Wydarzenia kilku ostatnich miesiecy jak i przeczytane wczoraj teksty Wiedzmy i Elda sklonily mnie do napisania kilku slow "na temat". Byc moze dlatego, ze w obydwu artach pojawiam sie, bardziej lub mniej bezposrednio. Moze ktos chce wiedziec cos o netowej milosci z pierwszej reki.

Jak kazdy mialam rozne przejscia z osobnikami plci przeciwnej...ech, bylo minelo. Pewnego dnia w jednej z chwil smutku siegnelam po CDA. Dawno go juz nie czytalam. Po skonczonej lekturze postanowilam odnowic kontakt ze Smuggiem. Tak tez sie stalo.

Mijal miesiac za miesiacem, czas plynal mi na przygotowaniach do matury i na comiesiecznej radosci zwiazanej z pojawieniem sie CDA w kiosku. Az dnia pewnego na plytce gdzies gleboko, gleboko wyczailam calkiem sympatyczny liscik...wlasciwie wielkie liscidlo...;D Byla to bardziej prywatna korespondencja ktora jednak za zgoda autora znalazla sie na krazku. Gdy czytalam o tym jak przeprowadzal sie on do nowego domu cos mnie tknelo...opisywal moje wlasne wspomnienia sprzed kilku lat. A na imie mial Maciek...

Poprosilam Smugga o adres i kilka informacji. Jak sie dowiedzialam Qn`ik mieszkal w Kielcach i mial 14 lat. Nigdy w zyciu bym sie tego nie spodziewala...jak bowiem 14-letni chlopak moze tak dobrze pisac? Nie...to nie ten wiek (nie uwlaczajac zadnemu mlodemu czytelnikowi). Do Macka oczywiscie napisalam wyrazajac swoj podziw i chcec zawarcia znajomosci w celu korespondencyjnym. Odpisal, majac przy okazji niezly ubaw. Bo...mial 14 lat, ale trzy lata temu. :) Smuggie nie uwzglednil uplywu czasu od kiedy dostal pierwszy Qn`ikowy list.

Tak zaczela sie tradycja codziennej wymiany maili. Tak jak napisala Wiedzma - zaczelam pisac o waznych dla mnie rzeczach...o maturze, studiach, rodzinie. To samo robil Qn`ik choc uparcie twierdzil, ze jest introwertykiem...:)
Polubilismy sie. On wiedzial jak wygladam, ale ja nie mialam zielonego pojecia jak wyglada on. Pamietam, ze mial z tego naparwde niezwykla frajde. :D Coz...wyglad nie byl dla mnie najwazniejszy i nie wierzylam, gdy pisal, ze podobny jest do Bazyliszka. Zreszta...jak sie pozniej okazalo wvcale nie byl. :)

Czy zakochalam sie? Chyba tak. Zakochalam sie w rozwadze, spokoju, oddaniu...to moze zabawnie brzmi, ale tak bylo...pomimo iz znalismy sie tylko z netu. Zaczely padac powazne slowa na koniec kazdej wiadomosci. Przyjmowane przez obydwie strony z pewna doza sceptycyzmu i tak cieszyly. Maciej planowal wtedy AM...wyslal mi jego szkielet i krotki opis...zapytalam czy moglabym przylaczyc sie do tego projektu. Tak oto poza znajomoscia zaczela sie nasza wspolpraca. Do AM dolaczali nowi ludzie. Poznalam Lamera, Pazool... Czas plynal, trzeba sie bylo porzadniej zabrac do nauki do matury. Uczylam sie, pisalam, odpowiadalam na maile. Ostatecznie szczesliwie zdalam mature i dostalam sie na wymarzone studia.

Nadeszly wakacje. AM bylo juz na tyle silnym tworem, ze pewnej nocy postanowilismy na IRCu, ze urzadzimy zjazd owczesnej scislej redakcji. Mial nadejsc czas w ktorym poznam mojego Macieja... Nadszedl 7 sierpnia 2000 roku. Spotkalismy sie po raz
pierwszy. Nie wiem co on wtedy czul, ale ja bylam dumna...czulam jakbym znala go od dawna. :)

Tydzien w Tomaszowie minal bardzo szybko. To byl naprawde cudowny wyjazd choc pelen watpliwosci z jednej jak i z drugiej strony. Nie wiedzielismy kiedy spotkamy sie znow, ale po przyjezdzie z Tomaszowa maile staly sie bardzo...teskniace. Okazja nadarzyla sie predko. Pojechalismy na tydzien do Wroclawia siedzielismy w redakcji, zwiedzalismy miasto. Wroclaw nas urzekl i chyba nie tylko Wroclaw ;)

Tydzien jednak minal szybko i zakonczyl sie stwierdzeniem konduktorki zeby odsunac sie od torow "bo sie zjemy". Pamietam z tego dnia jasne slonce i reke machajaca mi na pozegnanie. Wspolne wakacje sie konczyly. Zaczelam zastanawiac sie nad tym co w czasie nich sie zdazylo. Doszlam do jednego wniosku: to nie moze byc koniec. Tak jak pisal Eld nie chcialam wracac do maili...to juz nie bylo to. Wybralam wiec najblizszy weekend i zapowiedzialam sie u Macka. Niestety On nie mogl do mnie przyjechac o czym wiedzialam.

Ten weekend minal szybko i naprawde cudownie. A po powrocie czekal na mnie mail ze slowami na ktore z utesknieniem czekalam. W ten oto sposob dwoje ludzi mieszkajacych 300 km od siebie ktorzy poznali sie poprzez rozne zbiegi okolicznosci pokochalo sie.

Bede hipokrytka jezeli napisze, ze zawsze jest latwo. Istnieje wiele pokus, pragnien czy potrzeb. Czasami z bezsilnosci opadaja rece gdy ma sie problem a wszystko co mozna zrobic to chwycic sluchawke i wykrecic numer. Czasami boli gdy idzie gdzies samemu lub widzi calujacych sie ludzi w parku. Ale co dwa tygodnie mamy swoje chwile szczescia, bo jak powiedzial niedawno moj przyjaciel: "jezeli jestes pewna, ze warto czekac, to czekaj".

Dzis jest 28.03.2001, za tydzien minie dokladnie rok i miesiac od momentu w ktorym wymienilismy pierwsze maile a trzy dni pozniej bedziemy obchodzili poczatek dziewiatego miesiaca razem.

Devi