WRÓĆ
Siedział spokojnie, prawie nieruchomo. Patrzył na nią, podziwiał każdą część jej idealnego ciała. Siedziała na fotelu, nogi nie dotykały ziemi, były ugięte tak iż kolana dotykały piersi. Jedna ręka opierała się o ramie tego obszernego i wygodnego mebla, drugą ułożyła wzdłuż ciała kładąc dłoń niewiele powyżej kostki. Nie krępowała się, mimo iż była naga. Podziwiał jej włosy, idealnie czarne, proste, długie i co najważniejsze takie naturalne. Mimo iż znajdowała się naprzeciw niego, a jej oczy niebieskie, bystre, takie naturalne były szeroko otwarte, nie zdawała się być pewna czy na nią patrzy. Obserwował ją dalej a jego wzrok zaczął schodzić coraz niżej. Nos miała prosty, niewielki, lekko zadarty ale jakże smukły i pieszczotliwie przez nature dopracowany. Uszy niewielkie, idealnie dopasowane do kształtu głowy, natura wkomponowała je cudownie. Usta zaś, takie pełne i błyszczące, zdawały się być idealnym obiektem pożądania każdego mężczyzny. Górna warga wyglądała jak mewa rysowana przez dzieci na morskich pejzażach. Uśmiechała się lekko, nadzwyczaj lekko, wydawało się iż ten tajemniczy uśmiech jest naturalny i ma go na twarzy zawsze. Smukła szyja nie odstępowała niczym od ideału, jakże naturalnego ideału. Ramiona ustawione na takiej samej wysokości, dłonie, idealnie zakończone zaokrąglonymi paznokciami, zdawały się kryć w sobie delikatność równą jedwabowi. Piersi niewidoczne, zakryte przez kolana, wiedział że są pięknie okrągłe, nieduże zakończone twardymi lekko brązowymi sutkami, musiały takie być. Kiedy chciał zobaczyć resztę jej idealnego, naturalnego ciała ujrzał jedynie drugie ramię fotela. Musiał powstrzymać się od odruchu jakim było wstanie i podejście do obiektu swojej miłości. Tak, wiedział że ją kocha, nie tak jak inne wcześniejsze i nie tak idealne dziewczyny, ona była wyjątkowa. - Dlaczego taką cie stworzyłem - wyszeptał - przez ciebie żadnej innej nie pokocham. Wstał. Wyłączył monitor. Wyszedł z pokoju. aYris |