Big Brother



W czym tkwi sukces tego programu?



Na pewno w tym, że wcześniej sprawdził się już w wielu innych krajach, ale to było wiadome. Zapewne dlatego też, że można sobie pooglądać w telewizji prostych ludzi - takich jak ja czy Ty, drogi Czytelniku, wziętych prawie z ulicy - wysyłasz zgłoszenie i liczysz na to, że się dostaniesz.

Być może dlatego, że występują w nim sukcesy i porażki, radości i smutki, zwycięstwa i przegrane, miłości i rozstania, narodziny i śmierci... Ale zaraz, zaraz... Przecież ja nie piszę żadnego artykułu o jakiejś nowej telenoweli... A może jednak? A może jednak ja piszę o telenoweli? Może BIG BROTHER jest następną telenowelą? Dużo zmodyfikowaną, ale jednak piszę o telenoweli? Czy BIG BROTHER jest telenowelą? Być może. Z tego wszystkiego jak na razie nie było tylko miłości - było zauroczenie. Ale czy to się zmieni? Możliwe, ale wydaje mi się, że tak nie będzie. Jak dla mnie miłość w tym programie wprowadziłaby dużo zamętu. Być może zaczęłyby powstawać niemówione pakty. Żadna osoba z pary (czyt.paktu) nie głosuje na tą drugą. Zwiększają się większe szanse na wygraną... Bo w tym programie chodzi właśnie o wygraną. I to niebagatelną, bo pięćset tysięcy PLN. Jest to sumka pozazdrościć.

Ale wróćmy do tematu telenoweli. Czy BIG BROTHER jest telenowelą? Zapewne to pytanie będzie mnie dręczyć przez długi czas... Nie można powiedzieć dosłownie, że program ten jest telenowelą. Dlatego nazywa się go telewizyjnym show. Ale może jednak nazwa "telewizyjny show" jest nazwą nowego rodzaju telenowel. Telenowel, w których nigdy nie wiadomo co się zdarzy. Nie ma w tych telenowelach żadnych scenariuszy, reżyserii, aktorów i tym podobnych rzeczy. Są prości ludzie, oficjalnie nazwani mieszkańcami domu Big Brothera. W dużej mierze to oni decydują, choć nieświadomie, o tym co będzie w następnym odcinku tej telenoweli. Jedynymi ingerencjami innych osób są zadania przydzielane im przez Wielkiego Brata (a raczej Braci) oraz głosowaniem przez telewidzów na to kto wyleci z następnego programu. W ten sposób i my mamy radość z tego, że możemy modyfikować w pewien sposób losy głównych bohaterów telenoweli BIG BROTHER. Wywalamy tego kto nam się niepodoba i z pasją śledzimy poczynania naszych ulubieńców.

Rzeczą, która odróżnia w pewnym stopniu BIG BROTHERa od telenoweli jest niesamowita wręcz dawka humoru, którą serwują nam mieszkańcy domu Big Brothera. Jedynym wyjątkiem jakim znam jest telenowela pt. "Zbuntowany Anioł". Następnym czynnikiem jest też to, że BIG BROTHER nie jest bajką tak jak wszystkie inne tasiemce. Obserwujemy w nim życie dwunastu ludzi, którzy w pocie czoła (choć nie widać tego po nich) walczą o główną nagrodę. Czy dzięki wygraniu tej nagrody spełnią się ich marzenia? Nie można tego powiedzieć na pewno, ale tego dowiemy się zapewnie po zakończeniu się tego programu. Już to widzę: Wszędzie w TVN będziemy mogli się dowiedzieć kto wygrał, będziemy jak zwykle oglądać naszych bohaterów oraz BOHATERA GŁÓWNEGO, czyli tego który BIG BROTHERa wygra. Ich niecodzienne życie przedłuży się zapewnie na jeszcze jeden miesiąc. Program ma się zakończyć gdzieć w czerwcu, więc będziemy mogli sobie go przypomnieć przez następne dni czerwca i gdzieś tak połowę lipca. Wtedy to już będzie Show.

Ale teraz? Teraz trzeba tylko oglądać tylko następne odcinki (znakowane jako Dzień 14, Dzień 23, itd.) naszego kochanego tasiemca. Pozostaje więc tylko zadać sobie pytanie:



CZY "Big Brother" JEST TELENOWELĄ?



Odpowiedź na to pytanie pozostawia Tobie, drogi Czytelniku. Jak dla mnie "Big Brother" jest po prostu bardzo zmodyfikowaną telenowelą, którą z chęcią oglądam i zapewna będę oglądał przez następne dwa miesiące, choć gdy Wy będziecie czytać ten tekst to będzie już czerwiec, czyli Big Brother dopiero się rozpocznie.



MetFan

metfan@poczta.onet.pl



PS. A najfajniejsze z tego wszystkiego jest, że z początku moja mama nie lubiła tego programu. Mówiła, że to jest głupie. Z czasem jednak wciągnęło ją. Teraz oglądamy BIG BROTHERa razem. To jest tak jak z telenowelami. Z początku mówie się, że to jest głupie, ale z upływem czasu telenowela (Big Brother) coraz bardziej nas wciąga, aż w końcu dochodzimy do takiego stanu, w którym z niecierpliwością czekamy na następny odcinek...

{Nie mogę się powstrzymać przed napisaniem kilku słów... No, dokładnie trzech: GARDZĘ Big Brotherem. Nie, nie "nie lubię" - to zbyt delikatne. Dla mnie to najgorszy pomysł, na jaki ktokolwiek mógł kiedykolwiek wpaść... Więcej pisać o tym nie będę - szkoda mojego czasu - Qn`ik}