne perpetuum mobile...}

Pozdrawiam
UnZjeber (zwany w niektorych kregach "kablem od prodiza")

{Nie pytam dlaczego, ale również pozdrawiam:
Qn`ik}