nauczyciele infy w liceum (czyli piractwo tak lajtowo)
hmm...
jak tutaj zacząć arta o takim kontrowersyjnym temacie, jakim
jest piractwo ???. Prawdę mówiąc nie wiem :)) i nie chcę
wiedzieć, po prostu napiszę to, co myślę.
To, jakimi lamerami *ZAZWYCZAJ* są nauczyciele infy, to chyba
wie każdy. Zamiast uczyć na czym polega cały InterNet (TCP,
UDP, itd.:)), to uczą jak korzystać z WordPada. Wiem, wiem, to
*MOŻE* się komuś przydać, ale komu ? Założę się, że każdy,
kto będzie mieć w przyszłości jakąś poważną pracę związaną
z kompami i z InterNetem (w końcu rząd nie wprowadza akcji
"Internet w szkołach" tylko po to, aby
"dzieci" wiedziały jak strona html wygląda), to nie będzie
sobie pisać w WordPadzie i zmieniać fontów oraz ich kolorów.
W poważnej firmie pracuje się pod Linuxem, w trybie textowym
(bash rulezzzz), z tzw. RaWTexT'em(wiem, bo wujek mojego kumpla
pracuje w firmie, zajmującej się bezpieczeństwem sieci
komputerowych :P), czyli coś w rodzaju WinNotepad :)). No ale
dosyć ględzenia o pROGRAMIE nAUCZANIA. Miałem pisać o
piractwie.
Zdarzenia przedstawiają się następująco. Jest już połowa
drugiego semestru i babka z infy(dla tych, którzy chcą mieć 5
lub 6 na koniec) każe zrobić jakąś prezentację w
PowerPointcie. Myślałem, że coś mnie strzeli. Lamerskiego
Offica miałem tylko raz i nie chcę go już nigdy więcej. Aby
ratować się od softu TEJ nielubianej firmy (hehe :)) zacząłem
dyskutować z babką z infy. Tak mniej więcej wyglądał nasz
dialog:
(j)- A skąd mamy go wziąźć ??? (PowerPointa ofkoz)
(b)- Jest w Office (tutaj wymieniała roczniki typowe dla produktów
MałoMiękkiego :))
(j)- To jak? Mam specjalnie kupić *ORYGINALNEGO* (specjalnie to
powiedziałem :>) Offica ???
(b)- Przecież można kupić pirata (powiedziała to tak, jakby
było oczywiste kupowanie piratów)
(j)- Pani zmusza nas do kupowania piratów ?
(b)- Gdyby nie piraty, to w pracowni nie byłoby połowy
oprogramowania
(j)- To niech zostaną same Windowsy
(b)- A co ? Może przyjdę do ciebie i sprawdzę czy ty masz w
domu jakieś piraty ???
j- ja :))
b- baba z infy :))
No i tutaj skończyłem z nią rozmawiać, bo jak się wnerwię,
to nie panuję nad sobą. Chciałem jej dorzucić, że mam Linuxa
i całe oprogramowanie na niego jest darmowe i piratów nie
potrzebuję. Nie powiedziałem jej tego z jednego powodu: bez
partycji z Windowsem bym nie wytrzymał. Gdyby Gimp na serio dorównywał
Photoshopowi, a wszystkie WinModemy działałyby pod Linuchem, to
z chęcią usunąłbym tego %$#^#$^@% Windowsa i doinstalował
sobie te X'y do Linucha. Dla wyjaśnienia wszelkich wątpliwości,
to w domu mam "tylko" trzy piraty...
banzai (banzai@adventure.z.pl)
PS
art, mimo, że krótki, jest moim zdaniem treściwy i wystarczający,
aby tych @!#@#$@$# nauczycieli infy odsunąć od wpajania młodym
ludziom teorii o legalności kradzieży, którą jest piractwo
(ale to politycznie zabrzmiało :))
qrde, chaos trwa......