JEDEN DZIONEK Z ŻYCIA GENE'A KRANZA .
Uwaga ! Uwaga ! Opowiadanie ściśle fajne ! :))
No więc pewnego razu, za lasami, za górami...Aaaa!! To nie ten
mózg! Chodź móżdżek ! Dobry mózg , dobry ! Wskakuj ! No
wreszcie ! Aaa ! Już wiem , że jestem Gene Kranz , a nie jakiś
biedak Bill Gayes (napisane celowo :)) . Spoko ! No to pozostało
już tylko powiedzieć , że mam równe :
12 000 000 000 000 $ .To tylko dwanaście bilionów ! Ale przejdźmy
do mojego pamiętnika !
7:30
-----
Jak zwykle budzi mnie moja służba . Ubieram się w mój
szlafrok wysadzany 56 Karatowymi diamentami i idę na stację .
Podróż będzie długa , więc wszadam do mojej między
pokojowej kolejki . Jadę do łazienki...
8:00
-----
Dojechałem do łazienki. Chyba czas zmienić tą kolejkę bo nie
potrafi przejechać tych 280 km z mojej sypialni do łazienki w
marne 15 minut ! A może trzeba zmienić mieszkanie na trochę
mniejsze ?.
8:02
-----
Lokaj daje mi , szczoteczkę , pastę , płyn do płukania ust ,
maszynkę do golenia , płyn po goleniu i piankę do golenia na złotej
tacy. Odkręcam wodę i leci coca-cola ! Co jest ? Po chwili
orintuję się , że pojechałem do kuchni zamiast do łazienki !
Lokaj zostaje pobity przez moją czterdziesto osobową ochronę
,a ja wsiadam do kolejki i jadę do łazienki .
8:45
-----
Jestem w łazience. Nauczony poprzednimi doświadczeniami
sprawdzam czy to na pewno ona . Choć raczej da się rozpoznać ją
po tym suficie umieszczonym 130 m nad ziemią . Lokaj podaje mi
wołowinę , sos do pieczeni , kawior , ziemniaki i dostaje
lewego sierpowego . Biorę mydło i starannie myję ręce . Potem
nakładam sobie pozłacanej pasty na szczoteczkę i myję zęby.
Lśnią złotem . Następnie golenie i udaję się do ubikacji .
Po powrocie okazuje się , że nie umyłem twarzy . Po tej czynności
idę na stację i jadę na śniadanie.
9:28
----
Wysiadam i mój lokaj , który ma krwotok z nosa dostaje w brzuch
bo zawiózł mnie do sypialni .
Zawracam.
10:02
-----
Jest kuchnia . Łatwo ją rozpoznać po tych 458 kucharzach .
Siadam do stołu i dostaję płatki śniadaniowe , kawior i
szklankę gorącego kakao . Oddaję się zbożnej czynności
jedzenia .
11:30
-----
Jesteśmy w mieście . Jadę swoim samochodem i już trzy razy
trzepnąłem szofera za to , że nie potrafi manewrować 50
metrowym samochodem ! Okazuje się , że nie mam błyszczących
butów . Zatrzymujemy się koło pucybuta .
12:56
-----
Po wielu próbach doprowadził moje buty do jako takiego stanu .
Nie błyszczały jednak jak diament na moim garniturze . Płacę
mu więc tylko 15 000 dolarów . Chyba się obraził bo zaraz
pobiegł do domu ..
13:00
-----
Jedziemy do salonu. Muszę sobie wreszczie kupić komputer.
Jestem zaawansowanym użytkownikiem , tylko w ubiegłym tygodniu
kompa rozwalił lokaj za co tradycyjnie został skopany .
13:12
-----
Dojechaliśmy.Wchodzę do sklepu na widok czego sprzedawca
natychmiast pada mi do nóg. Mówie tylko - "Załadować"
, i od razu dziesięciu chłopa ładuje mi kompa do limuzyny .
Sprzedawca powiedział, że muszę się obejść Athlonem 1100
MHz , bo tIXY 71.6 GHz sprowadzą dopiero jutro .
"Nie szkodzi ! " Odpowiadam i wsiadam do mojego Rols
Royce'a .
13:28
-----
Dzwonię z mojego Ericssona 432K do Microsoftu . Mówię im , żeby
przyspieszyli te pracy nad zamówionym Age of Empires 3 .
Podobnie grożę Billowi Gayesowi , żeby wreście skończył ten
Windows Kranz Edition .
15:00
-----
Jestem w domu . Właśnie zjadłem obiad . Bardzo smaczny .
Wieprzowinka z sosem pieczeniowym i ziemniakami , zupa łososiowa
, kawior , a na deser dostałem tran , za co serdecznie trzepnąłem
lokaja z obdartym ubraniem ,obandarzowanymi żebrami i krwawiącym
nosem , po czym sięgnąłem do mojej szafki wysadzanej
brylantami z oszkloną powierzchną drzwiczek i wyjąłem pudełko
lodów . Delektuję się smakiem malinowym i truskawkowym .
16:02
-----
Jadę do gabinetu...Pam,pam,pam.....Jaaadę......Pam.....Jadę,jadę....
16:24
-----
Dojechałem !. Odpalam nowiutkiego kompa i instaluję Windę Me .
Instaluję , instaluję...
16:25
-----
Instalacja zakończona ! Odpalam Windowsika i włączam
FrontPage2000 . AceHTML 4 też bardzo dobry , ale mi się gdzieś
płytka z nim zgubiła ... Kombinuję logo mojej firmy"
Kranz MultiCorporation" za pomocą zamówionego Corela DRAWA
11 . Szafa gra !
18:00
-----
Strona zrobiona ! Zapuszczam serwer i wykupuję w NASKu domenę
.com . Relaksuję się wchodząc na CZATerię . Dużo ludzi !
Gadam na privie z jakąś fajną szatynką (na marginesie:I love
szatynki :))
Mówi , że pochodzi z tego samego miasta co ja . Cool ! Dała mi
adres . Very Cool ! Podała mi też swoje dane i zdjęcie . Ultra
Cool ! Niestety korzysta z usług TEPSY i się musiała rozłączyć.
Źle Cool !Nie szkodzi ! Opłacę jej połączenia .
18:59
-----
Jadę do salonu. Jak zwykle trzepię jakiegoś szmirę w czarnych
spodniach i podartej białej koszuli za dowiezienie mnie do łazienki
. Zawracam .
19:30
-----
Jestem w salonie . Siadam na tapczanie koloru pomarańczowego z
perłowymi i kryształowymi szwami.
Włączam mojego 50' TV . Spox ! Oglądam "Wiadomości".
20:00
-----
Wiadomości się skończyły . Teraz oglądam "Big
Brother" .
20:45
-----
Koniec Wielkiego Brata . Mówię lokajowi , żeby mnie zawiózł
do gabinetu bo chcę jeszcze trochę posiedzieć przy kompie .
Wsiadam do kolejki i jadę .
21:26
-----
Lokaj leży w kałuży krwi . Rozstrzelałem go z kałasza bo
mnie wnerwiał . Zawiózł mnie do sypialni !
21:58
-----
Jestem w gabinecie i surfuję po necie (rym-tym).
0:56
-----
Idę spaaać....Jadę do sypialni....
1:24
-----
Jestem w sypialni i właśnie zasypiaaaaaaaa......
**** **** **** KONIEC TRANSFERU **** **** **** KONIEC TRANSFERU
**** **** **** KONIEC TRA *
--- Dobra James ! Zejdź z tą kamerą ! Koniec filmu ! Rozejść
się proszę . Nie bądź taki naburmuszony Bill . Przecież mam
być lepszy od ci...Auu ! Nie po brzuchu idioto ! .... Co ?
Halo , niech pan podejdzie ! Nic nie słyszę..... Jak to ?!?!?
To nie ja zabiłem tego gościa co leży u mnie w sypialni !
Niech pan mi uwierzy panie władzo !! To , to był .. James ! Tak
James !
Cameron chodź tu ! No widzi pan i sprawa się wyjaśniła . Ja
teraz pójdę załadować kałasza..Znaczy ..Zjeść kaszę ! Tak
zjeść kaszę ! No to dowidzenia ! Uff....
Ciąg Dalszy Prawdopodobnie Nastąpi !
Trocker - Pogromca Mikrobów