Kiedyś w CDA pojawił się tekst opisujący grę Adventures of You. Dzisiaj macie okazję przeczytać recenzję sequela tego znakomitego symulatora. Jak? Skąd? Ano stąd, że ja też czasem lubię sobie "pogdybać" :), a poza tym, pisałem ten tekst pierwszego kwietnia.
Ile razy marzyliście o grze komputerowej, która umożliwiałaby prawdziwą naukę? Zapewne nieraz - szczególnie wtedy, gdy rodzice nakazują poprawić Wasze osiągnięcia w cyber-szkole. Istnieją wprawdzie gry edukacyjne, jednak wieje od nich nudą na kilka metrów. Co w takiej sytuacji należy zrobić? Oczywiście zakupić Adventures of You 2.
Jak wiadomo, AoY stanowiła hit ubiegłego roku /recenzja bodajże w DVD-Action #215/. Dla ścisłości, przypomnijmy: był to znakomity symulator człowieka, doskonale przedstawiający życie ludzi na obszarze całego globu i w dowolnym czasie. Sequel zbytnio nie odbiega założeniami od pierwowzoru, jednak stanowczo różni się od niego. Zacznijmy jednak od początku.
Od premiery pierwszej części gry minął rok. Rok prężnego rozwoju informatycznego świata. Procesory potroiły moc obliczeniową, współczesne odpowiedniki dawnych modułów RAM i dysków twardych są mierzone w mln. TB, zaś prędkość najnowszych napędów magnetycznych Gxx przekracza pół tysiąca. Dlatego właśnie obawiałem się wymagań sprzętowych najnowszego dzieła Genial Horses. Byłem prawie pewien, że mój zestaw: XTendium VI 10 000 THz, 2 mln GB VBR /współczesny odpowiednik RAM/, bioniczny dysk DNAD 500 tyś. TB, nie sprosta wyzwaniu, jakie postawi mu druga część AoY. Tym bardziej, że producent milczał jak zaklęty, nie ujawniając żadnych szczegółów.
Moje obawy okazały się daremne. Już po pierwszych oględzinach średniej wielkości pudełka dostrzegłem konfig minimum sprzętowego. Ogarnął mnie rzewny śmiech - takie wymagania posiadały gierki typu pasjans, ponad trzy lata temu. Niepomny rozczarowania, przystąpiłem jednak do instalacji, wyciągając z pudełka resztę jego zawartości: instrukcję, dziwne słuchawki oraz opakowanie z tajemniczym płynem /wygląda jak olej do smarowania łożysk samochodowych. Tak, tak, tych starych, bez napędu neutrinowego!!/. Jak się okazało AoY 2 zajęła jakieś śmieszne ilości miejsca na dysku. Jak dla mnie kolejny szok - jak można zmieścić dobrą grę na marnych 80 TB? Teraz, kiedy zwykły kalkulator zajmuje kilka TB, to praktycznie niemożliwe! A zresztą, nieważne... Wszak płacą mi za pisanie, nie filozofię.
Przystąpiłem do "odpalania" /piękne stare słowo, niekoniecznie mające związek z grami - zapytajcie dziadków lub rodziców/ programu za pomocą intuicyjnego MindPadu firmy BBM. Pierwsze wrażenie: gustowny, acz konserwatywny interface w stylu lamusowego Win2002. Nawet przyjemne dla oka, jednak bliższe zapoznanie się z programem utwierdziło mnie w przekonaniu, że coś jest nie tak: "Proszę załadować nanoboty i założyć emitery fal, a następnie ponownie uruchomić system." Jakie nanoboty? Jakie emitery? Nie pozostało mi nic innego, jak przewertować instrukcję wykonaną z oryginalnego papieru /cóż za rzadkość w dzisiejszych czasach, kiedy drzewa osiągają ceny rzędu tysięcy dolarów za kubik!/.
Ufff, instrukcję mamy już za sobą. Muszę się przyznać, że to, co się z niej dowiedziałem ogromnie mnie zaskoczyło i wprawiło w osłupienie. Gra NIE wykorzystuje komputera do generowania świata!!! Służy on jako miejsce do instalacji sterowników i przechowywania sejwów! A tak dziwny termin jak nanobot, to nazwyklejszy /?!/ produkt nanotechnologii - mały robocik wielkości 1/10 bakterii. Dostaje się on do organizmu poprzez układ pokarmowy. Wystarczy wlać zawartość fiolki z pudełka do jakiegokolwiek napoju / np. Aidara/ i wypić! Tak też zrobiłem, choć z niemałą obawą. Następnie założyłem emitery /tak, te dziwne słuchawki!/ i ułożyłem się wygodnie na dermie hibernacyjnej. Dlaczego właśnie na niej? Już tłumaczę! Sesja w Adventures of You 2 polega na tym, żeby... zasnąć! Wtedy to do akcji przystępują miliony nanobotów. Kierują one pracą mózgu w ten sposób, aby generował on sen, w którym mamy dowolną kontrolę nad postacią, którą animujemy! Podobny efekt zastosowano w stareńkim Quake VII, gdzie zaimplementowano efekty zmęczenia, bólu, etc. Tylko tam było to o wiele bardziej prymitywne! Poza tym, po kilku wypadkach, kiedy system ten doprowadził do trwałego kalectwa graczy, gra została błyskawicznie wycofana ze sprzedaży /a producent zmuszony wypłacić odszkodowania rzędu mln Afromów, zbankrutował/.
Teraz trochę danych na temat rozgrywki. Gra jest łudząco podobna do pierwszej części, ale tylko z pozoru. O grafice nie ma sensu się rozpisywać. Każdy wie jak realistyczne mogą być sny. Gdybym miał ją osadzić w ramach sprzętowych, pozwiedzałbym, że chodzi w rozdzielczości 8mln na 6 mln pikali. Podobnie sprawa ma się z dźwiękiem. Jest doskonały pod każdym względem. Ciekawie rozwiązano sprawę muzyki w grze. Mamy do dyspozycji Discmana i zestaw płyt z wszelkimi rodzajami muzyki!!! Dla niekumatych: było to urządzenie, na którym odtwarzano stare płyty CD - pierwowzory dzisiejszych MgGD, tylko o wiele większe i przeszło 10000 razy mniej pojemne! Opcjonalnie jest dostępny także sprzęt współczesny, jednak go nie polecam, ponieważ nieco obniża bardzo wysoką grywalność.
Skoro już jesteśmy przy grywalności. Stoi ona na nieosiągalnym do tej pory poziomie! AoY 2 na tym polu "knckoutuje" wszystko, co do tej pory widzieliśmy! Lokacje w grze są wyjątkowo rozbudowane: mamy dostęp do każdego miejsca na Ziemi, a także na terraformowanym Marsie, a w przyszłości również na stacjach kosmicznych! Dodatkowego smaczku dodaje fakt, że obrazy te są na bieżąco aktualizowane poprzez transmitery tachionowe. Umożliwiły one tak skomplikowane operacje, jak odtworzenie faktury i koloru glazury łazienkowej! O zastojach nie ma mowy - transfer rzędu tysięcy TB na sekundę skutecznie im zapobiega. Ponadto możemy uczestniczyć w dowolnych wydarzeniach, jakie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić! Lubiłeś takie dinozaury jak Q3? No problem - rozegraj sesję na żywo, we własnej wyobraźni!
Cóż byłaby warta gra bez możliwości zapisywania swoich dotychczasowych dokonań? Chyba nic. Tak też myśleli twórcy, dlatego wyposażyli ją w najnowocześniejszy system MindSave. Jego działanie jest proste - grę można zapisać w dowolnym momencie, ponadto możliwe jest korzystanie z cudzych zapisów gry oraz sejwowanie bezpośrednio przed przebudzeniem, które nawiasem mówiąc, w pełni podlega naszej kontroli.
We wstępie padło kilka słów mówiących, że Adventures of You 2 jest doskonałą grą edukacyjną. Tak, to prawda. Dzięki podróżom w czasie można przeżyć dowolną epokę, brać udział w historycznych wydarzeniach, wraz z naukowcami dokonywać wielkich odkryć. A jak powszechnie wiadomo, taki rodzaj nauki jest o wiele bardziej skuteczny. Wyobraźcie sobie, że odpoczywając, uczycie się tak skutecznie jak nigdzie indziej! Ponadto systemy SI oraz LogiGeneration firmy Blue East Software zapewniają niesamowitą zabawę z tzw. historią alternatywną! Można na własne oczy przekonać się, że zrzucenie bomby atomowej na Rosję w 2003 nie było błędem!
Podsumowując: gra, którą Wam przedstawiłem jest wspaniała pod każdym względem. Idealnie łączy zabawę z wypoczynkiem i nauką. Odwzorowanie świata jest rzeczywiste i wiarygodne pod każdym względem, a program ruszy niemal na każdym sprzęcie. Wad nie znalazłem, a zalety mówią same za siebie. Mój werdykt: najdoskonalsza gra wszechczasów. Zakup ją, a zapomnisz o tak wtórnych rozrywkach, jak kolejne odcinki "Strażnika Teksasu" /taki badziewny serial, bezustannie emitowany w pewnej TV pod koniec XX wieku/.
PS. W grze istnieje opcja Multiplayer, która wykorzystuje sieć serwerów MindBNet. Jednak nie mogłem jej przetestować, ponieważ, gdy piszę te słowa, poza mną nikt nie miał dostępu do tego kamienia milowego w dziejach informatycznego świata.