Pomyłka Stwórcy



On całował w rękę

tylko kobiety piękne,

brzydkimi się brzydził;

on z brzydkich szydził.

Kasia Nosowska „Pomyłka S.”



Wróciłem dziś ze szkoły znowu w paskudnym humorze. Ale jak tu się nie wściekać, kiedy widzi i odczuwa się tyle zakłamania. Wkurzyłem się niepomiernie. Znowu zawiodłem się na ludziach…

Zirytowała mnie tak historia, którą uraczył mnie mój kumpel. Powiedział, że niedawno spotkał swoją byłą dziewczynę i zaczęli gadać. Rozmowa zeszła na tematy prokreacyjne i umówili się na seks (sic!). Z jego relacji wyglądało to tak, jakby postanowili – z braku lepszego zajęcia – pieprzyć się w najbliższą sobotę, gdy będzie ona miała wolną chatę. Mogę się jedynie domyślać, że termin i miejsce wyznaczyli bezpłciowo, tak jakby chodziło o pójście na piwo. Zapewne oboje byli w pewnym sensie podnieceni, ale nie miało to związku z duchową sferą ich doznań, a tylko z powodu wizji zaspokojenia swoich animalistycznych potrzeb masturbacji z użyciem partnera (uważam, że już zwykły, jednoosobowy samogwałt jest lepszy, bo nie wykorzystuje się do tego drugiej osoby, więc nie rani się czyichś uczuć i nie plami czyjegoś honoru, a i przez to swój w mniejszym stopniu). Mój rozmówca nawet otwarcie się przyznał, że zrobił to, bo dawno nie miał żadnej panienki, a sądzę, że i ona kierowała się podobnym imperatywem. Stwierdził też, że nie żałuje, a nawet cieszy się ze swojego czynu, bo jak to subtelnie i romantycznie określił: „Nawet mi laskę zrobiła”.

Wiem, że wielu nie rozumie moich pretensji, że też postąpiłoby podobnie do mojego kolegi, ale ja jestem z tego wymierającego gatunku ludzi, którzy uważają, że spełnienie (wytworny eufemizm. Słowo zdecydowanie ładniejsze niż seks, współżycie seksualne, zbliżenie, pożycie czy spółkowanie) jest dopełnieniem miłości i że jest to rzecz zbyt piękna, aby ją w ten sposób brukać. Zdaję sobie sprawę, że przeważająca większość myśli inaczej, co jest nawet zgodne z teorią dziedziczenia cech (ludzie myślący podobnie do mnie nie dzielą swoimi plemnikami tudzież jajeczkami w sposób dowolny, więc nie są gwarancją przetrwania swojego gatunku i powodują niż demograficzny swojej rasy). Mój kumpel sybaryta pocieszył mnie stwierdzeniem (mam nadzieję, żeby to był tylko żart): „Za rok będzie tak co imprezkę”. Niestety, znając jego epikurejskie patrzenie na świat i takież części dziewczyn, sądzę, że mówił serio i swego celu dopnie.

Nie mówię, że ja jestem wolny od błędów, że nigdy ich nie popełniam. Ale staram się postępować według systemu wartości, który sam sobie ustaliłem (co prawda pod wpływem wychowania) i uważam, że celem życia człowieka jest całkiem co innego, niż tylko sprawianie sobie przyjemności, nie patrząc na innych i ich uczucia. Ale nawet jeśli się potknę w drodze do ideału, to nie szczycę się tym, nie mówię, że zrobiłem dobrze, tylko po to, by uniknąć wyrzutów sumienia. Nie jestem też ascetą, nie uważam, że należy odciąć się od ciała, że wszystko co z nim związane jest brudne, że należy wyrzec się przyjemności. Od ascezy jestem równie daleki jak od hedonizmu, ale sądzę, że można osiągnąć spokój duszy i równowagę gdzieś pośrodku tej drogi.

Ten sam asceta_inaczej, stwierdził też ostatnio, że myślał nad prowadzeniem w przyszłości burdelu. Mówił też, że zdaje sobie sprawę, że to jest niemoralne, itp., ale można na tym skosić niezły „kesz”. No comments. Taka postawa, jaką on prezentuje ja uważam za k . . . izm. Nie chodzi mi tu o sprzedajność moralności za pieniądze (do tego się zdążyłem przyzwyczaić w tym kapitalistycznym kraju), ale przede wszystkim o to, że ten koleś co chwila jest przy innej panience. Jedną nosi na rękach, drugą zaraz obmacuje, z trzecią rozmawia o swoim życiu seksualnym i robi dwuznaczne propozycje, trzymając przy tym czwartej rękę na udzie. Co byście powiedzieli o dziewczynie, która „obraca” czterech kolesi na raz? „K . . .a”? Ja też. I to samo mogę powiedzieć o nim. Nie mówię już o tych dziewczynach, bo co o nich sądzę, jest chyba oczywiste.

Zakończę słowami mojego ulubionego pisarza, kierując je do mojego fumfla i facetów o podobnej mentalności:



„Mężczyzną jest się nie wtedy, gdy się jest geniuszem, laureatem, ogierem seksualnym, kulturystą, rekordzistą świata i wojennym herosem, lecz tylko wówczas, gdy się nie jest k. . . .”.

Waldemar Łysiak „Lepszy”



Phnom Penh