Eutanazja -zło konieczne?
No i stało się pojawił się w magu tekst o eutanazji który zapewne podobnie jak feminizm rozpocznie dluuugie debatowanie czy trzeba zalegalizować czy nie....jako ze FishBone pod koniec swojego dzieła zaprasza do polemiki.... wiec ja skorzystam z darmowego zaproszenia.
Od razu wyjaśniam ze nie jestem za przyjęciem ustawy o eutanazji jeśli miała by ona pozwalać na zabijanie “hurtowe” ludzi, natomiast w innym przypadku jestem za ale i tu również tylko i wyłącznie w_szczegolnych_przypadkach....o tym później, ok ale teraz przechodzim do rzeczy.....(...)” Nie muszę chyba przypominać, że podobne praktyki stosowali, w czasie II wojny ś
wiatowej hitlerowcy.(...)szkopy i eutanazja?!, podajesz za przykład morderców którzy bez wachania zabijali w imię swojej “rasy” (nacjonaliści) mordowali ludzi w bezwzględny sposób, cos się nie podobało to kulka w łeb, kto oglądał “Lista Szindlera” ten będzie wiedział.....nie było mowy o pytaniu_wieznia_o zgodzę na cokolwiek, już zapomnieles jak w czasie wojny I czy II ruscy a potem szkopy dla zabawy zabijali bezbronne osoby? (...)Fakt, ale ordynarnej zbrodni nie jest w stanie usprawiedliwić nic, nawet to, że jest popełniana w majestacie prawa .(...) PRAWA??? jakiego prawa?? dla nich się liczyło tylko kim jesteś, jak Niemiec - to żyjesz, jak Polak lub żyd to do roboty lub do piachu, oni nie przestrzegali nawet jedynego prawa obowiązującego w czasie wojny - konwencji genewskiej, zresztą co tu gadac obejrzyj sobie jakiś film dokumentalny z tamtego okresu zobacz jak traktowano jeńców...btw.a niby jaki argument mógłby usprawiedliwic_jakiekolwiek_zabojstwo? i od razu podkreślam ze nie mam na myśli obrony koniecznej (która i tak g**** daje ofierze np. napadu w późniejszej obronie), później uciekasz się do wiary, do przykazań...dobrze...w takim razie co powiesz takiemu mordercy, gwałcicielowi czy choćby hmm...prostemu złodziejowi oni tez łamią przykazana boże a jakoś potem nie trafia ich piorunek od Boga :> (napisałeś “osoba ja wykonywujaca” (eutanazje) czyli jednostka, żeby potem nie uogulniac i nie zwalać na ustawę).....wiem Bóg stworzył je dla ludzi ale tak na prawdę, kto je przestrzega? kto nigdy nie złamał choć jednego przykazania np. 4 - i wiem tu nie ma porównania miedzy tym 4 a 5 ale jak już przykazania to wszystkie, nie? zresztą podawanie argumentów gdzie główne skrzypce gra Bóg jest trochę dla mnie dziwne, nie wiem ja tak to jakoś odbieram, ludzie umierają ze starości, z choroby i nie ma na to nikt wpływu a już na pewno nie Bóg (zaznaczam ze jestem katolikiem, co prawda nie chodzę do kościoła zbyt często ale...wierze), metaforyczne argumenty w stylu przykazań są hmm wg. mnie mało przekonywujące (podobnie zresztą jak w temacie kary śmierci) ....co, powiesz może np. oprychowi którego akurat namierzyłeś w sklepie na kradzieży “nie kradnij bo łamiesz przykazanie boże”?? ;> jak to określił jeden gość (hail ijon ;) nie piszcie argumentów w stylu “Bóg jest zły, bo ukarał ludzi za to, że zjedli jabłko” :)co prawda udowodnienie ze przykazania nie grają tu roli, jest podobnie trudne jak przekonanie człowieka ze ufoludki istnieją a który w nie nie wierzy (tj. w ich istnienie). huh, ale się rozpisałem :| (...)Poza tym cierpienie jest jedną z pewniejszych dróg do zbawienia(...) heh tu mi raczki opadły :( stary no ok, jestem wierzący itp. ale leże na łóżku szpitalnym i nic ani nikt nie jest mi w stanie pomoc bo cierpię na nieuleczalna chorobę która na domiar złego powoduje straszliwy prawie nie do zniesienia ból, jestem pewien ze człowiek który przezywa męki nie myśli o zbawieniu (ze tam będzie lepiej) tylko o tym jak przetrwać kolejny dzień (byłem parę razy w szpitalu i słyszałem ludzi jak jęczeli po nocach :(( nic przyjemnego )i nie pisz o czymś czego nie doświadczyłeś na własnej skórze a już szczególnie takie absurdalne teksty “cierpienie droga do zbawienia”, ja cos o bólu wiem bo nieraz się połamało i w gipsie leżało, jednak gdyby mi się zdarzyła taka sytuacja to nie wiem czy miąłbym odwagę to zrobić - podpisać na siebie wyrok śmierci - chyba dlatego ze nigdy nie stawiano mnie przed podobnym wyborem (to nie odnosi się do twego tekstu).dalej...sumienie...każdy ma inne, inaczej reaguje na otoczenie itp. tu się zgadzam z tobą....ja nie mógłbym żyć z myślą ze kogoś zabiłem (“ja” to nie znaczy ze ktoś inny również)
Śmierć (...)Ludzie oswojeni z nią, obcujący z nią w życiu codziennym, uważaliby ją za coś normalnego i niewartego uwagi(...) urghh, za cos normalnego? taak?? w takim razie jak ktoś zabije kogoś z twojej rodziny to się nie przejmuj bo przecież nie ma czym :>, zapewne dlatego tak piszesz ze nigdy nie widziałeś kogoś kto uległ wypadkowi obojętnie gdzie na ulicy czy budowie, ma mózg na jezdni a bebechy w rowie i nie mów mi ze
widząc cos takiego (bo po prostu ci nie uwierzę) mógłbyś przejść do normalnych zajęć dziennych zaraz po takim widoku. (ja byłem w szoku jak zobaczyłem gościa w aucie (jeszcze przed karetką) które “pocałowało” słup oświetleniowy bokiem tzn. słup był wbity w drzwi od strony kierowcy- z faceta została tylko górna cześć...i może kawałek prawej nogi - reszta zmiażdżona), śmierć kogoś choćby nieznanej osoby nie spowoduje w człowieku obojętności nigdy nie wejdzie ona do porządku dziennego (a gdyby ta osoba była ci znana to np. w gazecie - wyczytałeś o śmierci mm kumpla...i co, powiesz może “e tam dobrze ze nie żyje bo i tak go nie lubiłem”?) i nie wydaje mi się, ze będziemy myśleć o innych (jak ty to ujoles) w sposób przedmiotowy ze cos można wyrzucić, gdy się znudzi lub “zepsuje” jeśli by nawet do tego doszło to stalibyśmy się jak ci ludzie pierwotni dla których jedynym argumentem była maczuga, dlaczego tak myślę?...bo musielibyśmy odrzucić wszystkie te uczucia z którymi się spotykamy na codzień w życiu, miłość, sympatia, przyjaźń itp. zamieniło by się we wróg...(przesadzam? - chyba nie...)A teraz to co napisałem we wstępie tj. jestem za eutanazja ale tylko i wyłącznie w przypadkach_szczegolnych_dla których nie ma nadziei na poprawę, dla ludzi którzy dzień po dniu leża na łóżku (a może powinienem powiedzieć “egzystują?” - szczególnie ludzie starsi) i zwijają się z bólu (powtarzam się) ale z punktu widzenia nauki jest wyjście z tej sytuacji...hibernacja takowego delikwenta do czasu osiągnięcia takiego poziomu wiedzy
medycznej żeby i jemu pomoc...jest to wykonywane już ale niesamowicie drogie.Chociaż szczerze mówiąc to nie pochwalam tej ustawy...no ale jeśli już ktoś chce decydować o własnym życiu to trzeba uszanować jego decyzje, czemu mu zabronić?
i na koniec...nie wiem jak ty odbierasz “usypianie” ale widząc z początku twego tekstu to ludzi powyżej 70-tki to do razu byś do piachu słał?? ze pod pretekstem eutanazji robić czystki?! ejjj cos mi się zdaje ze za dużo filmów typu “oblicza śmierci” (są 3 części) oglądałeś, bierzesz to zbyt dosłownie.
Ja swoje zdanie napisałem deczko wyżej i nie zmienię choćby zamknęli mnie razem z Jedim i barnaba w pokoju :))
i żeby było jasne, wiem ze w niektórych momentach również przegiolem i jeśli autor tego tekstu lub ktoś inny poczuł się obrażony to z tego miejsca od razu przepraszam, żeby potem nie było, co ten ** pisze, itd. :>
sprzeciwiał się cobretti7@poczta.wp.pl (np: Queen - “you don’t fool me” :)
ps. i wiem ten tekst jak i FishBona rozbudzi niemałe kontrowersje i pewnie niejeden skrobnie polemikę do tych hmm...dziel? ;) ale jeśli już ktoś się zdecyduje to na lamy maga, śląc nie do mnie...zapewne qn’ik tez by tak chciał...