Opiszę tutaj jeden z największych dzięł kina amerykańskiego.W\g mnie film jest bardzo pouczający (uczy geografi).A tak po za tym to można się pośmiać....
Wulkan-jeden z megahitów polsatu.Według mnie jest to jeden z najbardziej fascynujących filmów w historii kina. Zaczeło się normalnie:Gościu z córką, zajmuje się wstrząsami (Chyba-nie za bardzo pamiętam).Jest też lekarka i gość co za zbudowanie jakiegoś budynku wydał kupę ka$y, a samo budowanie trwało 3 lata.No dobra są bohaterowie.Początek zaczyna się niewinnnie.Siedem osób zginęło w wyniku jakiejś explozjii.Tylko dlaczego nikt nie dochodzi jak to się stało.7 osób martwych, ale kogo to obchodzi, przecież dużo jest ludzi na ziemi.
Dobra, po ok. 0,5 godziny następuje erupcja (nie będę wnikał co się przedtem działo, ale powiem że było pare niejasności np.gość spekuluje, że wulkan wybuchnie, a jakoś nikt mu nie wierzy).Lawa leje się ulicami miasta.Próbują ją zatrzymać.I teraz zaczyna się najlepsze... Gość jest w centrum wydarzeń (ten od wstrząsów).Od razu mówi wszystkim co mają robić.Na domiar tego, oni o dziwo go słuchają.Ciekawe czy jakby powiedział "skoczcie w lawę" to oni by go posłuchali?Idziemy dalej.Najpierw każe przebić opony autobusu.Ustawia się 30 gliniarzy i każdy strzela przed siebię.problem w tym że autobus ma 4 koła, a oni oddali 30 strzałów.Typowo amerykański styl.Wyglądało to jak egzekucja.Chyba że te koła im uciekały, co jest prawdopodobne jak wybuch wulkanu w mieście :).Idziemy dalej...20 gliniarzy przewraca autobus, bez wysiłku.Typowo amerykański styl.Przecież w Ameryce są same Conany i inne Arnoldy.
Akcja toczy się dalej.Córka głównego bohatera zostaje uwięziona między autobusem, a lawą.Biedaczka.sama nie mogła się wydostać tylko tatuś musiał po nią przyjść.Typowo amerykański styl.Dodam tylko że lawa pali żywcem już na odległości 11 metrów (chyba), a ona była o włos od niej.Ale tatuś robi swoje, nie może się wspiąć po autobusie, ale musi znaleźć bardziej stylowy sposób.Typowo amerykański styl.Przy okazji ratuje jakiegoś gościa.Tak a propo, to tam drabinę gorąc wykrzywił, a ludziom na niej nic się nie stało.Może mieli specjalne kostiumy??? Przenieśmy się teraz do metra, które staneło w tunelu.Kierowca troszczy się o pasażerów i próbuje otworzyć drzwi.Nie udaje mu się.Jest bardzo gorąco.Boi się pewnie wybić szyby, by się nie pokaleczyć.Woli zginąć.
Wracamy do centrum wydarzeń.Gość rozmawia z bazą, a tam kumpel mu mówi, że kończy im się woda.No to pomysł żeby brać wodę z basenów.Ale nie zauważyli że pod nosem mają ocean.Hmm?Pewnie są słabi z geografii.Skomentuję to jednym zdaniem-typowo amerykański styl.W końcu gość mówi że należy ustawić tamę.Ludzie, którzy przedtem go nie słuchali (że wybuchnie wulkan) teraz są w stanie zrobić dla niego wszystko.Przyjeżdżają ciężarówy z betonowymi zaporami i co? 20 ludzi którzy przedtem jednym ruchem przewrócili autobus mają problemy z 3 razy lżejszym klockiem.Oni chyba się przy tym autobusie zmęczyli-tak to można wyjaśnić.
Mają już zaporę.A lawa płynie dalej.Gdy podpływa pod samą tamę co się dzieje?Nic, ani kropelka się nie przelewa przez tamę.Typowo amerykańska konstrukcja.W końcu przylatują helikoptery.Zrzucają wodę.Nie pomyśleli o tym że woda (z basenów!) nie wyparuje zanim doleci do lawy.W końcu jest to woda amerykańska.Udaje im się zatrzymać lawę.
Potem gość chce zobaczyć co się dzieje w kanale.I co się dzieje? Lawa, która płynie 15 metrów w 10 minut wali 10 metrów na sekundę.Po wyliczeniu okazuje się że wyleci na powierzchnię za pół godziny.Musi to być duże, amerykańskie miasto.Ale główny bohater dajeżdża tam w 20 minut mimo korków samochodowych (ciągle słychać żę wszędzie są korki).Muszą to być specjalne, amerykańskie drogi.Gość bez uprawnień zbiera wszystkie służby miejskie (zostało mu 10 minut!), po czym nawija przez 5 minut, a kończy zdaniem "Nie ma czasu do stracenia".W ameryce pewnie wszystko toczy się wolniej.Gość dochodzi do wniosku, że trzeba wyburzyć budynek (wierzowiec!!).Gość bez uprawnień nakazuje wyburzyć budynek.Co najśmieszniejsze, oni go słuchają.Banalne.
Tymczasem córka (głównego bohatera) szuka malca który zgubił się ...gdzie?Kto zgadnie? Oczywiście pod budynkiem do wyburzenia.Gość to zauwarza, i mówi żeby przestali wyburzać.Ciekawe czemu tym razem go nie posłuchali.Wyburzanie jest chyba wciągające. Ale on do córki dobiega, zawala się budynek (na niego,jego córkę i malca oczywiście-a jakby inaczej).ALe nic się nie dzieje.On wychodzi spod grózów niczym Rambo, i okazuje się że przeżyła jego córka i malec.Dziwne.Muszę to wybróbować.Zrzucę się z bloku.ciekawe czy przeżyję? Dopiero w tym momencie amerykanie odnajdują na mapie ocean, i wykorzystują to (tzn kierują lawę w jego kierunku)
Tak w skrócie wygląda fabuła filmu.Uważam że film powinien właśnie za fabułę (tak realną!!) dostać oskara. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.Przynajmniej amerykanie wiedzą że mają pod nosem ocean, i że mają lekkie autobusy.Tym akcentem kończę ten art.

Sneel