Swoja przegode z ircem zaczalem jakies pol roku temu. Najpierw siedzialem tylko na kanale #cdaction, dopiero pozniej poznalem inne kanaly. Dzis mozna mnie spotkac miedzy innymi na #tawerna-rpg, #tolkien-pl, #cdaction, #kwiz i innych. Pamietam dokladnie jak poznalem Witch16. To bylo na #cdaction. Wtedy bylem jeszcze zupelnie zielony i wielu rzeczy nie rozumialem. Nie wiedzialem np. ze na glownm kanale #cdaction za napisanie slowa quiz dostaje sie kicka. Dzis chyba juz bym nie dostal choc nie jestem do konca pewny. Od tamtej pory na ircu siedzialem codziennie. Cale dni mijaly na rozmowach z Malenstwem, Mand0 czy Bemolem. Pamietam jak po raz pierwszy dostalem opa. Coz to byla za radosc. Nie cieszylem sie nim dlugo bo musialem wracac do domu (bylem w kafejce). Nastepnego dnia w szkole ponownie lacze sie z ircem, wpisuje /j #tawerna-rpg i co widze? Mam autoopa. To dzieki Bemolowi. Wszyscu zdziwieni ze jakas nowa osobka ma status operatora. Zapoznalem sie ze wszystkimi i juz wtedy prawie wogole nie odchodzilem od kompa. Zaczalem opuszczaac lekcje. Szybko mijal mi czas a do konca polrocza pozostalo juz go niewiele. Oceny mialem nienajgorsze wiec nie przejmowalem sie tym bardzo. Mimo to zaczalem z powrotem chodzic na lekcje. Na polrocze wyciagnalem srednia 4.0. Na ircu przesiadywalem raczej sporadycznie. Padl botnet na #tawerna-rpg i musialem pozegnac sie z autoopem. Nie wchodzilem na irca przez kilka tygodni. Pozniej znow sie zaczelo. Co prawda nie dostawalem juz opa bo jakos zerwal mi sie kontakt z Bemolem, ale nie przejmowalem sie tym. Tym bardziej ze zadnych korzysci z mojeko opka nie czerpalem. Zdarzylo mi sie kilka razy dac komus kicka. Raz podpadlem nawet Tomeczq'owi:) (byl w kafejce i nie mial opa bo nie laczyl sie ze swojego shella, chcial zebym mu dal opka bo cos tam chcial mieszac. Ja oczywiscie nie dalem mu go. Dzis mowie Ci SORRY bo od tamtego czasu nie gadalem z toba:))). Wracalem do domu ze szkoly czesto po 21, a to dlatego ze wlasnie w szkolnej czytelni jest komputier. To tam spedzalem wiekszosc czasu. Tam poznalem wiekszosc znajomych. Tam wpadlem w nalog. W domu bylem prawie nieobecny. Przychodzilem, zjadalem obiad i wychodzilem. Po powrocie siadalem do kompa i znow siedzialem cala noc. Znow oceny w szkole zaczely spadac na leb na szyje. Postanowilem ze bede sie ograniczac do minimum. Na bierzaco staralem sie poprawiac oceny. Nie zawsze mi to wychodzilo. Na necie siedzialem juz tylko po to zeby sprawdzic poczte. Od czasu do czasu przegladalem sobie co ciekawsze stronki a ircowalem tylko w weekendy. Tylko ze w weekendy nie moglem spotkac znajomych osob. Malenstw0 nie ma bo w weekendy nie pracuje, a reszta tez siedziala tylko czasami. W domu juz nawet nie odpalalem neta. Zaczalem tworzyc stronki. Zaczalem od notatnika, pozniej zainstalowalem pajaczka az wreszcie frontpage'a. Mimo tych wszystkich edytorow calosc i tak kleilem w notatniku. Zrobilem kilka stron i bylem z siebie dumny. Nie osiadlem jednak na laurach i tworzylem dalej i dalej i dalej. Znow uzaleznienie od kompa. Tym razem nie od irca ani od maila a od html'a :) No nic znow musialem ograniczyc godziny spedzane przy "puszce". Wszystko zaczelo by sie pewnie na nowo gdybym nie znalazl sympatii. Znaczy sie Magdy. Tak na prawde znalismy sie od poczatku roku szkolnego, ale wszystko zaczelo sie pewnego pieknego (choc zimnego) dnia. Tego wlasnie dnia cala szkola wybralismy sie do kina na ekranizacje powiesci "Przedwiosnie". Film byl calkiem calkiem, ale to nie o to chodzi. Siedzialem obok Magdy. W pewnym momencie nasze dlonie spotkaly sie i zaplotly w uscisk. Przesiedzielismy tak przez caly film. Nastepnego dnia w szkole byla troche napieta atmosferka, ale szybko zalatwilem sprawke. Od tamtej chwili juz oficjalnie bylismy razem. Wszystko stalo sie tak nagle i tak szybko ze nie moglem w to uwierzyc. Spedzalismy ze soba wszystkie wolne chwile, caly czas bylismy ze soba. Stracilem ochote na siedzenie przy komputerze. Nawet jesli mialem czas nie ciagnelo mnie do niego jak kiedys. Owszem prawie caly czas byl wlaczony, ale nie siedzialem przy ni. Sluchalem muzyki, czytalem ksiazki. Gdy tylko moglem widywalem sie z Magda. W ten sposob wyleczylem sie z nalogu. Teraz jestem szczesliwy z dwoch powodow: pierwszy wazniejszy - Magda, drugi, mniej wazny ale rowniez istotny - uwolnienie sie od nalogu komputerowego. Do czego zmierzam? Chodzi mi o to ze sam bym sie z nalogu nie wygrzebal. Mysle ze mam silna wole, ale nie az tak silna. Gdyby nie Magda teraz pewnie siedzialbym przy kompie i gadal z ludzmi na ircu nie wiedzac jak wygladaja (swoja droga to teraz wlasnie siedze przy kompie i pisze ten tekst, ale to juz calkiem inna sprawa, jest sobota, a dzis nie widzialem sie z dziewczyna i mam nieodparta chec napisania czegos co ona w najblizszym czasie przeczyta - oczywiscie o ile Qn'ik zgodzi sie umiescic ten tekst w AM). Tak wiec ludzie uzaleznieni od kompa!!! Sami sie z tego nie uwolnicie. Chocbyscie sie bardzo starali. Tu potrzebna jest wam pomoc. Wyjdzcie choc raz na szkolna dyskoteke, do kina (!!!), czy chocby zaproscie do siebie kolezanke. Jesli nie bedzie prawdziwej milosci to znajdziecie przyjaciolke. Warto sprobowac. Uwierzcie, nie pozalujecie!!!