Eutanazja
Po przeczytaniu "wypocin" FishBone'a postanowiłem również wypowiedzieć się
na ten temat.
Uważam, że eutanazja powinna być zalegalizowana. Każdy ma prawo do godnej śmierci,
każdy ma prawo decydować o swoim losie, szczególnie gdy przyszłość jest jasna i
dalsze oczekiwanie wiąże się z nieustającym cierpieniem.
Usypiamy zwierzęta aby ulżyć im w cierpieniu, wykazujemy się humanitaryzmem, pomimo
tego, że nikt nie zapyta takiego psa o zgodę( no bo jak?). A jak człowiek chce własnej
śmierci, daje nam swoją zgodę, to nie potrafimy okazać współczucia. Dlaczego?
Czyżby komfort i wygoda zwierzęcia były ważniejsze od woli człowieka?
Jednym z argumentów FishBone'a jest fakt, że "większość z nas jest
chrześcijanami". Niby mamy patrzeć przez pryzmat wiary. Uważam, że taka
argumentacja sprowadza całą sprawę do czasów Świętej Inkwizycji, wtedy właśnie
patrzono na świat w ten sposób. Wtedy właśnie Bóg był ponad wszystko. I jak
pokazała historia to była błędna logika, Bóg nie jest ostatecznością i to nie on
decyduje. Ostatecznie to zawsze człowiek podejmował decyzję.Człowiek jest istotą,
która posiada własną wolę, każdy katecheta Ci to powie(przynajmniej mój). I ani tobie, ani księdzu nie jest dane decydowanie
za kogokolwiek.
Żyjemy w kraju demokratycznym, każdy ma prawo czynić co zechce, już nie ma żadnych
zakazów ani nakazów tak typowych dla "minionej ery". I właśnie. Niby jest
demokracja, a nie można decydować o własnym losie. I to dzięki temu, że tacy jak Ty,
drogi FishBonie, fanatyczni katolicy narzucają nam własną wolę. Bo Bóg twierdzi
inaczej. Powiem jedno, jeżeli Bóg ma być argumentem uniemożliwiającym wykonanie
eutanazji, to udowodnij mi że istnienie, bo podobno nieobecni racji nie mają. I co z
tymi, którzy nie wierzą w Boga? Dlaczego mają cierpieć? Przecież cierpienie nie
doprowadzi ich do zbawienia, bo zbawienia nie ma.
Kolejnym problem postrzeganym przez Ciebie jest "groźba sprowadzenia znaczenia
śmierci do drugorzędnej roli". Myślę, że ten proces już się zaczął.
Popatrz co się dzieje dookoła. Pooglądaj wiadomości. I zastanów się czy morderstwa,
wypadki, ogółem śmierć już czasem nie spowszedniały. Co jest ciekawsze, co jest
ważniejsze, śmierć jakiegoś człowieka, czy to, że Buzek dostał kremówką? Filmy
stają się coraz bardziej brutalne, krew się leje cysternami, a nas to cieszy. I to czy
Twój śmiertelnie chory wujek umrze na własne życzenie, czy w normalny sposób, tej
sytuacji z pewnością nie pogorszy.
Poza tym osobiście śmierć uważam za sprawę drugorzędną, bo jest nieunikniona i to
tylko kwestia czasu kiedy ona nastąpi. Sprawą pierwszorzędną jest człowiek i jego
wola. Bo gdyby nie było człowieka to by nie było śmierci.
Nazwałeś eutanazję zabójstwem, ponieważ "Każdy z nas ma prawo do życia,
rozwijania się, pomocy, opieki medycznej, a także śmierci"(podkreślam,
a także śmierci). Zgodnie z twoją logiką używanie środków antykoncepcyjnych
również jest morderstwem, a uprawianie seksu gwałtem.
A takie "zabijanie z konieczności" wykonywane jest tylko w momencie gdy
osoba zainteresowana SAMA uzna to za
konieczne, nikt nikogo nie zmusza. I mogę zapewnić, że zabieg wykonywany jest po
dłuuuugich przemyśleniach i analizach. Procedura jest uciążliwa, tym samym eliminuje
się nieprzemyślane decyzje. Tak więc nie masz co się martwić, że ktoś będzie
żałował.
Wyobraziłem sobie przedstawioną przez Ciebie sytuację i wiesz co? Zamień się z tym
chorym i dopiero wtedy mów o żalu bliskich. Ta twoja historyjka pokazuje nam jedynie,
że
1). ów pacjent miał nietolerancyjną rodzinę, że nie mógł jej zaufać. Bo gdyby
było inaczej to rodzina by go wsparła, pomogła podjąć właściwą decyzję.
2). masz bujną wyobraźnię. Do wykonania zabiegu nie wystarczy złożenie od tak sobie
podpisu, lekarz to nie pani przynosząca zawadomienie o podwyżce czynszu(przed chwilą ta
głupia kwoka była:<), a ludzkie życie to nie kartka z ową podwyżką!!!
Teraz ja Ci przedstawię pewną historyjkę.
Wietnam, wojna wiadomo jaka.
Idzie sobie mała grupka amerykańskich żołnierzy i jeden z nich trafia na minę. Mina
urywa mu nogi, żołądek i Bóg(a może szatan:)) wie co jeszcze. Facet nie umiera od
razu, jeszcze żyje męczy się i niewiadomo jak długo to potrwa. Może kilka sekund,
może minutę, a może parę minut. I teraz pytanie: Co mają zrobić jego koledzy?
zabić go, kończąc tym samym mękę, która wiadomo jaki będzie
miała finał
nic nie robić, patrząc na całą scenę, mając nadzieję, że
może go się uratuje. Przecież nie jesteśmy mordercami.
Kończąc chcę powiedzieć, że jestem za legalizacją(oj!!! jak trudno to odkryć:))).
Uważam, że każdy człowiek ma prawo decydować o sobie i to czy jego działanie ma
charakter autodestrukcyjny nie powinno nikogo obchodzić.
Wielu ludzi nie zgadza się na legalizację eutanazji z miłości do bliźniego, z
miłości do Boga... Zastanawiam się tylko ilu z tych ludzi udziela się społecznie, ilu
z tych ludzi tak wspaniałomyślnie walczy z ludzką krzywdą...
J. Ch.