"Rejs mojego życia" Narodziny. Życie. Śmierć. W trakcie naszego rejsu-życia, od momentu wodowania aż po zawinięcie do ostatniej przystani wielokrotnie trafiamy na sztormy, zawijamy do portów, czasem płyniemy niesieni silnym wiatrem, innym razem niebezpiecznie dryfując. Pytanie o sens życia człowieka jest pytaniem, którego odpowiedź powinien znać każdy kapitan swego statku-życia, gdyż jedynie znajomość portu docelowego zapewni bezpieczny finał Wielkiej Podróży. Sens życia - czym jest? Jest celem, wytyczną kursu na mapie życia, motorem, siłą napędzającą każdy nasz czyn, ruch, gest, myśl. Jest energią którą czujemy budzącą się ze snu każącą nam żyć, dążyć i realizować pragnienia, skryte marzenia, sekrety duszy. Lecz jak statki pływają w różnych kierunkach, tak ludzie są różni od siebie. Bo ideały kształtuje samo życie: ambicja, doświadczenie zdobywane przez siebie i innych, środowisko, otoczenie, warunki życiowe i wiele innych czynników ostatecznie formuując nasze poglądy na świat. Różnica ideałów jest więc wielka, ale sposób osiągnięcia marzeń tylko jeden. Należy być im zawsze wiernym, nie tracić nadziei, nie poddawać się, trzeba dążyć i kosekwentnie realizowć upragnione cele, nigdy nie zatrzymując się na osiągniętym szczeblu, lecz ciągle przeć przed siebie - do przodu, płynąć po prostej i dalej podwyższać kolejne stopnie "drabiny marzeń", by pod koniec tego ziemskiego życia nie mieć pretensji do swej osoby za zmarnowanie najcenniejszego daru - daru życia poprzez próżną wegetację i rejsami bez celu. Co myślę o zdradzaniu swych ideałów? Uważam, że jeśli postępuje się wbrew swym najwyższym wartością, to jest się człowiekiem słabym. Człowiekiem przegranym. Przecząc swym niepodważalnym założeniom neguje się równocześnie celowość swego bytu. Takie zachowanie jest ucieczką kapitana z tonącego statku pozostawiającego ludzi na pastwę losu w obliczu narastającego niebezpieczeństwa, samemu tchóżąc skokiem do morza (tudzież tytułowy bohater lektury J. Conrada). Takie postępowanie to pogwałcenie zasad etyki, hańba, strata honoru, godności, a także kres moralny i oblanie testu życia w kategorii: człowiek. By nie zdradzić samego siebie, musimy świadczyć o wierności wartościom tym bezduskusyjnym. A co z ludźmi, którzy nie potrafią odnaleźć się w życiu? Tacy ludzie najczęściej nie widzą sensu życia. A życie pozbawione sensu to jak statek bez wiatru w żaglach, który dryfując bo bezkresach morza narażony jest na zagładę. Gdy ktoś nie ma celów - stacza się na dno i gdy pomoc nie nadejdzie w porę, to zdesperowany człowiek zdolny jest do czynów, których może nie mieć szansy naprawić. Takim ludziom trzeba pomóc, by nie skończyli jak statki-widma i życiowe wraki. Aby godnie egzystować wśród społeczeństwa, każdy z nas musi swemu życiu nadać pewną motywację i nieustannie do celu dążyć. Podróż nie jest prosta - często pływamy po niebezpiecznych wodach trafiając na przeciwności losu. Życie nigdy nie było, nie jest i nie będzie łatwe, lecz to dzięki świetle latarni można bezpiecznie zawinąć do zatoki. Nie należy zrażać się katastrofami życiowymi, bo mając cel zawsze można wrócić na kurs. Tak postępując wypływawszy w Ostatni Rejs w kierunku zachodzącego słońca nie będziemy żałować ostatnich uroków morza i wielkiego świata, bo można spokojnie oświadczyć, że osiągnęliśmy swój szczyt marzeń i możliwości. Jack P.S. Tekst jest refleksją autora nad pytaniem o sens życia człowieka po przeczytaniu lektury "Lord Jim" poruszającego zagadnienia filozofii egzystencjalnej.