Tak z 4 miechy temu zastanawiałem sie czy napisać coś na temat eutanazji. Z jednej strony po zatwierdzeniu przez parlament holenderski ustawy zezwalajacej na ten czyn bardzo mnie kusiło coby skrobnąć ale gdy tylko starałem sie zebrać mysli do kupy, qpa z tego wychodziła:). W koncu sie przemogłem i siegnąłem za klawiaturke celem nie tyle napisania 'o eutanazji' i swoim stosunku doń ile odpowiedzi na zarzuty czesci ludu.
Po pierwsze trzeba byc nieco obeznanym w teorii a sadzac z polemik wiekszosc polemistow ma nikla wiedze na ten temat. Jedną z rzeczy najwazniejszych jest podzial eutanazji na czynna i bierna. Z czynna mamy do czynienia gdy pacjent sam podejmuje decyzje o uśmierceniu, natomiast bierna dotyczy sytuacji, w ktorej decyduje "osoba upoważniona".

Zaczne od tego drugiego rodzaju. Nie, nie i jeszcze raz NIE! (ale sie powtarzam:). Dlaczego ktos inny ma decydowac o moim zyciu lub smierci?? Eutanazja bierna=zabójstwo; o tym czy 'ulzyc mi w cierpieniu' [czyt.: zabić!] decyduja druga osoba a nie ja. Dlaczego? Czy ja jestem seryjnym morderca? Nie, jestem normalnym człowiekiem i nikt, powtarzam NIKT nie ma prawa decydowac o mnie. Nie ma znaczenia czy bedzie to lekarz, prawnik czy nawet rodzina! Nie ma znaczenia jak bardzo cierpie - poki nie ma mojej zgody jest to zabojstwo.

Eutanazja czynna. Tu sprawa jest troche bardziej skomplikowana.
Pierwsza myśl to: Czemu nie? - przeciez kazdy czlowiek ma prawo decydowac o własnym losie. Tak pewnie myśli wiekszosc czytelnikow. Watpliwosc pojawiaja sie dopiero po jakims czasie. Pierwsza to kto mialby wykonywac ow zabieg? Bo chyba nie lekarze, gdyz w takim wypadku troszke zdezaktualizowałaby sie przysiega Hipokratesa a najwazniejszy jej zapis; primum non nocere, nalezaloby usunac. A moze powołac specjalna organizacje "lekarzy-katów" [nazwa zaczerpnieta z polemiki eRZeta]. To oczywiscie absurd, ale jesli nie bedzie takowej to kto bedzie katem? Nie wiem gdzie bedzie trzeba szukac ludzi, ktorzy bez wyrzutow sumienia, choc zgodnie z prawem, kogos zabija. Tylko prosze mi nie bujac, drodzy Polemisci, ze chory sam siebie usmierci, bo wbrew Waszemu wyobrazeniu taki zabieg nie polega na wduszeniu przez chorego jednego czerwonego guzika! Samej operacji czy to wstzrykniecia duzej dawki morfiny czy innego 'leku usmierzajacego bol' bedzie musiala dokonac osoba trzecia. Ja nigdy bym sie nie odwazyl. Zreszta nie tylko ja, myslicie, ze dlaczego kiedys jednego czlowieka przywiazanego do słupa zabijal caly pluton? Wlasnie dlatego zeby nie bylo wiadomo czyja kula zabila i zolnierz-zabojca nie mial wyrzutow. Teoretycznie - bo ja wogole nie chcialbym byc w takim plutonie... współczesnym plutonie lekarzy-katów...

Jest jednak inny powod, ktory zadecydowal o tym, iz jestem przeciw.
Jedno słowo - naduzycia. Wbrew pozorom nie jest fikcja sytuacja zblizona do opisanej przez Fishbone'a [zabicia chorego bez jego zgody]. Przyklady? Jeden: Holandia. Jakis czas temu [2 lata?] glosno by bylo o tym co sie tam dzieje. NADUZYCIA. Nie chce zyc z mysla ze za 60 lat lezac i cierpiac w szpitalu kazda noc moze byc moja ostatnia; bynajmniej, nie za wina jakiejs choroby. Nie chce zeby u nas bylo podobnie. Nie chce by Polska sie tak samo ZESZMACIŁA!
Howgh.

Flipp3R [Flipper1@go2.pl]