
[Ta wlasnie okladka - jakby sie ktos nie domyslil - "Mechanicznej pomaranczy", wersja R, straszyla mnie dawno temu... a zarazem necila, poniewaz nie pozwolono mi jej czytac - IT]
Autor wykorzystał w tekście cytaty z książki "A Clockwork Orange" autorstwa Anthony Burgess'a, przekładu Roberta Stillera (jako "Mechaniczna pomarańcza" i jako "Nakręcana pomarańcza"). Cytaty są w "apostrofach".
Przeczytałeś już Alicje w Krainie czarów" i "Chłopców z placu broni"? Szukasz kolejnej pozycji tego typu?
"Mechaniczna pomarańcza' jest właśnie tym, czego szukasz ;>. Pokrótce:
Książka opowiada o przygodach nastoletniego Alexa, o jego dojrzewaniu. O tym, jak zostaje mężczyzną w niebezpiecznym świecie przyszłości. Kłopoty Alexa i to, jak z nich wyszedł mogą być przestrogą dla tych z Was, którzy szukają w książkach wskazówek, jak żyć.
Mroczny klimat doprawiony solidną dawką młodzieżowego slangu wciągnie każdego. Każdy młody(?) człowiek powinien tę książkę przeczytać. Wartka i ciekawa fabuła sprawi mu wiele radości, a zawarte w książce elementy dydaktyczne z pewnością sprawią, że po przeczytaniu jej stanie się lepszym człowiekiem ;>>>.
Stop... Już e'naff, tego dżoking. O brajdaszkowie moi. Tajm tu a rijli, niedlapucu napisać reckę tego buku.
I wy być very estonisz, jak ja prawdę wam rzeknę. Więc słicz over wy wasze brainsy na strejndż story. Zaprawdę powiadam wam, iż spikać det łej jest niedlapucu. a rijli horror show, ale jestem już abitow tajret, a i wam pewnie zbiera się na womit. Zatem dosyć tej pomarańczowej nowomowy. Mój tekst ze słowa na słowo stawał się będzie coraz poważniejszy. Będę starał się zmierzać ku poprawnej literackiej polszczyźnie, którą zwieńczę swym nienagannym podpisem.
Co bystrzejsi czytelnicy nabrali już zapewne podejrzeń, iż w pierwszej części mego tekstu bezczelnie z nich zakpiłem... ale czy aby na pewno?
Potem przebrnęliście przez wstępną warstwę nowomowy, wzorowanej na tej z recenzowanej przeze mnie książki. I tak szczęśliwie dobrnęliśmy do stwierdzenia, iż "Mechaniczna pomarańcza" (tytuł oryginalny "A Clockwork Orange" autorstwa Antony Burgess'a, wydana oryginalnie przez Heineman Londyn rok 1962) jest jednym z kamieni milowych literatury XX wieku. Podobnie, jak jej filmowa adaptacja "Mechaniczna pomarańcza", nakręcona w 1971 roku przez Stanley'a Kubrick'a. Za scenariusz i reżyserię film nominowano do nagrody Oskara w roku 1972. Film, podobnie, jak książka stał się kultowym. (Btw. Steven. Spielberg zapowiadał kiedyś remake tegoż tytułu - jak dotąd nie dotrzymał słowa.) Wróćmy jednak do książki gdyż to ją właśnie mam zaszczyt polecać, opiewać i wstrzykiwać w wasze mózgi przez nerwy wzrokowe;>.
Książka, na podstawie której powstał tak kultowy film - siłą rzeczy musi być czymś, co, jak wspomniałem, "Każdy człowiek powinien przeczytać". Tak. Ale lepiej, by czytali ją ludzie dojrzali, gdyż na plastyczną psychikę młodego człowieka ta książka może mieć niekorzystny wpływ. (Może, ale nie musi - patrz P.S.) Powrócę jeszcze do tego wątku, lecz teraz powtórzę po raz wtóry:
"MACHANICZNA POMARAŃCZA (tłumaczona też jako "Nakręcana pomarańcza";) JEST BESTSELLEREM, którego zachwalanie teoretycznie mija się z celem. Udowadnianie, że to Wielkie Dzieło przypomina dowodzenie słuszności aksjomatów, których z definicji nie udowadniamy, lecz przyjmujemy za pewnik i punkt wyjścia do dalszych dywagacji.
Przetłumaczono ją kilkadziesiąt języków. A dodać należy, że na ten sam język można ją przetłumaczyć na wiele sposobów. W samej Polsce funkcjonują trzy różne wersje tłumaczenia. (Wszystkie translacje są autorstwa Roberta Stillera). Jest tłumaczenie R (rosyjskie, a właściwie rosyjskawe). Najbliższe oryginałowi. W takiej formie powieść ukazała się w odcinkach w 1989 roku w "Fantastyce" (od Nr 83). Wersję R wydano też oczywiście w wersji książkowej. Istnieje także wydana w 1999 roku wersja A (angielska, a właściwie, anglopodobna) dla odróżnienia od wersji R. Robert Stiller tym razem przetłumaczył tytuł jako "Nakręcana pomarańcza" (wersja A - nie cenzurowana!). Owa książka patrzy na mnie swymi wybałuszonymi oczami (dosłownie), gdy piszę te słowa. Słyszałem też o tłumaczeniu N (niemieckawym - ma się nazywać "Sprężynowa pomarańcza"), ale go nie widziałem. Zatem różnice między tłumaczeniami zaprezentuję porównując fragmenty wersji R (rosyjskawej) z A (angielskawą):
Wersja R: "....A ten Billyboy to było coś takiego, że mdliło mnie na sam widok tej tłustej a obszczerzonej mordy i wsiegda czuć było od niego ten smród bardzo zjełczałego oleju, co to się na nim w kółko. i w kółko smaży, nawet, kiedy był odziany w swoje najlepsze ciuchy, jak siejczas...."
To samo w wersji A: " ...A ten Billyboy to było coś takiego, że mdliło mnie na sam widok tej tłustej a obszczerzonej mordy i ołdy tajm czuło się od niego ten sztynk bardzo zjełczałego oleju, co to się na nim w kółko i w kółko smaży, nawet, kiedy był odziany w swoje najlepsze ciuchy, jak wtendżast...."
Wersja R: '"...-Aha- powiedziałem w środku już po nastojaszczy rozdraz...."
A w wersji A: "...-Aha - powiedziałem cały na luzie, ale in dy midł już niedlapucu, a ryjli angry ..."
I tym podobne różnice. W wersji R nasz Alex zarobi cepami po głazach, zaś w wersji A zarobi czejnsami po ajzach. W wersji R ukradnie "diengi", w wesji A ukradnie "money", zresztą i tu i tam słowo "pieniądze" najczęściej jest zastępowane słowami "kasabubu", bądź "mamonaliza" które to słowa nie wydają się być pochodzenia rosyjskiego, ani angielskiego. Po prostu Burguess przewidywał (och , jakże trafnie), jakim językiem będzie się w przyszłości posługiwać nasza młodzież. Póki co, nawet gangsta rap nie jest tak niezrozumiały, jak słowa Burgguess'a (ale poczekajmy - zobaczymy).
Jako, że pełen zapożyczeń, nowomowny slang nieustannie przewija się przez książkę, że horror szoł, więc zarówno w wersji R, jak i w wersji A z tyłu książek umieszczony jest kilkustronicowy słowniczek zawierający tłumaczenia pomarańczowej nowomowy na ludzki (polski) język.
Przykłady ze słowników R - (znaczenie) - A
ułybka - (uśmiech) - smajl
ustawszy - (zmęczony) - tajret
akoszko - (okno) - łyndo
karman - (kieszeń) - poket
łuczsze - (lepiej) - beter
Różnice niewielkie, wystarcz znać rosyjski i angielski, (jak ja)
I jeszcze garść słów pochodzenia rdzennie polskiego(?):
zakonnik, zakonnica - mąż, żona
macica - matka
bogusław - ksiądz
rzygoła - szkoła.
Ale dosyć o słownictwie, bo jeszcze zaczniecie je stosować...
Slang wersji R. wydaje się być bardziej oddawać ducha "Mechanicznej pomarańczy" ("Mechaniczna pomarańcza"), ale za to wersja A (przetłumaczona jako "Nakręcana pomarańcza") jest bardziej na czasie (wiadomo; supremacja amerykańska wyparła rosyjską - przynajmniej w Polsce). Poza tym wersja A, którą cytowałem jest nieocenzurowana. A propos cenzury. Czy wiecie, że napisana w 1961 książka miała pierwotnie 21 rozdziałów, ale nowojorski wydawca wydał tylko 20 z nich. Co z tego wynikło opowiem potem.
Rzecz jasna, zanim sięgniecie po tak kontrowersyjną książkę spodziewacie się dowiedzieć o niej czegoś więcej...
Streszczenie? Opis? Może jakiś punkt odniesienia...
Zacznijmy od porównania "Mechanicznej pomarańczy" Burgess'a z "1984" Orwell' a. Wielu z Was czytało tą książkę (wszak to lektura szkolna). W "1984" Orwell rysuje nam przyszłość w bynajmniej nie różowych barwach. Totalitarny porządek posunięty do granic absurdu. Pamiętacie określenie 'myślozbrodni"? I to, że "Wielki Brat patrzy..."? W innej z książek Orwell stwierdził iż WOLNOŚĆ I PORZĄDEK WYKLUCZAJĄ SIĘ NAWZAJEM. W swej książce "1984" prorokował, że koszmar przyszłości będzie polegał na tym, iż państwo "przedawkuje porządek" odbierając obywatelom wolność. Antony Burguess w "Mechanicznej pomarańczy" założył coś dokładnie przeciwnego. Przyszłość i owszem stanie się koszmarem, ale nie dlatego, że państwo będzie nadmiernie kontrolować obywateli. Wprost przeciwnie. U Burguess'a państwo nie przejmuje się losem swych obywateli. Dopóki się nie buntują przeciwko niemu wolno im robić wszystko. Także robić krzywdę innym obywatelom. Prawo i Policja nie zaglądają do ciemnych uliczek i szarych blokowisk. Państwo umywa ręce nad odpowiedzialnością za bezpieczeństwo swoich obywateli. Nikt nie jest bezpieczny. Zwłaszcza gdy noc zapada. Bandy młodocianych chuliganów terroryzują miasta. Aktom wandalizmu, pobiciom, rabunkom, gwałtom i mordom nie ma końca. Brutalność i zwyrodnienie młodych przestępców przyprawiają o mdłości. A całą tę apokalipsę przestępstw oglądamy niejako "od środka", gdyż książka jest pisana z pozycji przywódcy 4 - osobowego młodocianego gangu - Alexa. Książka opowiada o życiu i dojrzewaniu tegoż Alexa, który, jako psychopatyczny czif jednej z band dopuszcza się najokrutniejszych zbrodni, by potem... I TU TKWI TAJEMNICA MECHANICZNEJ POMARAŃCZY.
W oryginale książka ma 21 rozdziałów, ostatni z nich pokazuje "dorosłość" Alexa (doskonała kwintesencja, po 20 ekstremalnych rozdziałach)...
Opisy poczynań Alexa szokują. Książka aż krzyczy! Ale krzyczy o opamiętanie! Bo czy rzeczywistość nie zmierza właśnie w tym kierunku? Autor nie serwuje nam tej horrendalnej dawki przemocy bez przyczyny - wyjrzyj za okno - właśnie ktoś woła o pomoc...
Patrząc na książkę, jako całość mamy do czynienia z wielowątkowym, głębokim studium psychiki młodego człowieka w odniesieniu, do państwa, w jakim przyszło mu żyć (gdzie policja WCALE nie różni się od przestępców). Książka niesie ze sobą głębokie przesłanie. I tylko skończony ignorant wrzuciłby ją do worka z napisem "Splatterpunk". Książka szokuje, owszem, ale po to by dać do myślenia (nie ma tu "zabijania, dla zabijania", jak na filmie Kubricka)
Jak wspomniałem, nowojorski wydawca zmusił Burgessa do wydania wersji "ocenzurowanej" - bez ostatniego rozdziału, co SKRAJNIE WYPACZAŁO PRZESŁANIE KSIĄŻKI. Wspomniany już film Stanley'a Kubrick'a "Mechaniczna pomarańcza", powstał bazując na tejże okrojonej wersji, mimo protestów Burgess'a. W pogoni za zyskiem sięgnięto po najbardziej drastyczne środki wyrazu, by bazując na najniższych instynktach osiągnąć jak największą frekwencję w kinach. Bo gwałt i okrucieństwo przerażają, ale i fascynują... Jednak kiedy bandy chuliganów zaczęły rabować i gwałcić wzorując się na poczynaniach Alexa, Kubrick odciął się od całego zamieszania i film wycofano z dystrybucji. Niemniej niesmak i niesława pozostała. Zatem powtarzam: książka jest nie tylko lepsza (za sprawą specjalnie stworzonej nowomowy) lecz i skrajnie różna (w wymowie) od filmu.
Przygotujcie się zatem na ekstremalnie ciężkostrawny, ale i dziwnie smakowity rajski owoc..
Tylko lojalnie ostrzegam! Nie wystarczy "Mechaniczną pomarańczę" (ew. "Nakręcaną pomarańczę", a najlepiej obie wersje) przeczytać. Trzeba ją umieć przeczytać między wierszami. I zrozumieć. Wtedy i tylko wtedy w pełni docenicie to epokowe dzieło.
ApeLD aka Ape_LD
P.S. Autor tegoż tekstu nigdy nikogo nie zabił, nie ani nie zgwałcił, mimo faktu, że po raz pierwszy przeczytał "Mechaniczną pomarańczę" mając zaledwie lat 15. "No i co teraz, e?"
[Od Ijona: ja dodam jeszcze tylko, ze jesli ktos nie zna rosyjskiego ani angielskiego, bedzie mu dosc trudno przebrnac przez te pozycje. Ja czytalem wersje R, a poniewaz po rosjansku ni ponimaju, przez dosc dlugi okres czasu musialem szukac wielu slow w dolaczonym slowniczku, co jest - przyznacie sami - czasochlonne i nieco klopotliwe...]