Cześć ewolucjoniści!

Jestem człowiekiem niewierzącym w ewolucję lecz zastanawiam się nad nawróceniem. Niestety na przeszkodzie stoi kilka problemów, których nie potrafię rozwiązać. Dlatego proszę was o pomoc w ich rozwikłaniu.

Pierwszy z nich to fascynująca konstrukcja pióra ptasiego. Wszak takie pióro składa się z sztywnej, rurkowatej stosiny, od której rozchodzą się promienie. Natomiast na nich umieszczone są miniaturowe haczyki, które w czasie lotu zazębiają się tworząc sztywną płaszczyznę. Nie potrafię sobie wytłumaczyć w jaki sposób tak doskonała struktura mogła powstać na skutek strzępienia się gadzich łusek pod wpływem opływu powietrza.

Drugi problem to migracja roślin z wody na ląd. W morzach i oceanach roślinę unoszą się swobodnie w toni podtrzymywane przez wodę, która jednocześnie dostarcza im pokarm. W wypadku przejścia na ląd roślina musi mieć wytworzony system korzeniowy utrzymujący roślinę w miejscu i dostarczający jej wodę oraz składniki odżywcze. Konieczny jest także system naczyniowy do transportowania w górę wody i pokarmu czego nie potrzebują rośliny wodne pobierając to co im jest potrzebne bezpośrednio z otoczenia. Absolutnie niezbędna jest również kutykula, czyli warstwa woskowata chroniąca roślinę lądową przed wysychaniem, co w wodzie jest absolutnie zbędne. Nie potrafię zrozumieć w jaki sposób roślina wodna zdołała wytworzyć te wszystkie elementy zanim wyschła na lądzie.

Trzecią niezrozumiała dla mnie sprawa jest samo powstanie białek niezbędnych do stworzenia życia. Wszak powszechnie wiadomo, białko nie należy do substancji najtrwalszych na świecie. Do jego nieodwracalnego zniszczenia wystarczy tylko odrobina kwasu, zasady, alkoholu lub podwyższona do 42 stopni Celsjusza temperatura. Teoria mówi, że w pierwotnym oceanie znajdowały się rozpuszczone różne związki nieorganiczne, które pod wpływem wyładowań elektrycznych przekształciły się w aminokwasy a następnie w białka. Niestety białko to uporządkowana struktura złożona z ponad kilkuset cząsteczek różnych aminokwasów ułożonych w ściśle określony sposób. Jak więc mogło przetrwać takie białko w wodzie która na pewno nie miała obojętnego odczynu i była podgrzana do kilkudziesięciu stopni po uderzeniu pioruna? Z reszta jedno białko komórki nie czyni. Skąd się wzięło DNA, RNA i cala reszta?

Jeżeli ktoś zna odpowiedzi na te pytania niech pisze na adres AM lub bezpośrednio na mój: yarpenatw@poczta.onet.pl


Yarpen Zirgin