WRÓĆ

UDKA SUFLERA

by BOGUS LUKAJ

Lady McBett:

[trzyma w ręku pumeks]

????

Sufler:

Precz! Precz przeklęta plamo!

[Lady McBett łapie się za suknię]

Lady McBett:

Precz, przeklęta plamo! Precz!

Lennox, Sługa, Angus:

Precz plamo! Precz, Słyszysz?!

[Angus zaczepnie szturcha Lady w ramię]

Sufler:

[pokazuje dłoń]

Lennox:

Precz plamo!

[wali Lady w twarz]

Sługa:

Plamo! Ty wstrętna, obleśna, tłusta gnido!

[wali Lady w twarz]

Sufler:

[pokazuje obie dłonie]

Angus

[chwyta Lady za szyję i dusi, szarpiąc ją w przód i w tył]

Ty cholerny faszystowski zacieku! Pomiocie koreańskiego proletariatu! Zdegenerowany potomku parkingowego pod ZOZem!

McBett:

[wkłada żonie kciuki w oczy]

Ty, ty, ty - - - -

[wszyscy czekają w napięciu]

Ministrancie!

[wszyscy milkną, patrząc zdziwieni na McBetta]

Zweryfikowany zbowidowcu?

Sufler:

[Łapie się za głowę]

Ręce! Ręce!

[cytuje]

Cóż to? Czyliż te ręce nigdy obmyć się nie dadzą?

[napastnicy skierowują swój wzrok na suflera]

Dość tego mężu! Wszystko popsujesz swym obłąkanym wzrokiem!

[McBett patrzy obłąkanym wzrokiem]

Ciągle ten zapach krwi! Wszystkie pachnidła Arabii zdejmijcie go ze mnie!

[Angus podchodzi do Suflera]

Angus:

Pokazać ręce!

Sufler:

???

Angus:

Pokazać ręce, mówię!

Sługa:

[podchodzi zaczepnie do Suflera]

On mówi, żebyś mu k**** pokazał ręce!

Lady McBett

[kopie Suflera w kostkę]

Pokazuj zaraz te pieprzone paluchy!

Pokazuj zaraz, pokazuj!

[Sufler pokazuje ręce. Angus patrzy na ręce]

Pozostali między sobą:

Pokazał! Pokazał! Pokazał, ale kurde pokazał!

[Angus patrzy na jego ręce, później na twarz, potem na szyję, aż wreszcie pokazuje na kołnierzyk]

Angus:

TU!!!

Wszyscy:

[na wdechu]

Plama????

Lady McBett:

Precz plamo! Precz, przeklęta plamo! Czyliż te ręce nigdy obmyć się nie dadzą!

Wszyscy:

[Wszyscy rzucają się na Suflera, krzycząc mu do kołnierzyka]

Wynoś się stąd ty pieprzony zlustrowany lewaku! Spieprzaj! Sprzedajna panienko na usługach pakistańskich rojalistów! Spierniczaj Ateistyczny wichrzycielu praworządnych wartości nadrzędnych....

[wychodzą. Lady Makbet wali Suflera po głowie pumeksem]