*** Golec - polemika ***
Czesc Szanownej Redakcji!
Na poczatku pozdrowienia i gratulacje dobrej roboty. Wlasnie przeczytalem sobie list niejakiego Flipera na temat Golec uOrkiestra i szlag mnie trafil. Fliper zapytuje pod koniec listu w jakim kraju mu przyszlo zyc. A ja mu powiem, w Polsce, w takim strasznie nietolerancyjnym kraiku gdzie o wartosci czlowieka decyduja sznurowki, nogawki, fryzurki a i gusta muzyczne. Mam bardzo szerokie horyzonty muzyczne (od dobrego starego grind core, poprzez jazz do dobrego techno i drum'n'bass) wiec sie wypowiem. Co powiem o Golcach, ano tyle ze wystarczy troszeczke wniknac w istote goralskiego ducha aby zrozumiec o co w tym wszystkim chodzi. Zreszta ja wiem czy trzeba wnikac? Ich muza jest cholernie spontaniczna i intuicyjna. Sam wychowalem sie w gorach wiec strasznie ich lubie. Natomiast nie twierdze ze kazdemu musza się podobac. Dla mnie np: wymieniony przez Flipera Queen to pogranicze kiczu (te rock opery...brrr) no ale mam kumpla ktory ich lubi i jakos dalej jestesmy przyjaciolmi. Zal mi Flipera ze stracil kolege przez Golców :)))). Co do porównania z Disco Polo, no coz, chyba ciezko by bylo Fliperowi znalezc artyste tego nurtu, ktory skonczyl Akademie Muzyczna na kierunku jazzu. Golce zrecznie mieszaja jazz tradycyjny, folklor goralski, wegierski i slowacki. Co do tekstów, czy wszystkie slowa w muzyce musza byc takie zeby sie przy nich mozna bylo pochlastac?... Troche luzu. Ale Fliperowi jeszcze przejdzie, tolerancja przychodzi z wiekiem, a podejrzewam ze jestem troszke starszy od niego (27).
Pozdrowienia.
PS: Aha, moja mama uwielbia Queen i Fredka a ja dalej ja kocham :))))
Devi: jak tam jestes juz prymusem na Informie?