Joanna Chmielewska
"Ladowanie w Garwolinie"

Jest to swietna ksiazka polskiej pisarki, troche satyra na zachowanie spoleczenstwa polskiego w czasach rozkwitu komunizmu (Qn`ik!!! Przeczytaj KONIECZNIE!!!). Grupa nudzacych sie okropnie pracownikow warszawskoego tygodnika postanawia zbadac reakcje malomiasteczkowej ludnosci na pojawienie sie przybyszow z obcej planety. Tworza statek kosmiczny z wojskowego helikoptera, plachty blachy i lampek choinkowych, przebieraja sie za kosmitow (druty do welny, durszlak, opony, kaski motocyklowe...) i wyruszaja w droge. Wybor ladowiska nie jest trudny, nie moze to byc wielkie miasto ani zapadla wioska, Garwolinski rynek nadaje sie znakomicie... Po wielu przygotowaniach statek i jego pasazerowie pojawiaja sie tam i rozpoczyna sie akcja...
Jezeli masz poczucie humoru, to ksiazka spodoba sie Tobie na sto procent, i czesto bedziesz po nia siegal.

"Lesio"

Nastepna ksiazka Joanny Chmielewskiej warta przezczytania. Rownie pelna humoru i zaskakujacych wydarzen. Bohaterem powiesci jest niejaki Lesio, pracownik biura projektow. Akcja zaczyna sie w momencie kiedy lesio postanawia zabic pania Matylde, personalna tegoz wlasnie biura. Jest to osoba wielce mu nieprzyjemna, poniewaz Lesio jak kazdy artysta ( i nie tylko artysta...) ma klopoty z punktualnoscia, po prostu codziennie spoznia sie do pracy, a ze pani Matylda jak piekielny cerber czyhajacy na swoim posterunku dzien za dniem podtyka mu ksiazke spoznien, domagajac sie wpisania tam przyczyny spoznienia, Lesio zamierza wyeliminowac ja (pania Matylde ofkoz) i zyc dlugo i szczesliwie...Nie powiem wam jak sie skonczylo, musicie to przeczytac, ksiazka jest niesamowita, czytalam ja chyba z pietnascie razy i za kazdym smialam sie pasqdnie...

Andrzej Sapkowski
Saga o Wiedzminie

Hmmm, jezeli jest ktos, kto nazywa sie milosnikiem fantastyki, a nie przeczytal chocby jednej ksiazki Sapkowskiego {zgłaszam się! - IT ;)} to powiem krotko: NA STOS Z NIM!!! {oj... - IT} Saga pana Andrzeja miesci sie u mnie na pierwszym miejscu, jezeli chodzi o te klimaty. Powiem nawet wiecej, wedlug mnie Sapkowski przerasta stylem i humorem nawet Tolkiena (byc moze zgine przez to oswiadczenie, ale takie jest moje zdaniei bede sie go trymac i bronic go zebami i pazurami...).
Bohaterem Sagi jest wiedzmin. Wiedzmini to rasa mutantow, z wygladu przypominaja ludzi, no, moze poza kocimi zrenicami, ale sa od zwyklego czlowieka tysiackrotnie szybsi. Wiedzmini blakaja sie po swiecie, uwalniaja swiat od przeroznych potworow, czym zarabiaja na chleb i gorzalke. W kazdym razie ten jeden wiedzmin, o ktorym mowa, wbrew powszechnie panujacym sadom, wedlug ktorych te zmutowane potwory nie sa zdolne do ludzkich uczuc, zakochuje sie w czarodziejce, niejakiej Yennefer, oraz zwiazuje swoj los z Dzieckiem Niespodzianka, mlodziutka ksiezniczka Cintry...
Ksiazki Sapka rozni od typowego fantasy to, ze jest w nich wielu bohaterow, ktorych charakteru nie mozna jednoznacznie okreslic. Autor nie dzieli ich na dwie grupy: ci dobrzy i ci zli, w ktorych pozostaja od poczatku do konca, wiele watkow pozostawia nie wyjasnionych. Kazdy z bohaterow, glowny czy poboczny ma swoja sylwetke psychologiczna, czesto rozna od tych szablonowych, z ktorych korzysta reszta pisarzy fantasy...
Tak wiec, jezeli jeszcze nie czytales nic o wiedzminie, radze Tobie biec do biblioteki czy ksiegarni i zaopatrzyc sie w te tytuly.

wiedzma aka witch16